Kwiatkowski vs. Szczepański: Osłabieni Lakers? Czas aktualizować składy

6
fot. newspix.pl

Skończyliśmy tu: Martwię się także o to, czy wrócą nasi czytelnicy. Oczywiście wielu z nich z nami zostało na czas koronalokautu, za co jesteśmy im ogromnie wdzięczni, ale jest ich mniej niż normalnie – i co z resztą? Czy przypadkiem nie okaże się, że przez minione miesiące wielu kibiców doszło do wniosku, że mogą żyć bez NBA i nie czują już potrzeby śledzenia jej tak uważnie, a w konsekwencji nie potrzebują abonamentu Szóstego Gracza… Oby nie.


Maciej Kwiatkowski: Ja myślę, że prędzej kościół powinien się martwić niż my. Bardzo się cieszę, że nie chodziliśmy z tacą, aczkolwiek nie skłamię, jeśli powiem, że od kilku tygodni mam w głowie coś typu “NBA wraca, ale jeśli nie wrócisz zaraz na Szóstego Gracza, to może nie być do czego wracać!”. Dramat. W każdym razie, no tak – miejsce sportu w tym wszystkim. Powiem Ci jednak, że chyba moja pierwsza reakcja, kwestionująca czy w ogóle sport się podniesie – że rozgrywanie go bez kibiców obdziera go z duszy i ukazuje jako normalną pracę dla pieniędzy – była zbyt krytyczna. Teraz widzę po sobie, że mój harmonogram dnia JUŻ działa wokół przykładowej rozpiski:

28.06 19:25 Newcastle United FC – Manchester City (ES2)
27.06 18:25 Norwich City FC – Manchester United (ES1)
25.06 21:10 Chelsea FC – Manchester City FC (CS2)
24.06 21:45 Atalanta – Lazio
24.06 18:55 Manchester United – Sheffield United (CS2)
22.06 20:55 Manchester City – Burnley FC (CS)
21.06 13:00 Cardiff City – Leeds United (ES2/ES4)

… a nie odwrotnie! W każdym razie, życie jakby znowu zaczyna kręcić się wokół sportu i wiem, że nie wszyscy tak mają, ale wiem też, że “wszyscy” tak mają. Sport jest potrzebny. Sport daje emocje i wspólne przeżywanie nawet przed telewizorem meczów bez kibiców jest czymś, co z nami zostaje. Jak oglądanie meczów z ojcem, z synem, czy postawienie 10 tys. złotych z kolegami na piętnaście minut przed końcem Tottenham-United na przegrywające 0:1 United – albo chociaż sama myśl o tym.

Ameryki nie odkryłem, niemniej sam bardziej optymistycznie już na to patrzę. I myślę, że jest sporo prawdy w tym, co jeden z psychologów sportowych napisał, że koszykarze NBA, nawet jeśli zrobią to w bańce, to będą przeszczęśliwi, że mogą znów robić razem tę jedną rzecz, którą tak znakomicie potrafią robić i która jest z nimi od dziecka.

Po drodze tylko czeka nas jeszcze kilka przeszkód, które raczej będą pozorne, jak to, że obecnie bite są rekordy zakażeń na Florydzie. To nie powinno być groźne dla rozruchu samej ligi, tak mam o tym myśleć, nie?

Adam Szczepański: NBA monitoruje sytuację, ale zapewnia, że plan wznowienia sezonu pozostaje niezagrożony. Bo w końcu oni będą w zamkniętej bańce, nie między potencjalnie coraz większą liczbą zakażonych mieszkańców Florydy. Problemem jest tylko to, że pracownicy Disney’a będą wracać do swoich rodzin, spotykać się ze znajomymi, a potem kolejnego dnia będą wracać do obowiązków związanych z obsługą kampusu. To wydaje się być najsłabszym ogniwem całego planu bezpieczeństwa i tu jest największe ryzyko, że wirus może przedostać się do środka. Ale też po to są te wszystkie restrykcje (chociażby personel sprzątający nie może przebywać w jednym pomieszczeniu w tym samym czasie co ludzie z NBA) i zachowywanie dystansu nawet między zawodnikami w czasie wolnym, żeby gdy wirus przedostanie się na kampus – bo prędzej czy później to się stanie – nie rozprzestrzenił się, a osoby zakażone zostały szybko wyłapane. Pozostaje mieć nadzieję, że to zadziała.

