Dniówka: Mecze numer 5, jeszcze pograją czy już przechodzimy do wielkiego finału?

3
fot. League Pass

Czy w weekend poznamy już obu tegorocznych finalistów? Wszystko może rozstrzygnąć się w meczach numer pięć, bo tylko jedno zwycięstwo dzieli Miami Heat i Los Angeles Lakers od awansu.

Heat mają szansę wrócić do finału po raz pierwszy od 2014 roku i spotkać tam LeBrona Jamesa, który wtedy jeszcze był ich liderem, ale zaraz potem zdecydował się wrócić do domu w Akron. Pat Riley nie przekonał go swoimi płomiennymi mowami o tym, żeby trzymać się razem i wspólnie przezwyciężyć przeciwności, walcząc o odzyskanie tytułu. Teraz mogą ponownie znaleźć się razem wielkim finale, ale po przeciwnych stronach, co niewątpliwie byłoby niezwykle interesującą historią. Tymczasem Heat mogą zapisać się w historii NBA już samym wejściem do finału, bo nie zapominajmy, że przystępowali do playoffów jako dopiero piąty zespół Konferencji Wschodniej. Ostatnią drużyną rozstawioną nie wyżej niż z piątą pozycją, której udało się zajść tak daleko byli #8 New York Knicks w 1999 roku.

Dla Lakers to mogą być pierwsze finały od mistrzostwa w 2010… Zanim jednak zaczniemy zastanawiać się jak może wyglądać rywalizacja LeBrona z Jimmy’m Butlerem, poczekajmy najpierw aż zakończą się finały konferencji, bo przecież 1-3 to jest właśnie to miejsce, jakie w tych playoffach najbardziej lubią Denver Nuggets. Już dwa razy wracali, dlatego dopóki nie przegrają po raz czwarty, nie można ich przekreślać. W końcu teraz przed nimi już tylko elimination games, a w tego typu meczach są jak na razie niepokonani (6-0).

Oczywiście teraz rywal jest dużo silniejszy, ale warto zwrócić uwagę, że w tej serii po pierwszych czterech meczach różnica jest dużo mniejsza niż w poprzednich rundach. W starciu z Utah Jazz po czterech meczach byli gorsi w sumie aż o 48 punktów, z LA Clippers o 31, podczas gdy w pojedynku z Lakers to tylko -12. Ale czy to w ogóle coś znaczy? W Finałach Wschodu obie drużyny zdobyły dotychczas dokładnie tyle samo punktów, ale jest 3-1 w serii i Boston Celtics dzisiaj walczą o życie.

Miami @ Boston (3-1) 2:30

W dwóch pierwszych meczach uzyskiwali dwucyfrowe przewagi, w trzecim wrócił do gry jeden z ich kluczowych zawodników i prowadzili od początku do końca, a potem dostali kilka dni odpoczynku, które miały dodatkowo im pomóc… Wydawało się, że to Celtics są lepszą drużyną i zaraz mogą przejąć kontrolę w serii, ale w Game 4 tego nie pokazali. To Miami Heat grali z większą determinacją od samego startu, zgodnie z tym co zapowiadali. Postarali się, żeby znowu nie trzeba było gonić rywali.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

18

KOMENTARZE

  1. LBJ i AD wiadomo. Rondo , Dwight… ważni w serii z Nuggets. Jednak dla mnie kluczowy teraz jest KCP. Przecież to teraz jedyny gość, który regularnie potrafi w LA siepnąć więcej niż jedną trójkę ;D Jak mu przejdzie, to widzę trudności Lakers, bo reszta wspierających gwiazdy cegli aż miło

    Lubię to: 3