Dniówka: Game 7 rywalizacji Murray vs. Mitchell. Jak odpowiedzą Raptors?

9
fot. League Pass

Jamal Murray i Donovan Mitchell grają tak fantastycznie, że ich niesamowity pojedynek strzelecki mógłby jeszcze potrwać kolejną rundę. Szkoda, że dzisiaj obejrzymy jego ostatnią odsłonę, ale dobrze, że został maksymalnie przedłużony i wszystko rozstrzygnie się w decydującym meczu numer siedem.

To widowisko zasługuje na taki finisz i chciałoby się powiedzieć, że ta seria nie mogła się zakończyć inaczej, ale przypomnijmy sobie, że jeszcze po czterech meczach wyglądało to zupełnie inaczej. W Game 4 kolejny popis Murraya nie uratował Denver Nuggets i znaleźli się na granicy wypadnięcia z playoffów. Przegrywali już 1-3, zupełnie nie będąc w stanie spowolnić gorącej ofensywy rywali, tracili średnio aż 131.1 punktów na sto posiadań i zapowiadało się na klęskę trzeciej najlepszej drużyny Zachodu. Ale wtedy wreszcie odpowiedzieli i uratowali się przed rozczarowująco szybkim opuszczeniem bańki. Genialny Murray rozstrzelał się na łącznie 92 punkty, Nikola Jokic zdominował Rudy’ego Goberta, pomogła też zmiana pierwszej piątki, wreszcie do gry przyszła obrona drużyny (dwukrotnie zatrzymali rywali na 107 punktach) i zanotowali dwa kolejne zwycięstwa.

Dwa razy uciekli spod gilotyny, dlatego Game 7 to nie tylko ich sukces, ale też po prostu kolejny mecz, w którym walczą o życie. Mieli już okazję przyzwyczaić się do gry pod taką presją i pokazali, że nóż na gardle im nie przeszkadza, a bardziej motywuje. Nuggets mają też doświadczenie tego typu spotkań, bo to już ich trzecia z rzędu seria, która rozstrzygnie się dopiero w tym decydującym meczu. Rok temu w Game 7 pierwszej rundy wymęczyli zwycięstwo z San Antonio Spurs, natomiast w półfinałach Zachodu ulegli na własnym parkiecie Portland Trail Blazers.

W dużo trudniejszym położeniu znaleźli się teraz Utah Jazz, ponieważ pozwolili, żeby ta seria wyślizgnęła im się z rąk. Zrobili dwa efektowne blowouty, przejęli finisz Game 4, a w kolejnym meczu byli na dobrej drodze do zapewnienia sobie awansu, kiedy pod koniec trzeciej kwarty nadal utrzymywali dwucyfrowe prowadzenie. Było już tak blisko, jedną nogę mieli w drugiej rundzie, a teraz jeden mecz przesądzi o tym, czy pozostaną w grze, czy jutro już wrócą do Salt Lake City.

Utah @ Denver (3-3) 2:30

To będzie mecz o awans i o zwycięstwo w indywidualnym pojedynku młodych gwiazdorów. Murray na pewno pamięta jak rok temu uzbierał tylko 17 punktów z 18 rzutów, kiedy przegrali Game 7 z Blazers. Ale w tamtej serii nie był tak gorący jak obecnie. Natomiast to, co teraz robi razem z Mitchellem bardziej przypomina grę komputerową niż prawdziwą koszykówkę. Bo można złapać ogień w jednym czy w drugim meczu, ale grać serię na tak fantastycznym poziomie? Po każdym ich występie wydaje się, że wspięli się już na szczyt swoich możliwości i że nie będą w stanie tego powtórzyć, a oni robią to dalej. I tu nie chodzi nawet o sam dorobek punktowy, choć te zdobycze są fenomenalne, bo przecież wcześniej w historii tylko Michael Jordan i Allen Iverson mieli po dwa występy na 50 punktów w jednej serii, a teraz mamy jedną serię, w której dwóch zawodników powtórzyło ich osiągnięcie. Ale jeszcze większe wrażenie robi to, w jak niesamowicie efektywny sposób zdobywają swoje punkty. Niemal wszystkie rzuty im wpadają, obojętnie czy są to kontesotwane trójki czy trudne rzuty w podkoszowym tłoku. Są nie do zatrzymania. W sześciu dotychczasowych meczach w dwójkę zdobywali średnio 72.7 punktów ze skutecznością 56.6% z gry! Kosmos.