Sport wrócił i NBA też wróci. Już nawet nawoływania Kyrie’go i jego koalicji zawodników do zrezygnowania z gry straciły na sile. W tym tygodniu dowiemy się kto zdecyduje się nie brać udziału we wznowieniu i wtedy też okaże się, które drużyny zostaną najbardziej osłabione w Orlando. Ale teraz też otwiera się okienko transakcyjne, więc można dokonać korekt składów i uzupełnić wolne miejsca. Choć to raczej temat dla nerdów, bo czy jest obecnie na rynku jakiś zawodnik, który może odegrać istotną rolę w rotacji drużyny playoffowej?

Kwiatkowski: Skoro mamy już subskrypcję na “The Athletic”, to sparafrazuję nieco opinię Johna Hollingera: jest kilku graczy, którzy mogą dać ci 17 punktów na skuteczności 35%.

Myślę jednak, że DeMarcus Cousins – który swojego ACL-a zerwał w sierpniu, więc w świetle osiągów współczesnej medycyny ACL powinien być dostępny do gry – to spokojnie gracz na minimum 15 minut dla wielu zespołów. Niby Celtics mają już Enesa Kantera, ale Cousins pamiętajmy bardzo poprawił w ostatnich latach rzut za trzy – z selekcją rzutową tylko czasem oczywiście gorzej – i przydałby się jako stretch-5 nawet Lakers, którzy go zwolnili. Celtics raz, że potrzebują zamienić minuty swoich rezerwowych w lepsze, jeśli chcą zdobyć tytuł, to, dwa, mają młodych atletycznych wingmanów z zasięgiem ramion, którzy mogliby pomóc chronić obręcz wokół niego. W ataku byłby dla Bostonu jak znalazł.

Spurs, po stracie LaMarcusa Aldridge’a, pilnie potrzebują kogoś dodać, inaczej nie tylko Drew Eubanks, ale Chimezie Metu i Luka Samanić będą w rotacji. Jakob Poeltl i Rudy Gay to pozostali wysocy, i to wszystko. Z drugiej strony superniskie lineupy z Lonnie’m <3 Walkerem Jr’em jako hiperatletyczną-fake-czwórką (albo trójką, z Gay’em obok) miały sens i być może Spurs bardziej niż Cousinsa wolą sprawdzić co mają w najmłodszych graczach.

Patrząc na to w jaki sposób gra Houston, to może ci mniej efektywni strzelcy – typu Crawford, JR Smith – przydaliby się właśnie tam. Trey Burke miał dobre momenty w Sixers i jest w stanie wykreować sobie swój rzut, więc może gdyby komuś odpadła z różnych powodów taka opcja, to Burke może się nadać. Podobnie Tyler Johnson.

Prywatnie, gdybym mógł kogoś ściągnąć do swojego teamu teraz, to wziąłbym Imana Shumperta. Grał już bardzo duże minuty w runie Cleveland do Finałów 2015, jest dobrym obrońcą, potrafi co nieco wykreować, ale przede wszystkim ma dobre instynkty do gry i jego podejście jest zaraźliwe dla reszty zespołu. Widać to było teraz przez kilka chwil, gdy na Brooklynie zaliczał 2.4 przechwytu na 100 posiadań. Może patrzę na to trochę krzywo, bo w mojej opinii Shumpert już pięć lat temu był niedocenianym graczem.

A Ty co myślisz o tym wszystkim? Masz jakieś fity? Jak to w końcu jest, czy Cousins może zostać podpisany przez Lakers?

Szczepański: Lakers na pewno będą mogli podpisać Cousinsa, jeśli tylko będą mieli wolne miejsce w składzie (obecnie nie mają, więc musieliby kogoś zwolnić). Ale z tego co rozumiem, nie mogliby go wziąć na zastępstwo dla Dwighta Howarda, gdyby on nie pojechał do Orlando, ponieważ zastępować można tylko graczami kwalifikującymi się na two-way umowy (ze stażem do 3 lat). Choć nie jestem tego pewien, bo może to ograniczenie dotyczy tylko czasu playoffów – nie znalazłem nigdzie jasnej informacji.

