Dniówka: Problem nagrody MVP. Gobert mógłby dostać supermaxa, czy dogada się z Jazz?

15
fot. twitter.com/Giannis_An34

Dzisiaj dzień bez meczów w bańce, dlatego zatrzymajmy się na chwilę przy zawodniku, który kampus w Orlando opuścił jakiś czas temu i teraz będąc już na wakacjach odebrał nagrodę Most Valuable Player. Obyło się bez niespodzianki. Zgodnie z oczekiwaniami Giannis Antetokounmpo drugi rok z rzędu otrzymał tę najbardziej prestiżową nagrodą indywidualną. Dołączył do elitarnego grona dwukrotnych zwycięzców. Co więcej, został dopiero trzecim zawodnikiem w historii, który w jednym sezonie zgarnął MVP i tytuł Defensive Player of the Year.

To jest coś, czego może pozazdrościć mu LeBron James, który nie ukrywa, że chciał mieć taki dublet. Był bliski takiego osiągnięcia w 2012/13, kiedy odebrał swoją czwartą statuetkę MVP, ale w głosowaniu na najlepszego obrońcę zajął drugie miejsce, przegrywając z Marcem Gasolem. LeBron do dziś nie może się z tym pogodzić i ostatnio przypomniał, że nadal nie rozumie jak Gasol wyprzedził go w DPOY, równocześnie znajdując się dopiero drugiej All-Defensive Team. James był w pierwszej.

Wtedy nie udało mu się z podwójnym wyróżnieniem, a teraz po raz kolejny musi zadowolić tylko miejscem na podium przy MVP i nie krył swojej złości z tego powodu. Wkurzył się, że przegrał aż 16-85 w głosach na pierwsze miejsce. Choć można zwrócić uwagę, że te 16 głosów to i tak najwięcej ile otrzymał od czasu swojej ostatniej nagrody siedem lat temu. To już jednak tylko mało znaczące detale. Najważniejsze jest to, że nie dołożył piątej statuetki do swojej kolekcji.

LeBron przegrał, mimo że to on teraz jest już tylko dwa kroki od kolejnego występu w wielkim finale, podczas gdy Giannis i jego drużyna rozczarowali w playoffach, dlatego od razu też powróciły dyskusje o tym, kto jest prawdziwym MVP i o wartości tej nagrody. To już staje się tradycją, ponieważ w ostatnich latach regularnie widać duży rozdźwięk między MVP sezonu a najlepszym zawodnikiem playoffów. Ostatnim MVP sezonu, który zagrał finałach był Stephen Curry w 2016 roku, ale nawet to nie było wystarczającym sukcesem, bo pamiętamy jak się skończyło. Potem natomiast były jeszcze szybsze porażki w playoffach Jamesa Hardena i Russella Westbrooka, a teraz to samo dotyczy Gainnisa. Rok temu odbierał MVP na posezonowej gali, kiedy wszyscy dużo lepiej pamiętali jak został ograniczy przez Kawhia Leonarda, niż jego wcześniejsze popisy w fazie zasadniczej. Teraz nie trzeba było czekać na galę i nagrody jak dawnej przyznawano w trakcie playoffów, ale nie doczekał, żeby odebrać statuetkę jeszcze w bańce.

To jednak nie może umniejszać wcześniejszych występów Antetokounmpo. Zapracował sobie na to wyróżnienie. Rozegrał fantastyczny, dominujący sezon i ponownie poprowadził drużynę do najlepszego wyniku w lidze. To było już dawno temu, więc pamięć może szwankować, tym bardziej, że podczas restartu on i Milwaukee Bucks nie przypomnieli tego co robili wcześniej, ale nikt nie grał lepiej przez te miesiące do zatrzymania sezonu. LeBron też oczywiście miał świetny sezon, a jak na 35-latka to może nawet wybitny, ale tak na poważnie zaczął gonić Gainnisa dopiero w połowie sezonu i nie zdążył znacząco zmniejszyć różnicy. Jego kandydaturze na MVP na pewno nie mogło też to, że miał do pomocy Anthony’ego Davisa, który przecież znalazł się w pierwszej All-NBA, zajął drugie miejsce w głosowaniu DPOY i szóste na MVP.

