Wake-Up: Heat bez Dragica i Adebayo. Lakers o dwa zwycięstwa od tytułu

33
fot. League Pass

Dwa mecze Finałów za nami i już tylko dwa zwycięstwa dzielą LeBrona Jamesa od czwartego mistrzowskiego trofeum. Po raz pierwszy w karierze jego zespół prowadzi 2-0 w tym decydującym starciu.

Los Angeles Lakers zrobili co trzeba i wzięli kolejny mecz przeciwko osłabionym brakiem dwójki kluczowych zawodników Miami Heat. Tym razem nie zdemolowali rywali aż tak, jak poprzednio, ale było to kolejne jednostronne zwycięstwo, kontrolowany blowout. Przez całe spotkanie utrzymywali pewne prowadzenie. Jimmy Butler i jego koledzy walczyli, trzymali się w grze, jednak w żadnym momencie realnie nie zagrozili Lakers.

Miami @ LA Lakers 114:124 (0-2) J.Butler 25/8z/13a – L.James 33/9z/9a

1) Kontuzjowani Bam Adebayo (kark) i Goran Dragić (stopa) nalegali na to, żeby pozwolono im zagrać, ale Erik Spoelstra nie mógł się na to zgodzić. Obaj nie tylko nadal odczuwają ból kontuzjowanych partii swojego ciała, nie są też w stanie normalnie się poruszać, dlatego spędzili mecz na ławce. Ale Miami Heat byli przygotowani, żeby nie powtórzył się blamaż z Game 1 i zagrali dużo lepiej. Coach Spo wprowadził usprawnienia. W ataku był ruch piłki, penetracje i dużo wizyt na linii. W trzeciej kwarcie rozstrzelali się nawet na 39 punktów przy skuteczności prawie 67% z gry. W obronie wrócili do strefy, z której właściwie zupełnie nie korzystali w pierwszym meczu, wypychając rywali na dystans i zmuszając Lakers do rzutów zza łuku, których oddali aż 47, najwięcej w sezonie. A nie byli tak gorący jak w pierwszej połowie meczu otwarcia i trafili teraz 34% trójek. Heat udało się też w trzeciej kwarcie zmniejszyć o połowę 18-punktową stratę. To wszystko jednak były tylko małe sukcesy, które pozwoliły im pozostawać w grze, ale nie wystarczyły, żeby dać szansę na zwycięstwo.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

KOMENTARZE

  1. Kończmy to we wtorek i rozejdzmy się do domów. Sweep.

    Miami ok, walczą, coś tam próbują, nawet w pełnym składzie byłoby to max 6 meczy. Lakers znowu też nie są jakimś all time zespołem, ale ten matchup dla Heat to zabójstwo. AD, Lebron, ktokolwiek, zdmuchują sobie świeczki z obręczy przy laypuach. Nikogo tam nie ma.

    O ile Davis miał dziś gorącą rękę w 3 kwarcie, o tyle Lebron w każdej dokładał po równo, a najwięcej zostawił na koniec, gdzie zamknął mecz.

    MVP Race
    Davis – Lysy 1:1 z lekką przewagą AD.

    Edit: Skuteczność Davisa po g2: FG 63,5%/3FG 60%/FT 100% 🤯🙃

    Lubię to: 33
    • Pewnie, że Lakers nie są All-Time zespołem z trzecim najlepszym zawodnikiem w osobie Rondo w 2020 roku :D Dlatego dobrze, że w tym skomplikowanym sezonie prawdopodobnie sięgną po tytuł, bo bez wzmocnień wyczarowanych z kapelusza wygranie w przyszłym będzie bardzo trudne. Chyba, że Green znajdzie nogi i sobie przypomni, jak się rzuca :)

      Lubię to: 4
  2. Dwa finały z rzędu wypaczone przez kontuzje… To samo było w finałach 2015 i 2016, przy których zakochani fanboje (którym bardziej niż na dobrym koszu zależy na radości idoli) do dziś w gorączce stawiają gwiazdki i debatują. Z perspektywy miłośników basketu NBA ma poważne problemy. Rozwleczone przez time outy mecze ogląda się topornie, sezon jest przeładowany meczami o pietruchę, „load management”. Kiedy wprowadzać zmiany, jak nie teraz Adamie S.?

