Kajzerek: Aktywista lub terrorysta

5

Zamknięty w granicach Stanów Zjednoczonych, cały czas żyje przekonaniem, że pewnego dnia będzie mógł do domu wrócić. A gdy wysiądzie z samolotu to zamiast sterowanego przez władze prokuratora, zobaczy swoją rodzinę, szczerze na jego widok uśmiechniętą. Obraz pozostaje na ten moment sennym marzeniem, bo dopóki Turcję trzyma za szyję Recep Tayyip Erdoğan, Kanter nie ma czego w swoim rodzinnym kraju szukać.

– Stworzyłem w Stanach pewną platformę i korzystam z niej, by być głosem wszystkich niewinnych ludzi mieszkających w Turcji – mówił. – Znają moją historię, bo gram w NBA, ale moja historia jest niczym w porównaniu do historii wielu innych – dodaje.

Erdogan to szczególnie kontrowersyjna postać na międzynarodowej arenie. Za krytykę prezydenta dziennikarze, publicyści, artyści, sportowcy i obywatele mogą trafić do więzienia. Zupełnie jak ojciec Enesa Kantera, profesor Uniwersytetu w Stambule. Wszelki przejaw opozycji jest w Turcji traktowany jako zdrada stanu. Erdogan jest wyczulony na punkcie wszelkiej ideologii stanowiącej sprzeczność do jego dyktatorskich zapędów. Jest w stanie sięgnąć mackami na terytorium Unii Europejskiej, by tylko dopaść tych, którzy chcą zburzyć podstawy kultu jednostki, jaki konsekwentnie od kilku lat buduje.

To bardzo niebezpieczne procesy, lecz wiele krajów odwraca wzrok w trosce o stosunki geopolityczne i gospodarcze. Kanter w swojej osobistej krucjacie zwraca przede wszystkim uwagę na prawa człowieka, łamane bez jakiegokolwiek zastanowienia. Turcja kroczy drogą faszyzmu, starając się jednocześnie naród zwalczać i indoktrynować. Celem zawodnika Boston Celtics jest to, by zapobiec powszechnemu praniu mózgu. Problem polega na tym, że jeśli władze nie mogą dopaść Enesa, to dopadną jego rodzinę.

Ojciec został postawiony w stan oskarżenia o przynależność do grupy terrorystycznej kierowanej przez Fethullah Gulena. Mehmet Kanter, profesor genetyki, został w 2018 roku skazany na 15 lat więzienia. Do zarzutów dorzucono mu współorganizację zamachu stanu z 2016 roku. Ale 19 czerwca 2020 roku Enes Kanter za pośrednictwem Twittera poinformował, że jego ojciec wyszedł na wolność. Dla gracza NBA to doskonała motywacja i dowód na to, że, gdy presja ze strony otoczenia zaczyna zagrażać pozycji prezydenta Erdogana, ten jest gotów przystąpić do negocjacji. Kanter odtrąbił sukces, którego władze tak bardzo się obawiały.

– Nie mogli dalej wyciszać tej sprawy, bo rzuciliśmy na nią zbyt dużo światła. Podczas aresztowania mojego ojca zabrali mu wszystko i sprawdzali, czy ma ze mną jakikolwiek kontakt – tweetował Kanter. – Jednakże… mój ojciec to tylko jedna osoba. W Turcji nadal są tysiące ludzi, którzy są niesłusznie osadzeni w więzieniach. Nie zapomnę o Was, nie zapomnimy o Was!

“Hitler of our century” – m.in. za takie słowa Kanter nie może wrócić do kraju. Ma także ogromny problem z podróżowaniem, o czym przekonał się przy okazji meczów w Londynie jako zawodnik New York Knicks, czy wszelkich meczach rozgrywanych na terytorium Kanady. Knicks nalegali, by Kanter nie jechał z nimi do Londynu kilka sezonów temu, bo obawiali się, że grozi mu realne niebezpieczeństwo ze strony agentów wysłanych przez turecki rząd. W 2017 roku utknął na kilkanaście godzin w Rumuni, gdy był w drodze do Indii, gdzie zorganizował obóz koszykarski. Wówczas dzięki pomocy amerykańskiej ambasady bezpiecznie wrócił za ocean.

Rok wcześniej, gdy reprezentował barwy Oklahomy City Thunder, rodzina wyrzekła się go za kontakt ze wspomnianym Gulenem – liderem religijnym i wielkim przeciwnikiem Erdogana. Enes w oświadczeniu na te wieści podpisał się “Enes (Kanter) Gulen”, w swoim stylu dolewając oliwy do ognia. Doskonale jednak zdawał sobie sprawę, że gdyby rodzina zignorowała stanowczą sugestię ze strony władzy, wszyscy jej członkowie znaleźliby się pod szczególnym nadzorem policji. Siostra Kantera skończyła szkołę medyczną i pomimo dużego zapotrzebowania w tamtejszej służbie zdrowia, nie potrafi znaleźć sobie pracy przez nazwisko, jakie reprezentuje.

Od początku swojej dyktatury Erdogan zwolnił blisko sto tysięcy urzędników, którzy w choć małym stopniu zdradzali tendencje, iż mogą stworzyć w swoim kręgu zalążek opozycji. Kanter stara się więc walczyć w imieniu wielu, dlatego tak bardzo chcą mu zamknąć za to usta. W 2013 roku turecka prokuratura wydała nakaz aresztowania Enesa za publiczną obrazę Erdogana. Zawodnikowi NBA grożą cztery lata więzienia, jeśli zostanie ostatecznie postawiony przed sądem.