Ale szczerze mówiąc nie wierzę w projekt „DeMarcus Cousins odgrywający istotną rolę we wznowieniu sezonu”. To mogłaby być fajna historia i on nadal jeszcze może być wartościowym zawodnikiem, ale nie w obecnych warunkach. Jak dla mnie jest tu za dużo znaków zapytania, żeby uwierzyć, że to jest realna opcja. Pamiętam jak bardzo ostrożni byli Golden State Warriors przygotowując go do powrotu do gry i ile tygodni wcześniej trenował, żeby mógł wreszcie pojawić się na boisku. Powrót po tak długiej przerwie nie jest łatwy i wymaga czasu. Teraz tego czasu będzie brakowało i trzy tygodnie drużynowych treningów w Orlando raczej nie wystarczą. Tym bardziej, że ma on przecież za sobą już kolejny stracony rok. Kolejny raz wraca po bardzo poważnej kontuzji kolana, więc jeszcze bardziej trzeba będzie uważać, żeby jego ciało nie zostało przeciążone i żeby nie narazić go na kolejne urazy.

Nie widzę też, żeby JR Smith albo Jamal Crawford po ponad roku niegrania mieli teraz wnieść coś pozytywnego do którejś drużyny. Oni przynajmniej byli zdrowi, ale przypomnijmy, że Crawford był jednym z najbardziej minusowych graczy występując w barwach Phoenix Suns w 2018/19, a Smitha oglądaliśmy ostatni raz na parkietach NBA w listopadzie 2018 roku gdy trafiał 31% trójek.

Jeśli już miałbym postawić na kogoś, kto mógłby pomóc, wybrałbym zawodnika, który w tym sezonie już grał jak Shumpert, Trey Burke czy Tyler Johnson. A z tego grona potencjalnie największy upside może zapewnić Johnson, który jest guardem na dwie strony parkietu. Co prawda miał wcześniej fatalny sezon w Phoenix, ale ma dopiero 28 lat i myślę, że jeszcze powinien się odbić, wracając do poziomu, jaki prezentował w Miami.

Kwiatkowski: Po decyzjach Bertansa i Arizy naturalnie zastanawiam się “kto następny”. Pewnie, gdy wrzucimy tę część, będziemy znali już nazwiska. Ale od razu, gdy przeczytałem w jaki sposób tłumaczy Bertansa jego agent, pomyślałem o Montrezlu Harrellu. A zaraz po tym o całej sytuacji Clippers. Ciekawe czy tam jest historia. Ciekawe czy Harrell zagra na siebie i opuści Orlando, ciekawe czy Clippers przysięgną mu nowy kontrakt, zanim do Orlando pojedzie. Bo jeśli miałby nie pojechać – jest jeszcze Lou-Will, który jest 50/50 – to Clippers w dużym skrócie są minus 18 punktów z ławki, które bardzo trudno będzie im zastąpić. Bez Harrella straciliby tego jednego gracza, który sprawia, że trudno jest podwoić Leonarda, George’a czy Lou na koźle w pick-and-rollu.

Zobaczymy też co zrobią Bradley i Howard, tylko – tak sobie myślę – że nawet jeśli teraz do deadline’u dowiemy się kto odpada z Orlando, to do 30 lipca zostaje jeszcze dużo czasu żeby się wycofać. Bo kto koszykarzowi wtedy zabroni? Kto będzie krzyczał na niego, gdy Bertans wprost tłumaczy swoją decyzję finansowo, jednocześnie pokazując co myśli – on i nie tylko on – o braniu do Orlando 22 drużyn zamiast 20.

Widziałem, że Piotr nie tweetował od osiemnastu godzin, martwię się o niego, czyli domyślam się, że Trail Blazers bez Arizy są ugotowani. Z jednej strony szkoda, bo z Arizą grali przytomniej i doroślej, ale z drugiej strony cieszę się, bo nie zniósłbym gadania przez kilka tygodni wszystkich o tym, że “Trail Blazers są czarnym koniem” i w kółko powtarzania tego samego. Więc dobrze, bardzo dobrze że Ariza nie zagra. Take that fani Blazers!

Szczepański: Widziałem już sugestie, że w sytuacji gdy Blazers mają niewielkie szanse na awans, Trevorowi po prostu nie chce się grać, tak samo jak nie chciało mu się grać na początku sezonu w przegrywających Sacramento Kings… Jako kibic Kings nie będę tego komentował, tym bardziej, że oficjalnym powodem jest opieka nad synem.

Teraz konieczne wyjaśnienie, bo już to wreszcie wiem – na zastępstwo można zatrudnić kogokolwiek z puli dostępnych wolnych agentów. Dopiero w playoffach będą ograniczenia co do stażu. Dlatego JR Smith może być głównym kandydatem do zastąpienia Avery’ego Bradley’a, a DeMarcus Cousins mógłby teoretycznie zastąpić Dwighta Howarda, choć on podobno ma pojechać do Orlando.

