Wake-Up: Koncert Oklahomy, tall-ball Denver bez szans, 53 punkty Warrena

9
fot. NBA League Pass

Oklahoma City Thunder zagrali koncertową koszykówkę w sobotę wieczorem naszego czasu, wcześniej Miami Heat łatwo pokonali rozbitych kontuzjami i zmuszonych do grania wysoko Denver Nuggets.

New Orleans Pelicans o północy nie mieli szans z Los Angeles Clippers, Lakers znowu przegrali z Toronto, a T.J. Warren poprowadził Pacers do wygranej z Filadelfią. Za nami już trzeci dzień sezonu regularnego. Blisko aż połowa meczów rozegrana ma zostać w wieczornym pasmie europejskim i w sobotę graliśmy już od 19. Dziś startujemy o 20.

Do gier:

Miami Heat – Denver Nuggets 125:105 (56-57) J.Butler 22/7a – J.Grant 19, N.Jokić 19
Utah Jazz – Oklahoma City Thunder 94:110 (42-56) D.Mitchell 13 – S.Gilgeous-Alexander 19
New Orleans Pelicans – Los Angeles Clippers 103:126 (45-77) N.Alexander-Walker 15 – P.George 28
Philadelphia 76ers – Indiana Pacers 121:127 (55-61) J.Embiid 41/21z – T.J. Warren 53
Los Angeles Lakers – Toronto Raptors 92:107 (44-41) L.James 20/10z – K.Lowry 33/14/6

1) W czwartej kwarcie wieczornego meczu w sobotę Kelly Olynyk rzucił wszystkie swoje 20 punktów i zgasił światło nad tym co biegało w koszulkach Denver Nuggets. Olynyk trafił trzy trójki w trzech kolejnych posiadaniach, każda dalsza od następnej, ale już wtedy Heat prowadzili wysoko w wygranej 125:105 z osłabionymi Denver Nuggets.

Po wyrównanej pierwszej połowie Heat wreszcie udało się po przerwie spenetrować wysoki skład Nuggets, rozrzucić piłkę, a rywali w obronie trzymać przed sobą. Nuggets grali bez kontuzjowanych Jamala Murray’a (skurcze ścięgna udowego), Gary’ego Harrisa (nadwyrężenie prawego biodra), Willa Bartona (bóle prawego kolana) i ich trener Mike Malone w trzeciej kwarcie zbyt mocno uwierzył w wysoki lineup, zbyt długo trzymał go na boisku i w kluczowym fragmencie, gdy Heat odjeżdżali, Nuggets brakowało umiejętności guardów – Mason Plumlee nie potrafił dobrze skontestować trójki w rogu, a ledwo kozłujący Jerami Grant stał się głównym kreatorem. Tymczasem jeśli już grasz wysoko, potrzebujesz w drugiej połowie dodatkowego “oomph”, kogoś kto łatwiej wykreuje rzut, kolejnego biegu. Nuggets w sobotę go nie mieli po niezłej, pierwszej połowie ze swojej strony.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

47

KOMENTARZE

    • Mnie tez juz to irytuje. Ciezko chyba o gorszy rookie season… Nie chce wyrokowac ale poki co z nr1 draftu wiecej problemow jak pozytku. Cos jak kupno zajebistego sportowego auta i trzymanie go w garażu bo progi i krawezniki uniemozliwiaja jazdę.

      Lubię to: 14
  1. Czy tylko mi się wydaje że Raptors gdyby nie stracili Kawhiego w zeszłe wakacje dzisiaj byliby pewniakami do back to back ? Są jeszcze lepsi niż rok temu. Van Vleet to nie fluke, Siakam coraz lepszy, zdrowy OG. Myślę, że Bucks wcale nie są takimi pewniakami jeżeli chodzi o zwycięstwo na wschodzie.

    Lubię to: 11
    • To jest wręcz niebywale, że w mediach nie mówi się o nich jako o zespole, który może wyjść do Finałów ze wschodu(może było trochę o tym dopiero po tej wygranej z Lakers). Cały czas ESPN i inne TNT poświęca czas na Celtics i 76ers, a Raptors po cichu grają jeszcze lepszą koszykówkę niż w zeszłym sezonie. Myślę, że to też im daje tyle gazu, mają coś do udowodnienia.

      Lubię to: 4
  2. Umknęło(?) Wam małe spięcie na ławce Sixers, którego prowodyrem był Embiid. O takich smaczkach z chęcią poczytał bym w wake-upie. Chyba, że Adam napisze o tym w Dniówce przy okazji zapowiedzi kolejnego meczu Phily – wtedy zwracam honor.

    Lubię to: 1