– Cztery lata? Tak mało? Za cały ten trash-talk – śmiał się Kanter, gdy usłyszał wieści. – Rząd Turcji uważa, że jestem groźny, a nigdy nie złamałem żadnego prawa. Dlaczego więc tak mnie traktują? Bo mówię rzeczy, w które wierzę. Chcę, by cały świat wiedział, jak bardzo są w Turcji łamane prawa człowieka. Dlatego właśnie Erdogan traktuje mnie jako niebezpiecznego człowieka – dodał.

W przypadku Kantera nadrzędną rolę odgrywają social-media i one są platformą, o której zawodnik mówi. Zbudował określoną reputację, co pomaga docierać mu do odpowiednich grup odbiorców. Chce nie tylko wysłać wiadomość, ale także zapalić ogień tam, gdzie dotąd się jedynie tliło. Wychodzi bowiem z założenia, że wielu przeciwników prezydenta Turcji zamknęło swoje przekonania na kłódkę, by chronić siebie i swoje rodziny. Celem jest pospolite ruszenie, które zdejmie Turkom klapki z oczu i odsłoni prawdziwą dyktatorską naturę Erdogana.

Co ciekawe, Kanter zaangażował się także w dochodzenie prowadzone przez FBI. Opowiadał o wszystkich działaniach, jakie skierowali w jego stronę ludzie prezydenta. Musi mimo wszystko pozostać bardzo ostrożny, bowiem Donald Trump zdaje się tolerować metody stosowane przez Erdogana i kilka razy publicznie wyrażał aprobatę wobec zapędów lidera zmierzających do skupienia całej władzy wokół siebie. Dla Kantera to bardzo niebezpieczna relacja, która w najgorszym wypadku mogłaby doprowadzić do jego aresztowania na terytorium Stanów Zjednoczonych. Trumpowi, o czym się notorycznie przekonujemy, wystarczy wysłać tweeta.

Natomiast w obecności swoich kolegów z drużyny, Kanter stara się ucinać dyskusję na temat własnej aktywności politycznej. Wielu zapewne nie zdaje sobie sprawy, że jest hardym wrogiem jednego z największych liderów na świecie. Bawi się w naprawdę niebezpieczną grę, która może go wiele kosztować. Mimo to jest gotowy żyć z ryzykiem i poniekąd wcielać w rolę ambasadora zwolenników Fethullah Gülena.

Kanter udzielił ostatnio wywiadu, w którym przyznał odważnie, że bardzo chętnie zasiliłby szeregi Fenerbahce Stambuł, gdyby mógł wrócić do Turcji przed zakończeniem kariery. Reprezentował zespół w sezonie 2008/2009 przed wyjazdem do USA. Jednak gdy komentarze zawodnika dotarły do gabinetu prezesa Fenerbahce, ten natychmiast nakazał przygotować oświadczenie, w którym klub podkreśla, że… drzwi do Fenerbahce pozostaną dla Kantera zamknięte na zawsze.

– Nasz klub nie ma teraz i nie będzie miał w przyszłości żadnych relacji z tą osobą, którą wymienia się obok organizacji terrorystycznych – czytamy.

Kraj zostaje podzielony. To efekt rządów Erdogana, gotowego rozbić obywateli na wiele kolejnych pokoleń. Niezdrowe społeczne procesy odbijają się także na stosunkach Kantera z innymi tureckimi zawodnikami w NBA. Cedi Osman, Furkan Korkmaz i Ersan Ilyasova nigdy nie prowadzili otwartej kampanii przeciwko Erdoganowi. Niewykluczone, że obawiają się łączenia ich nazwisk z osobą Kantera, ponieważ mają na uwadze to, co władze Turcji zrobiły z jego rodziną.

– Staram się z nimi rozmawiać, ale nigdy mi nie odpowiadają, gdy pytam co u nich słychać – przyznaje zawodnik Boston Celtics. – Mogą się bać, że gdy w Turcji zobaczą nas na wspólnym zdjęciu, to będą przez to zagrożeni. Zakrywam twarz koszulką i staram się z nimi rozmawiać. Wtedy odwracają twarz w drugim kierunku. Przyznaję, że bardzo mnie to boli. […] Mam do nich wiele szacunku i modlę się za ich powodzenie. Są po prostu przestraszani – twierdzi Kanter.

W dziejach NBA Enes Kanter to postać bez wątpienia bezprecedensowa. Swoją historią zapewnia jednak kazus, do jakiego odwołać może się wielu innych graczy, którzy trafią do NBA ze świata, gdzie ludzie są prześladowani, a ich prawa bezwarunkowo łamane. Kanter nadal obawia się odebrać telefonu z nieznanego numeru. Liczy na to, że nie usłyszy swojej matki, bo wraz z pierwszą sekundą takiego połączenia, wszyscy znajdą się w ogromnym niebezpieczeństwie, a jego nazwisko zabłyśnie na czerwono w bazie Interpolu. To życie, które wybrał i w którym tkwi mimo wszystko, bo ma marzenie o Turcji będącej mostem pomiędzy Islamem, a kulturą zachodu.

22

KOMENTARZE

  1. Redaktor Kajzerek jest tak poprawny politycznie, że powinni wystawić go w Sevres pod Paryżem.

    Piękną przedstawił nam bajkę. Wszak wszyscy wiemy że Amerykanie mają wspaniałe doświadczenia z wprowadzaniem demokracji w tym regionie. Afganistan, Irak, Syria, Libia i inne zamieniły się w krainy miodem i mlekiem płynące…

    Lubię to: 8