Dniówka: Hayward wrócił i zrobił różnicę. Game 4 po trzech dniach przerwy

15
fot. League Pass

Po wyjątkowo długiej przerwie jak na warunki obecnego terminarza playoffów i aż trzech dniach odpoczynku, dzisiaj wracają do gry Finały Wschodu.

W sobotę Boston Celtics odpowiedzieli po dwóch frustrujących porażkach, w których tracili dwucyfrową przewagę i które wywołały burzę w ich szatni. Znaleźli się w trudnym momencie, przez chwilę emocje wzięły górę i było nawet spotkanie liderów z trenerem, ale po raz kolejny pokazali jak dobrze zgraną są grupą. Wyrzucili swoje złości i wykorzystali to, żeby jeszcze bardziej zjednoczyć się jako zespół. W Game 3 utrzymali kontrolę przez całe spotkanie, nie oddali prowadzenia i zanotowali pewne zwycięstwo.

Wrócili do gry w serii i mimo że to Miami Heat nadal są bliżej awansu, Celtics przejęli momentum. Również dlatego, że to oni powinni bardziej skorzystać z dodatkowego wolnego. Bardziej potrzebowali chwili oddechu, bo nie mieli tak jak Heat prawie tygodnia przerwy przed startem finałów konferencji. Kemba Walker w playoffach jest czwarty pod względem liczby rozegranych minut w drużynie i ma ich w nogach prawie sto więcej niż dwaj najwięcej grający liderzy ekipy z Miami.

To zmęczenie mogło być jedną z przyczyn słabej postawy Celtics w drugich połowach i porażek w crunch time w dwóch pierwszych meczach. Brakowało im energii, co bezwzględnie wykorzystywali Heat, którzy mieli dotychczas mniej meczów, dysponują szerszą rotacją, a też jak zwykle są jedną z najlepiej przygotowanych drużyn pod względem kondycyjnym. Nacisk na przygotowanie fizyczne jest przecież jednym z fundamentów kultury stworzonej przez Pata Riley. Teraz w playoffach pomaga im to mocno finiszować i nikt nie jest nawet blisko tego, jak świetnie Heat spisują się w czwartych kwartach. Są w nich lepsi od rywali średnio o 5 punktów.

Heat potrafią odrabiać straty i przejmować mecze, ale przeciwko sobie mają bardzo dobrą drużynę i nie mogą liczyć na to, że zawsze dogonią ich w drugiej połowie. Tymczasem drugi raz z rzędu na przerwę schodzili mając 13-punktową stratę. W Game 2 zrobili efektowny comeback, ale już w Game 3 próba powrotu skończyła się tylko zmniejszaniem strat, bo też przegrywali już 20 punktami w czwartej kwarcie. Mogą rozkręcać się wraz z trwaniem meczu, ale nie mogą sobie pozwolić, żeby rywale tak im uciekali. To staje się problemem, dlatego Bam Adebayo podkreślał, że muszą zaczynać mecze z podobną energią z jaką zaczynają czwarte kwarty. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że w 12 meczach Heat tylko trzy razy nie przegrali pierwszej kwarty. Wcześniej to im nie przeszkadzało, ale teraz muszą bardziej się postarać, bo też przeciwnik jest bardziej wymagający. Nie mogą oddawać inicjatywy rywalom, czekając na ostatni fragment meczu. Tym bardziej, że Celtics teraz będą mieli więcej sił po kilku dniach odpoczynku, a do tego od ostatniego meczu mają też w rotacji o jednego wartościowego zawodnika więcej.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

17

KOMENTARZE

      • Jeśli Hayward przywiezie pierścień, to dziecko na drugie imię dostanie “the Ring” i może jakoś wybaczy.
        Biorąc pod uwagę podobieństwa między Jimmym i Jaylenem i wypowiedzi obu możemy zrobić sondę: który dzisiaj zagra z większą energią;)?

        Lubię to: 4
      • To samo miałem pisać – jeśli Celtowie wejdą do finałów to wybaczy ;) Zresztą serio – aż tak by Wam robiło różnicę czy ojciec był przy Waszym porodzie? Myślę, że to najważniejsze dla rodziców, dla dzieci – niekoniecznie.
        A sama decyzja – jakkolwiek trudna, to myślę, że jedyna słuszna i racjonalna. Także szacunek dla Gordona i szanownej małżonki.

        Lubię to: 11
        • Bez urazy, ale widać że nie masz dzieci. A wszystkich mówiących o przeludnieniu zachęcam do do aktywnej walki z przeludnieniem w Afryce i Azji i zaproszenia do domu paru osob z przeludnionych rejonów świata:-)

          Lubię to: 3
          • Bez urazy ale gowno widzisz, a wiesz tyle ile przeczytasz z komentarzy, w ktorych bez emotek nie potrafisz doszukac sie zartu.

            To troche tez moja wina, ale pomimo Twojej wpadki nadal cenie sobie zasoby intelektualne spolecznosci 6g.

            I pamietaj, ze tym razem potraktowem Cie bardzo lagodnie. Masz u mnie dlug.

            ;)

            Lubię to: 12
          • Jasne! A skoro już to ustaliliśmy – masz może pożyczyć stówe do jutra?

            Lubię to: 8
          • Czy ja tez moge sie razem z Wami potrzymac za rece?

            …a i stowka by sie przydala…

            Lubię to: 1
  1. W czasach nie tak strasznie odległych obecność ojca przy narodzinach dziecka była niemożliwa.

    Dzisiaj te bariery nie istnieją. Osobiście nie wyobrażam sobie żeby mnie nie było przy żonie podczas porodu. Z drugiej strony ciężko mi sobie wyobrazić że za chwilę mogę grać o mistrzostwo nba.

    Reasumując to ich decyzja.

    Lubię to: 6
  2. Nie było mnie przy narodzinach drugiego dziecka, byłem raz przy pierwszym i ok nie mam poczucia, ze coś później straciłem. Zobaczymy jak córka dorośnie czy mi to wypomni.
    Na miejscu Haywarda zostałbym i pomógł chłopakom bo nie mówimy tu o zawodniku, który co roku gra w finałach konferencji.

    Lubię to: 4