Wskaźnik True Shooting w przypadku Murraya wynosi 72.8%, a u Mitchella jest tylko o jedną dziesiątą niższy. Dla porównania, w tym sezonie najbardziej zbliżony do tego poziom TS% zanotował Mitchell Robinson (72.6%), który zdecydowaną większość akcji kończył wsadami, a tylko 26 razy rzucał nie przy samej obręczy. Tak więc Murray i Mitchell oddając razem 110 rzutów zza łuku mają taką samą efektywność jak dunkujący center New York Knicks. To jeszcze wspomnijmy, że ich wskaźnik jest aż o 10 punktów procentowych wyższy od True Shooting Damiana Lillarda, który w tym sezonie był najefektywniejszym z grona najlepszych strzelców NBA.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

KOMENTARZE

    • To chyba oczywiste, że Twój komentarz zza biurka w domu i taki osobiście w twarz zawodnikom, którzy te rekordy w bańce ustanawiają to nie to samo.
      W takim razie stawiam przy Twoim komentarzu gwiazdkę.
      *

      Lubię to: 60
      • @FLASH Celna riposta. Ale można ją analogicznie odbić. Znaczy – ‘to chyba oczywiste, że Twoja odpowiedź na komentarz zza biurka w domu i taka osobiście w twarz komentującemu to nie to samo. W takim razie stawiam przy Twojej odpowiedzi gwiazdkę.’ * I żeby zatrzymać kontynuację – Trzeci ‘gwiazdor’ stawia piwo ;)

        Lubię to: 6
        • Btw na razie największe problemy w ‘bańkowych’ turniejach w USA mają na US Open. Tam już są pozytywne wyniki koronatestów i kombinują z ‘bańkami w bańce’… Z kolei Tour de France puścili przez ‘czerwone strefy’ i tu przy potencjalnych wykluczeniach całych zespołów mogą być wyniki ‘z bańki’ ;)

          Lubię to: 0
      • Jak graliście w koszykówkę to chyba każdy z Was wie, że to co innego grać dla kibiców, choćby ich było 500 osób jak w polskiej lidze, a co innego przy pustych trybunach. Jakoś Was to nie zastanawia, że normalnie Donovan i Murray rzucają mniej w sezonie regularnym niż w playoffach? Poproszę przypadek z historii NBA, gdy jakiś koszykarz rzucał średnio więcej w Playoffach niż w sezonie regularnym. A panu od komentarzy w twarz, powiem tyle, że proszę spytać Donovana i Jammala czy myślą, że ich występ w bańce to to samo co Jordan w Boston Garden albo LeBron w hali Spurs. Myślę, że też Jordan nie chciałby usłyszeć, od Ciebie że uważasz 50 pkt w bańce i Boston Garden za takie samo osiągnięcie. Uważam, że moja wyobraźnia z za biurka jest to w stanie pojąć, rozumiem, że nie każdy to rozumie jak nigdy nie grał przed kibicami. Pozdrawiam ;)

        Lubię to: 4
        • Pytanie o przypadek w historii, gdzie jakis koszykarz rzucal srednio wiecej w play offach niz w sezonie jest troche dziwne. Na wyczucie wydaje mi sie ze dotyczy to wiekszosci gwiazd. Sprawdzilem tylko dwoch, Jordana i Bryanta i np. oni. A pewnie takich przypadkow sa dziesiatki.

          Lubię to: 7
  1. NBA puściło Tony Brothersa do sędziowania Boston – Toronto więc będzie 1:1 ;)
    (Celitcs są z Brothersem ostatnio 2-10 w PO, 3-9 przeciwko spread, średnio -7pkt na mecz)

    Lubię to: 15