Giannis miał lepszy sezon regularny niż LeBron, a to właśnie za to jest ta nagroda. Problemem jest natomiast to, że brakuje nagrody dla najlepszego zawodnika ligi, która uwzględniałaby cały sezon łącznie z playoffami. Nie ma nawet nagrody dla MVP playoffów, bo MVP Finałów to przecież wyróżnienie tylko za tę decydującą serię (którą może wygrać Andre Iguodala, choć to Steph był najlepszym graczem mistrzów, a LeBron najlepszym graczem tamtych playoffów). Dlatego MVP sezonu pozostaje właściwie jedynym indywidualnym osiągnięciem zbliżonym do “najlepszy zawodnik ligi”, tylko że nie wybieramy tu najlepszego zawodnika ligi i to sprawia, że co roku kwestionujemy zwycięzcę i wartość MVP.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

18

KOMENTARZE

    • Ekhm, ja tylko przypominam, że w tamtym sezonie LeBron nie był nawet drugi w głosowaniu.Wyprzedził go Howard, do którego James miał więcej straty niż czwarty Kobe do LeBrona.

      Lubię to: 28
  1. Głównym ryzykiem z Gobertem jest scenariusz w stylu DeAndre Jordana. Gdy ten ostatni zaczął tracić swój wyjatkowy atletyzm zostały mu tylko zbiórki. Gobert nie będzie się dobrze starzał – problemem jest nie tylko brak rzutu, ale tez brak podania ze szczytu. Jeśli Jazz chcą go jakoś docenic i pokazać ze są organizacją ceniącą lojalnośc, to powinni dac mu przedłużenie o max 2 lata. Wtedy najblizszy rok jest na walkę w obecnym składzie (+ Bojan) a jesli nie wyjdzie, to handel dość krótkim kontraktem.

    Lubię to: 9
    • Ja nie jestem pewien, że nba chciałoby przyznawać nagrody na koniec sezonu regularnego. Oczywiście niby dla wszystkich ma to sens. Ale w ten sposób nba pozbawia się uwagi, klików, tematu. Dla nba to dobrze, że tysiące ludzi dyskutują teraz o tym “kto jest prawdziwym mvp, bo przecież Giannis odpadł, a Lebron gra”.Komentarze muszą płynąć, Twitter musi pracować. Stąd durny event w środku wakacji w ostatnich latach. Głupie to, ale w takim świecie żyjemy. Ale miejmy nadzieję, że jednak to zmienią i w przyszłym roku wszystko będzie już jak trzeba.

      A nagroda “za cały sezon” to chyba zły pomysł. Deprecjonuje pozostałe nagrody, czyli mvp i mvp finałów (tę drugą mniej). Zawsze pewnie dostanie ją finalista, pewnie mistrz (bo większość ludzi, w tym dziennikarzy ma pamięć złotej rybki i generalnie cult of the new) , co też wypaczy jej wyniki.

      Lubię to: 8
  2. Moim zdaniem idealnie jest to rozwiązane w NHL.
    Jest nagroda MVP za sezon reguralny i osobna dla MVP Playoffs.

    W sezonie nie decydują aż tak bardzo, miejsca zajęte w poszczególnych konferencjach, bardziej dorobek punktowy i wpływ na grę drużyny.

    Zgarnie ją prawdopodobnie McDavid (całkiem słusznie zresztą), nikt nie będzie miał wielkiej polewki, bo choć odpadł w 1rundzie Playoffs, to z silniejszym i bardziej doświadczonym rywalem.
    Trochę tak, jakby Zion po fantastycznym sezonie reguralnym, odpadł po zaciętym boju z dawnymi Warriors/Spurs.

    Sezon reguralny oddzielany jest grubą kreską, i teraz dla prawdziwych mężczyzn z brodami, po Finalach będzie przyznana nagroda za całe Playoffy.
    Prawie zawsze dostaje ją lider/ najlepiej punktujący /czesto bramkarz zwycięskiej drużyny.

    Wszystko o czasie, i zdaje się, że bardziej fair, niż koszykarski MVP za sezon reguralny, oglaszany w połowie Playoffs( kiedy zwykle już wędkuje) a potem nagroda, za jedną finałową serię (czesto, równie kontrowersyjna)

    Lubię to: 17
    • więc w praktyce nie różni się to od nba, jest mvp za sezon zasadniczy a potem nagrodę mvp playoffs dostaje gracz mistrzów. W nba jest dokładnie to samo, tylko nazywa się to finals mvp.

      zdarza się, że mvp playoffów w nhl dostaje ktoś, kto nie dotarł do finałów? albo jak często z drużyny, która finał przegrała?

