Kwiatkowski vs. Szczepański: Życie toczy się dalej

2
fot. newspix.pl

CZĘŚĆ PIERWSZA: KIEDY WRÓCI NBA

Maciej Kwiatkowski: Lakers planują zapytać małą grupę doświadczonych pracowników staffu, by ci zrzekli się 20 procent zarobków. W Anglii dopiero co Liverpool – którego częściowym właścicielem jest LeBron James – został publicznie zniszczony za to, że przesunął 80% zarobków poszczególnych 200 pracowników klubu w pakiet pomocy rządowej. Pod naporem opinii publicznej szybko wycofał się z tych zmian. Nawet patrząc na nasze opinie wewnątrz Szóstego Gracza, widzę że raczej mało, ale jednak delikatnie różnimy się w podejściu do tego, jak miałoby wyglądać dzielenie strat. Nawet tu ścierają się nasze poglądy społeczno-ekonomiczne – a próbuję nie wychylać daleko nosa, żeby nie umrzeć od kakofonii opinii. Na początku tego wszystkiego uważałem, że to profesjonalni sportowcy powinni być ostatnimi, dopiero po federacjach, ligach i klubach, którzy wykładają pieniądze na samą pomoc dla innych, na cele charytatywne. Jeszcze blisko dwa tygodnie temu dziwiło mnie, dlaczego ma się profesjonalnym sportowcom zabierać obiecane im pieniądze – dlaczego mają się na to godzić, jeżeli zapisy ich kontraktów wcale o tym nie mówią. Dziś dociera to do mnie już lepiej i lepiej to rozumiem – maskę na twarzy już trzy tygodnie temu też nosiłem najpierw dla własnego bezpieczeństwa, zanim dopiero z czasem dotarło do mnie po co ją noszę – chociaż sam już czasem nie wiem w jaki sposób mam o tym myśleć i czy w ogóle powinienem o tym myśleć.

Adam Szczepański: Lakers zamierzają obciąć pensje tylko pracownikom wyższego szczebla, którzy dobrowolnie się na to zgodzą, żeby chronić stanowiska pracy tych, którzy nie mają tysięcy dolarów na koncie i luksusowych domów. To ładnie brzmi. Jest to nieco poprawiony plan Sixers, którzy chcieli zrobić to samo, ale uwzględnili zbyt szeroką grupę ludzi i spotkali się ze sprzeciwem. Do tego Joel Embiid ogłosił, że pomoże najbardziej potrzebującym pracownikom klubu, więc jeszcze bardziej oberwało się skąpym właścicielom-miliarderom, którzy chcieli ograniczyć pensje. Trudno pogodzić PR z decyzjami czysto biznesowymi, zwłaszcza w tak trudnym momencie w jakim znalazła się cała światowa gospodarka.

Teraz jeszcze wszyscy bardzo uważają właśnie na swój wizerunek, dlatego Lakers, czy wcześniej też władze NBA, ograniczają pensje jedynie tych najlepiej zarabiających, bo ich nam nie będzie żal. Ale NBA to biznes, więc wiadomo, że ostatecznie, prędzej czy później, przesądzi bilans finansowy. I wiadomo też, że jak zwykle w takich sytuacjach najbardziej dotknięci będą ci najsłabsi, których najłatwiej się pozbyć. Teraz drużyny mogą wizerunkowo sprzedawać nam to, jak walczą o utrzymanie stanowisk pracy, ale za jakiś czas, kiedy wszyscy będą liczyli straty, a gospodarka będzie próbowała podnieść się z kryzysu, redukcje będą nieuniknione. Biznes nie ma skrupułów. Właściciele będą chcieli ratować swoje firmy i swoje zarobki. Wtedy jednak masowe zwalnianie pracowników najniższego szczebla nie będzie tak głośnym tematem jak obecnie, gdy nic innego się nie dzieje. Za kilka miesięcy decyzja drużyny o zwolnieniach też oczywiście wywoła burzę, ale zaraz będzie jakiś mecz, coś się wydarzy i zajmiemy się ciekawszymi sprawami. PR zrobi swoje.