    Lubię to: 21
    • – zmniejszasz liczbę meczów o przykładowo 25%, co automatycznie skutkuje spadkiem zysków na podobnym poziomie. W zamian otrzymujesz ZERO pewności, że w kluczowym momencie playoffów wszyscy będą zdrowi. Adebayo po prostu odbił się od Howarda, kontuzja jakich wiele, mogła się zdarzyć w każdym momencie. Dragic również niefortunnie zahaczył o stopę rywala. Przecież w obecnych playoffach nie chodzi o nawarstwiające się zmęczenie, ci atleci mają rozegranych raptem po 25 spotkań w tym “sezonie”.
      – 30 lat temu było mniej timeoutów? Były krótsze?
      – mecze o pietruchę były i zawsze będą, chyba że zmniejszamy liczbę organizacji do 16 i niech się tłuką, mając po 3 All-Starów w każdej drużynie ;)

      3/19 za trzy KCP i Greena, nie dojechali ;)

      Lubię to: 15
  3. Miami bez zdrowych Bama i Dragicia nie mają tu czego szukać i każdy o tym wie.
    Ten tytuł Lakers jest tak bardzo z gwiazdką, że już chyba bardziej się nie da?
    Wypaczony sezon przez: COVID, granie w bańce, a na koniec kontuzje kluczowych graczy rywala w pierwszym meczu finalów.
    Kończmy już tą rzeź niewiniątek bo po takich Play Offach po prostu szkoda mi tej ciężkiej pracy Miami Heat.

    Chyba już wszyscy z tęsknotą czekamy (poza fanami Lakers) na kolejny sezon i powrót zdrowych Warriors?

    Lubię to: 4
      • Bayern Monachium wygrał Ligę Mistrzów 2020 – proszę podaj mi argumenty gdzie tam jest gwiazdka. Liverpool mistrzem Anglii – słucham gdzie tam jest gwiazdka? Reprezentacja Francji MŚ2018 – słucham?
        Takich przykładów mogę Ci wyliczyć z 50 bez zastanowienia.

        Lubię to: 3
        • No kuuuurwa, “COVID, granie w bańce” (większego samozaorania nie było dawno :D), mecze bez rewanżów, gdzie grasz co cztery dni i jedna decyzja sędziego albo jeden błąd indywidualny definiuje ci cały sezon. Nie ma większego coinflipa niż wygrana Bayernu w 2020 roku.

          Lubię to: 37
        • Rycerzu,
          no właśnie ja nigdzie nie wstawiam gwiazdek, więc nie musisz wymieniać. I przy Lakers tez nie postawię gwiazdki. Mówię, że przy podejściu z Twojej pierwszej wiadomości zawsze można wynaleźć komuś gwiazdkę i tyle.

          Ty podałeś trzy argumenty:
          1. COVID – zbijam tym, że przed pandemią też byli na pierwszym miejscu.
          2. Granie w bańce – każdy zespół miał te same warunki, a jeśli ktoś stracił to właśnie Lakers, którzy rozstawieni z jedynką normalnie mieliby przewagę parkietu.
          3. Kontuzje – są zawsze i w każdym sporcie na końcu rozgrywek, rok temu Warriors, kilka lat temu Cavs, dzisiaj Heat.

          Twój trzeci argument jeszcze można obronić, ale pierwsze dwa nie bardzo.

          Lubię to: 21
        • Liga niemiecka wróciła najwcześniej z dużych lig europejskich. Liga francuska (PSG) nie wróciła wcale. Tyle w temacie – Bayern nie miał żadnej przewagi.

          A co do NBA
          1 – LAL w momencie przerwania sezonu nie tylko byli 1 seedem WC, ale tez akurat łapali gaz wygrywając m.in. z MIL
          2 – przez granie w bańce LAL nie mieli przewagi parkietu, którą powinni mieć
          3 – granie w bańce raczej pomaga nie stresować się dużą sceną dzieciakom z MIA niż weteranom z LAL jak Bron, Rondo, Green czy Howard

          Kontuzje może nie pomagają MIA w finale, ale nie ma to raczej większego znaczenia, bo i w pełnym składzie było wątpliwe, żeby wygrali więcej niż 1-2 mecze.

