Między Rondem a Palmą (906): Pierożków szukałem w tym wszystkim

11
fot. Oskar Pilch po przeróbce

Dziś w Palmie rozmawiamy o playoffach, o miłości koszykarzy do wina i o podejrzanych koneksjach Pata Riley’a z Johnem Caliparim. Sprawdzamy koty Warszawy, jak ostrzeliwać domy i co było pierwsze: bieda czy kuchnia.

[wpdm_file id=934] 

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Latający Cyrk Jamala Murray’a, LeBron (trochę) wypłakał 3-1 dla Lakers
Następny artykułDniówka: Mecze numer 5, jeszcze pograją czy już przechodzimy do wielkiego finału?

11 KOMENTARZE

  1. @znyk
    Bieda-gangsta piją Olde English 800.

    Nie jest to Romanee-Conti, czy Ardbeg, ale ryje beret, i ma dodatkowy walor towarzyski- picia w kilku bros z gwinta, ponieważ „klasyczny model” to butelka 40oz (1,36l)

    Lubię to: 1
  2. Odnosnie ekspertow nba w winie i wszystkim dookola.

    Ogolnie kazdy moze miec dowolne zainteresowania i pasje poza koszem: winko, architektura, prowadzenie biznesow(vide Kyrie Mr MBA Irving) i ja bym tego nie wysmiewal. ALE! Bardzo szybko, doslownie w 2 pierwszych zdaniach nawet laik moze sie zorientowac czy ktos(np nba superstar) zna dana dziedzine (chocby powierzchownie) czy tylko przeczytal naglowek na zoltym pasku.

    Pamietam wywiad Simmonsa z KD po pierwszym mistrzostwie, jak go pytal o jakies(nawet nie pamietam co to bylo) biznesy i KD odpowiadal w stylu: „Yeah, that one is great. You know, that other is cool, yeah”.

    Troche mi to przypomina dyskusje panow pod spozywczakiem:
    – Wiec, ten… no… rozumiesz…?
    – Tak, tak… czaje… czaje, no…

    Lubię to: 12
    • Wszystko sprowadza się do odpowiedniej ilości wykonanych powtórzeń.
      Jeżeli zrobisz daną rzecz bardzo wiele razy, możesz powiedzieć że się na tym znasz.

      W wakacje, na początku studiów, pojechałem na jakiś letni camp sędziowski.
      Odwiedził nas wtedy Pan Zych. Chyba wpadł w odwiedziny do któregoś z instruktorów. Facet był dla nas bogiem i niedoścignionym ideałem – kilka lat wcześniej sędziował przecież finał Dream Teamu. Oczywiście został poproszony o krótką pogadankę motywacyjną dla świeżaków. Na końcu była też możliwość zadawania pytań. Pewien koleś z lekką nadwagą :) zapodał bardzo mądre pytanie:
      – Panie Wiesławie, kiedy będę wiedział, że jestem już dobry?
      Odpowiedź:
      – Jak przesędziujesz 1000 meczów to będziesz już wiedział.

      Lubię to: 5
      • Powiedzial „somelier” Edek i otworzyl jabluszko sandomierskie nr 999… ;)

        Oczywiscie zgadzam sie, ze bezposrednie doswiadczenie i powtorzenia sa niezbedne zeby wejsc na pewien poziom, natomiast od pewnego momentu to nie wystarczy.

        W skrocie: nie wystarczy badac dana dziedzine wglab(X wypitych winek), ale wszerz(rozne, wyselekcjonowane wg konkretnego klucza winka, czy wrecz rozne wyselekcjonowane smaki napojow/pokarmow).
        Tutaj moge polecic np model zdobywania kompetencji braci Dreyfus. Nie jest idealny, ale jest dosyc prosty.

        Pozdrawiam!

        Lubię to: 3