Jeśli natomiast chodzi o podział strat między zawodników i właścicieli, wydaje mi się, że sprawa jest jasno opisana warunkami umowy CBA. Ostateczny podział zysków musi się zgadzać, więc jeśli te zyski będą zdecydowanie mniejsze, zawodnicy jako grupa będą musieli oddać część pieniędzy. Choć teraz jest pytanie czy zrobią to już teraz poprzez redukcję kolejnych wypłat, czy zostanie to wyrównane dopiero poprzez redukcję poziomu salary cap w kolejnych sezonach, a wtedy najbardziej stracą ci, którzy będą podpisywali nowe kontrakty.

Kwiatkowski: Stracą w takiej sytuacji ci koszykarze, o których C.J. McCollum powiedział, że jest ich “150 z 450”: ci którzy żyją od wypłaty do wypłaty. Lubi się ich przedstawiać jako tracących głowę gamoni, którzy nie nauczyli się przykładami wielu o tym, że trzeba odciąć w pewnym momencie pępowinę. Ale to bardzo łatwo powiedzieć, a jak jest, pokazuje doskonale choćby tegoroczny dokument o Michaelu Vicku z ESPN 30 for 30. Wiem Adam, że biznes jest zimny, nie rozumiem jednak jak ktoś, kogo majątek liczony jest w miliardach dolarów oszczędności szuka wśród grup, których zarobki nie składają się nawet na milion, a w brytyjskiej piłce chodzą teraz liczby rzędu zaledwie kilkudziesięciu tysięcy funtów! Czemu tam szuka się oszczędności?

Nie wszyscy to robią, są tacy – jak Man United czy City – którzy decydują się zagwarantować wszystkim swoim pracownikom zarobki do końca sezonu. I to, mam wrażenie, PR’owo niestety przechodzi sobie o tak, bokiem. Dlaczego? Bo dla ludzi to powinna być …właśnie …normalność? A może przyzwyczajeni wiedzą, że są to po prostu jaskółki, które wiosny nie uczynią?

Mamy zapis ‘Force Majeure’, który pozwoliłby właścicielom zachować do 25% zarobków koszykarzy za sezon, kilka dni temu napisałem, że nie wierzę, że przyjdzie nowy duch i odnowi oblicze tej ziemi, ale są bogaci ludzie, którzy chcą podejść do tego w sposób, który potem bywa oklaskiwany z balkonów. I tacy ludzie są też w NBA. To chyba na to liczy Piotr właśnie; na to, że ci ludzie staną teraz na wysokości zdania, kiedy sami znaleźli się w sytuacji, w której znajdują się nawet w gorszym położeniu, niż grosze zarabiająca pielęgniarka z małego polskiego miasta, która ma szybszy dostęp do testu na koronawirusa.

To z kolei może być jeszcze inną osią ewentualnego konfliktu pomiędzy tymi najlepiej, a tymi najgorzej zarabiającymi klubami w NBA.

Szczepański: Faktycznie, ciekawe będzie to, jak bardzo najbogatsze kluby i ci właściciele, których w najmniejszym stopniu dopadnie kryzys, będą gotowi wesprzeć tych słabszych, bo pewnie obecnie funkcjonujący system redystrybucji zysków nie wystarczy i trzeba będzie dorzucić pieniędzy. Może w tak ekstremalnej sytuacji rzeczywiście niektórzy będą w stanie wyjrzeć poza własny portfel i za priorytet postawić sobie dobro całej NBA, żeby nie tylko oni mogli chwalić się brakiem redukcji etatów w klubie, ale żeby w całej lidze uchronić jak największą grupę pracowników przed zwolnieniem.

Póki co – o ile te doniesienia się potwierdzą – mamy pozytywny sygnał tego, że właściciele, jako ta grupa silniejsza, są gotowi w najbliższym czasie wziąć na siebie większy ciężar spadku zysków, dzięki czemu zawodnicy mniej dotkliwie to odczują. Tak przynajmniej wynika z nieoficjalnych przekazów ze Związku Zawodników mówiących, że salary-cap na przyszły sezon nie zostanie drastycznie obniżone. Normalnie salary-cap to procent przewidywanych zysków ligi, więc w przypadku, gdy one znacząco spadną, także poziom salary-cap powinien zostać mocno obniżony. Ale wygląda na to, że NBA i NBPA negocjują wygładzenie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

16

KOMENTARZE