Kajzerek: Niezwykła Maya

3
AP Photo

Siła kobiet jest kwestionowana przez jej historyczne ułożenie. Nadal traktujemy sport kobiet tendencyjnie i trudno przypuszczać byśmy pozbyli się tej bezczelności wraz z kolejnymi pokoleniami. Te bowiem nie dają nam przekonania w ich moralne wartości. Nie chcąc jednak odchodzić od wątku, do którego zmierzam, pragnę tylko podkreślić, że lekceważący stosunek wobec sportu kobiet w dużej mierze wynika z postrzegania ich jako jednostki kruche, nie mające w sobie dzikiej intensywności. Maya Moore jest idealnym przykładem na rozbicie tego postrzegania w drobny mak.

Bowiem Moore, choć fizycznie może nie wsadza piłki razem z przeciwnikiem, to dysponuje siłą do walki z czymś znacznie groźniejszym niż rywal na parkiecie i to przeciwko nieprzepartemu systemowi pokazuje, że jest twarda jak skała; pokazuje dziką intensywność. Historia zostanie rozwinięta, bo ona nas tutaj sprowadziła, ale przede wszystkim musimy scharakteryzować naszą bohaterkę. Z kim de facto mamy do czynienia…

W 2017 roku Sports Illustrated nazwał Mayę Moore największą wygraną w historii kobiecej koszykówki. Urodziła się 11 czerwca 1989 roku w Missouri. Od dziecka była skazana na uprawianie sportu. Samotnie ją wychowująca matka zamontowała kosz na drzewie, gdy Maya miała zaledwie 3 latka. Dojrzewała na wybitną koszykarkę. W szkole średniej zgarnęła wszystko, co było do zgarnięcia, prowadząc swoją drużynę do wielu mistrzostw i niepobitych dotychczas rekordów. Choć w tamtym czasie koszykówka wśród młodych dziewczyn stawała się popularnym wyborem dzięki promocji WNBA, Moore przewyższała wszystkie rywalki o klasę.

Była wręcz skazana na sukces, co rzecz jasna rodziło wiele niebezpieczeństw. Została ze wszystkich stron otoczona opieką “serdecznych” patronów. Już jako młoda kobieta musiała bardzo ostrożnie dobierać osoby, które wpuszczała do swojego życia. W szkole średniej rozegrała 128 meczów, przegrywając trzy. Spakowała rzeczy i wyjechała do Connecticut, ubierając barwy tamtejszych Huskies. Mijały kolejne lata, a Moore potwierdzała tylko, że jest na drodze do storpedowania WNBA swoim talentem. W latach 2009-2010 dwukrotnie wygrywała z Huskies turniej NCAA.

Gdy w 2011 roku zgłosiła się do draftu, nie było cienia wątpliwości, co do jej statusu. Minnesota Lynx wyciągnęła z 1. nadzieję na fantastyczną historię. Moore z miejsca była stawiana w kategorii młodej wojowniczki, gotowej odesłać na sportową emeryturę wiele starszych koszykarek, które dotąd trzęsły ligą. Bez wątpienia stanowiła zagrożenie, ponieważ poza naturalnymi umiejętnościami, miała wyostrzony instynkt i koszykarską mądrość. Nawet włodarze Lynx musieli postępować z nią niezwykle ostrożnie, bo Maya z dużą swobodą kontrolowała własne środowisko.

Była też jedną z nielicznych kobiet wyróżnionych w konkretny sposób przez Michaela Jordana, który zaprosił ją do rodziny Jordan Brand. Żadna koszykarka WNBA nie doczekała takiego zaszczytu.

W przeciągu pierwszych trzech lat zawodowej gry zdobyła pięć z sześciu możliwych trofeów. Zgarnęła mistrzostwo w pierwszym podejściu będąc drugą najlepiej punktującą zawodniczką swojej drużyny w play-offach. Podkreślała wówczas, że adaptacja do profesjonalnych warunków jest dla niej sporym wyzwaniem, ale to nie przeszkodziło jej w dominacji wyścigu po nagrodę dla pierwszoroczniaka sezonu. Rok później Lynx przegrali w finale z Indianą Fever, choć na rewanż długo nie czekała. W 2013 została wybrana MVP finałów. W 2015 i 2017 dołożyła trzecie i czwarte mistrzostwo, przedstawiając się pełnoprawną legitymacją jednej z najlepszych koszykarek w historii.

– Miejsce kobiet w sporcie jest kompleksowym pojęciem, bardzo skomplikowanym – mówiła jakiś czas temu. – Starałam się nie frustrować tym, że mnie odpowiednio nie doceniono, czy za mało zapłacono. Z drugiej strony oczekujesz, że ktoś to zrobi. […] Nie chce w to za bardzo wchodzić, bo moja wartość nigdy nie będzie mierzona tak, jak mierzy się wartość LeBrona, ale to nie oznacza, że nie czuję się wartościowa jako kobieta, jako człowiek – dodała.

W ten sposób docieramy do roku 2019. Z czasem w głosie naszej bohaterki pojawiła się rzadko wcześniej spotykana zgorzkniałość. Moore zaczyna odrywać się od ligowych parkietów i wskazuje na cele, o których do tej pory nie mówiła głośno. Nie mają one nic wspólnego z zawodowym uprawianiem sportu i pchają jej całe skupienie w zaskakującym dla wielu kierunku.

Mając 29 lat była w najlepszym momencie swojej sportowej kariery. Cztery razy zdobywała mistrzostwo ligi, w 2014 została wybrana MVP sezonu regularnego, sześciokrotnie grała w Meczu Gwiazd. Dla wielu młodych koszykarek stała się ikoną i wzorem do naśladowania. Lecz jednego z tych słonecznych dni pojechała do pilnie strzeżonego zakładu karnego w Jefferson City. Przeszła przez kolejne toporne bramy zabezpieczającej wejście i ustawiła się w kolejce czekających na wizytacje. Strażnicy ją rozpoznali i byli wyraźnie zaskoczeni jej obecnością. Nie bardziej niż osadzony nr 101145, któremu przyszła powiedzieć, że ma zamiar go uwolnić. To jej przyjaciel, od wielu lat utrzymywali stały kontakt.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

22

KOMENTARZE