          Także niespecjalnie rozumiem za co ta gwiazdka. Jak Kawhi najpierw trafił najbardziej farciarskiego game winnera vs PHI w historii a potem ledwo wygrał z połamanymi GSW wszyscy mówili, że to jednak on będzie następnym wcieleniem Jordana, a nie, że zdobył tytuł z gwiazdką.

          Lubię to: 6
    • @rycerz – Bzdura! Zadnych gwiazdek wg mnie nie ma.
      Spora część koszykarskiego świata tylko czekała aż Davis “znowu” się połamie, ze oprócz super duetu w Lakers nie ma kto grac, ze strzelców brak, ze JR smith etc… a fizyczne byczki jak np Heat zajadą ich w bieganiu. Load management Clippers, przerwa dla rekonwalescencji dla Bucks, Raptors w pełnym składzie – hiatus wyrównał szanse a to Lakers stracili mocno swoje momentum z początku roku w porównaniu do np LAC
      Warunki były w bańce równe dla wszystkich i Lakers sa na razie na prowadzeniu i drodze do tytułu. Dopisywanie gwiazdek jest czepianiem się wg mnie.
      Podoba mi się “Zachowe” Badge of Honour rather than asterisk.

      Lubię to: 20
  4. Szczerze mówiąc to nie zdziwię się jak Spo będzie tak zdesperowany w game 3 że wpuści 40-letniego Udonisa Haslema na boisko żeby się masował z Davisem.

    Urwanie jednego meczu będzie dla Miami sukcesem, braki personalne aż nadto widoczne. Niestety z Kelly Olynykiem czy Meyersem Leonardem broniącymi pomalowane daleko się nie zajedzie 🙁.

    Powrót Bama na game 3 daje nadzieję na to że 1-2 mecze będą urwane. Aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że Król ma już autostradę po pierścień nr 4.

    Pytanie tylko kto MVP Finałów , ale chyba wolałbym Jamesa. Niech zostanie pierwszym w historii zawodnikiem, który wygrał misia i MVP Finałów z trzema różnymi klubami

    Lubię to: 5
  5. Ej a pamiętacie w ogóle, że był taki gracz jak Avery Bradley?

    Ja Was proszę, przestańcie pisać, ze kontuzje tutaj cokolwiek wypaczają. No może po prostu zamiast 4-1 skończy się 4-0.

    Pisałem tu nie raz tym sezonie, że nikt nie pokona w 4 z 7 meczów drużyny z Lebronem i AD w składzie. Tymczasem nikt nie pokona ich nawet w dwóch.

    A jakaś gwiazka przy tym mistrzostwie? ALE WAS BOLI XD

    Lubię to: 28
  6. Starali się Heat. Lakers pozwolili im zdobyć 114 pkt, mimo tej przewagi fizycznej. Lakers bardzo duży rzucali za trzy, troszeczkę to wymusiła strefa, ale dało to szansę Heat na iluzoryczne ale jednak trzymanie się w meczu, bo choćby KCP, mój człowiek w LA, pudłował te trójki jak zły. A wciąż miał najlepsze +/- :)
    W ogóle to nawet strefa w NBA zabija koszykówkę. Lakers fajnie, metodycznie ja przebijali, jednak oglądanie tego nie daje takiej frajdy jak gra jeden na jeden, te wszystkie picki, switche, izolacje, pojedynki 1 on 1.

    Lubię to: 6
  7. Luis Scola, historical player of the Argentine Golden Generation said:

    Regarding the NBA final, a stalwart of LeBron James was shown: “It is a final as if it were a ‘break point’, a key moment for LeBron. He knows that it is his opportunity to definitively enter the LeBron or Jordan discussion, although for me he is already in the discussion to see who he is. best ever and there are only the two of them “, explained.

    “The biggest argument that I could have LeBron in his favor is that he won with three different teams, that he won many titles, while Jordan’s argument is that he did not lose, but I think that LeBron is in the discussion, and even, to me, if he wins, he’s the best ever “, Luis Scola concluded.

    Lubię to: 11