Po decyzji Bradley’a widać, że to nie dotyczy tylko zespołów, które najpewniej zakończą swoje występy w Orlando przed startem playoffów. Dla niektórych nawet szansa na tytuł może nie być wystarczająco mocnym argumentem, żeby przyćmić obawy i wątpliwości wobec udziału we wznowieniu sezonu. Jeśli natomiast te wątpliwości głównie dotyczą finansów, nie zdziwiłbym się, gdyby było tak jak piszesz. Na to drużyny mają jakiś wpływ, więc w playoffowych ekipach może trwać teraz przekonywanie przyszłych wolnych agentów i zawodników kwalifikujących się do przedłużeń obietnicami, że na pewno dostaną swoje nowe kontrakty w offseason jeśli tylko wrócą do gry. Oczywiście o tym nigdy się nie dowiemy, bo takie porozumienia pod stołem są zabronione.

Ta sprawa teraz nie zostanie jeszcze wyjaśniona i będzie ciągnęła się do startu playoffów. Pewnie będzie sporo zawodników, którzy pojadą do Orlando, ale zostawiając sobie furtkę, że zobaczą jak będzie i najwyżej się wycofają. Dlatego może się okazać, że większy problem z zawodnikami rezygnującymi z gry będzie już w trakcie trwania kampusu, bo też teraz łatwiej ich zastąpić. Kiedy na przykład drużyna spoza playoffów zacznie od dwóch lub trzech porażek, zaczną się pytania jaki jest sens dalej grać starterami? Albo gdy przyszły wolny agent w trakcie obozu treningowego podkręci kostkę może uznać, że lepiej dalej nie ryzykować… Blazers i Lakers jeszcze będą dziękować Arizie i Bradley’owi, że tak szybko podjęli decyzje, dając im czas do działania.

Kwiatkowski: Matematycznie coś w tym faktycznie jest. Dziś niektórzy chcą już wiedzieć jaki wpływ na szanse Lakers miała będzie nieobecność Avery’ego Bradley’a, a jeszcze tyle różnych roszad może się wydarzyć.

Strata guarda pierwszej piątki teamu nr 1 w Konferencji Zachodniej to nie jest jednak byle jaka strata. To, że Bradley grał w piątce Lakers nie jest dziełem przypadku. Niby Kentavious Caldwell-Pope potrafi robić podobne rzeczy, niby Alex Caruso jest niezłym obrońcą, Bradley to jednak przede wszystkim obrońca, obok Bledsoe, George’a Hilla i Klay’a Thompsona jeden z najlepszych w kryciu zasłon na piłce i bez, jeśli chodzi o technikę moim zdaniem nr 1 w kryciu tych biegających po zasłonach: zombie-obrońca. Techniką rekompensuje zasięg ramion, który pomaga Bledsoe czy Hillowi. KCP lepiej się komunikuje w switchach – może inaczej: głośniej się komunikuje w switchach – i choć statystyki przemawiają za nim w ataku, zwłaszcza wcześniej w tym sezonie gdy siedziała mu wreszcie trójka, to jego selekcji rzutowej ufać nie można. Dla Caruso natomiast bycie starterem to może być zbyt wysoka górka, choć jeszcze się przekonamy. Wierzę w niego.

Nie będę stał na tej górce, że Lakers nie są w stanie go zastąpić i że jest to ostateczny cios, ale stracili właśnie kogoś, kto wie co trzeba robić, żeby wygrywać mecze w NBA.

28

KOMENTARZE

  1. JR z sezonu 07/08 trafiający trójki na poziomie +40% (ponad 13 prób per 100 pos); +54% za 2, 30,7 punktów (per 100 pos) jest pewnym kandydatem do gry draftowej przecież.

    Usłyszymy o nim niebawem!

    Lubię to: 0
  2. Zamiast marudzic ze abonenci nie przedluzaja, trzeba bylo zrobic gre draftowa za paywallem i nie dawac palmy na spoti, niektorzy mogli nie zauwazyc ze im sie skonczyl abo

    I jeszcze chcialem powiedziec ze nadal z komorki czesto mnie wylogowuje a nowy layout jest chujowy

    Lubię to: 4
    • Nie wiem czy to źle, ja płacę abonament raz na rok. Wspieram chłopaków bo robią dobrą robotę. Z palmy na Spotify się cieszę, bo wygodnie się słucha. Co do layoutu pełna zgoda, ale niech już nie zmieniają bo już się przyzwyczaiłem.

      Lubię to: 9