Timberwolves wygrali loterię Draftu 2020. Warriors z dwójką, Hornets z trzecim numerem

10
fot. League Pass

Na koniec ogłaszania kolejności draftu zostali Stephen Curry i D’Angelo Russell. Jeszcze nieco ponad pół roku temu koledzy z drużyny, choć niewiele zdążyli razem pograć zanim Golden State Warriors i Minnesota Timberwolves dogadali transfer na początku lutego. Wtedy obie drużyny wymieniły się zawodnikami wybranymi z pierwszym i drugim numerem w drafcie, a teraz to też między nimi rozstrzygało się to, kto zgarnie pierwszy pick w tegorocznym naborze. Wygrali Timberwolves.

Wolves zakończyli sezon z trzecim najgorszym wynikiem, ale mieli takie same szanse (14%) na wylosowanie jedynki jak znajdujący się przed nimi Warriors i Cleveland Cavaliers. Przypomnijmy, że poprzednim razem Wolves wygrali loterię w 2015 roku i pozyskali wtedy Karla-Anthony’ego Townsa.

Warriors przypadł drugi numer draftu i według Adriana Wojnarowskiego, będą bardzo aktywni na rynku transferowym, sprawdzając co mogą dostać w zamian za swój pick. Zamiast młodego talentu woleliby gracza lub graczy, którzy już teraz pomogą im wrócić do walki o mistrzostwo.

Cavaliers wykorzystali swój limit szczęścia w loterii kilka lat temu, kiedy wygrali trzy z czterech kolejnych losowań i teraz spadli na piąte miejsce. Wyprzedziły ich zespoły, które do pierwszej czwórki wskoczyły z miejsc siedem i osiem. Drugi rok z rzędu dokładnie te same pozycje okazały się najszczęśliwsze, choć teraz już nie zapewniły dwóch pierwszych picków. Chicago Bulls przesunęli się z siódemki na czwórkę, natomiast trzeci wybór w drafcie należy do Charlotte Hornets, którzy przelecieli tu niczym ich właściciel w najlepszych latach, ponieważ byli dopiero ósmą najgorszą drużyną sezonu (a właściwie dziewiątą, bo ostatecznie Wizards po seeding games mają gorszy bilans).

Arturas Karnisovas ma szczęście na początku swojej pracy w Chicago, podczas gdy Leon Rose (Knicks) i Troy Weaver (Pistons) znaleźli się wśród przegranych loterii. Ich drużyny przesunęły się o dwa numery niżej.

1. Minnesota Timberwolves (z 3. miejsca przed loterią)
2. Golden State Warriors (1)
3. Charlotte Hornets (8)
4. Chicago Bulls (7)
5. Cleveland Cleveland (2)
6. Atlanta Hawks (4)
7. Detroit Pistons (5)
8. New York Knicks (6)
9. Washington Wizards
10. Phoenix Suns
11. San Antonio Spurs
12. Sacramento Kings
13. New Orleans Hornets
14. Boston Celtics (od Memphis Grizzlies)

Dalsza kolejność pierwszej rundy:

15. Orlando
16. Portland
17. Minnesota (from Brooklyn via Atlanta)
18. Dallas
19. Brooklyn (from Philadelphia via LA Clippers)
20. Miami
21. Philadelphia (from Oklahoma City via Orlando and Philadelphia)
22. Denver (from Houston)
23. Utah
24. Milwaukee (from Indiana)
25. Oklahoma City (from Denver)
26. Boston
27. New York (from LA Clippers)
28. Los Angeles Lakers
29. Toronto
30. Boston (from Milwaukee via Phoenix)

Tutaj można obejrzeć jak wyglądało samo losowanie, które w roli jedynego przedstawiciela mediów na miejscu obserwował Zach Lowe.

40

KOMENTARZE

  1. “A moment that can change a franchise forever”.Yup, jak wtedy kiedy wybierali Derricka Williamsa, Wesleya Johnsona albo Krissa Dunna.O drafcie 2009 robione są memy do dziś.

    Lubię to: 7
  2. W tym drafcie może nie być źle mieć miejsce 5-10. Niech wcześniej pójdą za grube kontrakty te wszystkie podejrzane LaMella, Edwardsy, czy Wisemany lub Toppiny, a w drugiej połowie dziesiątki można sobie bezpieczniej i za mniejszą kasę wybrać graczy, którzy z dużym prawdopodobieństwem skończą lepiej, typu Hayes, Vassell, Okongwu, czy Okoro. Dlatego też myślę, że GSW może być ciężko znaleźć partnera do handlu tym wyborem.

    Lubię to: 5