      Lubię to: 1
      • No właśnie, że nie.
        To jest ta różnica..
        Musisz przeprowadzić drużynę przez całe Playoffy, być jej wyraźnym liderem, i zdobyć mistrzostwo (często nie są to największe nazwiska, ale na końcu, są to goście, którzy poprowadzili swój zespół do zwyciestw w 4rech kolejnych seriach, a nie tylko w jednej)
        Czyli koniec końców, przekładając na realia NBA.. Duncan – nie Kawhi
        Curry- nie Iguodala… itp.

        Lubię to: 2
      • Nie.
        Historia zna chyba tylko 5-ciu gości, którzy zdobyli Conn Smythe Trophy nie zdobywając Pucharu Stanley’a.(Jerry West case)-głównie w latach 60/70.
        Jedyny wyjątek J-S Giguere, bramkarz Mighty Ducks w 2003(pozdro Bartek z PNŻe, co za podcast!!!)
        To i tak sporo.

        Historię, piszą zwycięzcy :)

        Lubię to: 1
        • ok, jeśli tak jest to na papierze jest to jakaś różnica (na plus nhl), ale w praktyce niewielka. W nba poza Kawhim i Iguodalą trudno znaleźć mvp finałów z dupy. Raczej są to goście, którzy byli liderami teamu, który wygrał 4 serie i mistrzostwo.
          Ale rozumiem, na pewno wolałbym nagrodę mvp playoffów niż mvp finałów. Brzmi poważniej, ma więcej sensu i ciężaru, a kto wie, może głosujący czasem robiliby niespodzianki i dawali nagrody jakiemuś hiper kozakowi, który akurat mistrzostwa nie zdobył.

          Lubię to: 2
  3. To jest diametralna różnica.
    Nie ma sporu o to, że np. Giannis czy Harden byli zajebiści w sezonie regularnym, bo z tym się wszyscy zgadzamy..
    Ale teraz, mądrzejsi o wiedzę z Playoffs, doceniamy bardziej Butlera, Tatuma czy Jokica(o Bronie, nawet nie wspominając) i moim zdaniem, to jest bardziej w porządku, bo możesz oddać królowi co królewskie.

    Doprowadziłeś, swoją grą, lidershipem, drużynę do mistrzostwa, więc jesteś najlepszym graczem, co tutaj więcej komentować.

    Statystyki grają tutaj mniejszą rolę.

    Idę o zakład, że jesli wygra Tampa to MVP, będzie Hedman, a jesli Dallas to Jamie Benn, chyba, że coś się diametralnie zmieni, a jeden i drugi, to są gwiazdy z 2giego taier’u ligi (w sensie statystyk).
    Obaj mają, bardziej widowiskowych, lepiej punktujących graczy w swoich zespołach, ale “test oka” jest w tym przypadku oczywisty.

    Jeśli chodzi o wygrywanie, to są kozakami, i nie budzi to żadnych wątpliwości. (gole w końcówkach /na przełamanie, tercji/serii/cechy wolicjonalne itd.)

    Lubię to: 4
    • Nie wiem, czy Cię dobrze zrozumiałem Kolego, ale wyprodukowałem się w tych długich wpisach, starając się przedstawić mój punkt widzenia, iż, jednak “nagroda nie ta sama”.
      Jeśli widzisz to i inaczej, z chęcią poznam, Twoją (dłuższą) opinię na ten temat.

      Lubię to: 4
  4. Takie tam cyferki :)

    Z ostatnich 40 zdobywców MVP

    14 zdobyło potem mistrzostwo (4x Mj 2x James 2x Bird 1x Magic 1x Shaq 1x Curry 1x Duncan 1x M.Malone 1x Hakeem

    7 przegrało w finale (1x Bird 1x Magic 1x Kobe 1x Curry 1x Iverson 1x K.Malone 1x Barkley)

    10 przegrało w finale konferencji ( 2x Nash 1x James 1x Giannis 1x Harden 1x Durant 1x Rose 1x Garnett 1x Robinson 1x Erving)

    6 przegrało w drugiej rundzie ( 1x Mj 1x James 1x Magic 1x Giannis 1x Giannis 1x K.Malone
    3 przegrało w pierwszej rundzie (1x Dirk 1xWestbrook 1x M.Malone

    Lubię to: 11