Kajzerek: Człowiek, który odmówił pomocy

2
AP Photo

Biorąc pod uwagę problemy psychiczne byłego koszykarza NBA, zapewne nie musiało się stać wiele, by obrał zły kierunek na swoje życie. Jakiś czas temu zobaczyliśmy nagranie, na którym kompletnie bezradny Delonte West leży na środku ulicy, bezlitośnie okładany przez gościa nie mającego wobec niego jakiejkolwiek litości. Już wcześniej alarmowano w sprawie Westa. Zdjęcie siedzącego na chodniku byłego koszykarza sugerowało, że sprawy nie toczą się dla niego najlepiej.

36-latek zawsze był osobowością, która z jednej strony budziła rozpacz, a z drugiej… kompletnie nic. Było to odzwierciedlenie jego choroby. Od wielu lat bowiem zmaga się z zaburzeniami afektywno dwubiegunowymi. To nieuleczalna dolegliwość powodująca, iż z dnia na dzień twoje życie zmienia się o 180 stopni bez żadnego konkretnego powodu. Z jednej strony zachowania depresyjne, z drugiej maniakalne. To osoby z grupy ryzyka, z którymi trzeba stale współpracować, by nie zrobiły krzywdy sobie, ani innym.

Choroba nasila się w trzeciej dekadzie życia, więc West po zakończeniu przygody z NBA, wpadł prosto w jej sidła i niestety nie otrzymał – i nie domagał się – odpowiedniego wsparcia. Mijały kolejne miesiące, a on wkraczał w coraz ciemniejsze zakamarki chorego umysłu. Jego odpowiedzią były narkotyki, które stanowił w tym wypadku akcelerator upadku człowieka.

West wychowywał się w okropnej biedzie. Problemy psychiczne dały znać o sobie na wczesnym etapie, bo mając zaledwie 14 lat kilkukrotnie próbował odebrać sobie życie. Gdyby nie naturalny talent do gry w koszykówkę, zapewne nigdy nie stałby się historią, wyłącznie statystyką. W Greenbelt, Maryland grał dla szkoły średniej Eleanora Roosvelta, gdzie zaprezentował się jako warty uwagi prospect. Jego dobra postawa spotkała się z zainteresowaniem kilku cenionych szkół wyższych, m.in. Saint Joseph’s z Filadelfii, gdzie West ostatecznie trafił.

W 2003 roku mając u boku Jameera Nelsona, serdecznego przyjaciela, zaprowadził uczelnię do Elite Eight turnieju NCAA, co było sporą niespodzianką. Powtarzano, że są fun-to-watch i mogą zrobić krzywdę pretendentom. W swoim ostatnim sezonie przed draftem NBA notował średnio 18,9 punktu na 51% skuteczności z gry i 42% skuteczności z dystansu, do tego 5,4 zbiórki, 4,7 asysty i 1,7 przechwytu. Wówczas sprawiał wrażenie gościa, który przezwyciężył wszelkie życiowe trudności i wspiął się na wyżyny potencjału. Do NBA wchodził z konkretnym CV.

Wybrany przez Boston Celtics z 24 pickiem pierwszej rundy, na swoje miejsce w ekipie z Bean-City musiał zasłużyć. W trzecim sezonie z drużyną notował 12,2 punktu i 4,4 asysty prezentując poziom, który zbudował jego wartość na transferowym rynku. Kolejne trzy lata spędził w Cleveland u boku LeBrona Jamesa. Zarobił w tym czasie około 10 milionów dolarów i przez trzy lata z rzędu walczył o mistrzostwo ligi. Mimo relatywnie dobrego położenia, w jakim się wówczas znalazł, jego głowa przestała sobie radzić ze stylem życia, który przyniosły pieniądze.

– Możesz mnie pytać o wszystkie moje osobowości. To cały czas ja i z każdej z nich jestem bardzo dumny – mówił w jednym z wywiadów udzielanych przed sezonem 2012/2013.

Jego ostatni dzień w lidze przypadł na 29 października 2012 roku. Choroba się nasilała, co wywołało wiele konfliktów między Westem, a szatnią Mavericks. Zespół nie miał pojęcia, jak sobie z zawodnikiem poradzić, dlatego zwolnił go z kontraktu i wysłał na leczenie. Cuban starał się być jego finansowym doradcą, Carlisle przymykał oko i cierpliwie udzielał kolejnych lekcji. West nie był jednak w stanie niczego docenić, cały czas zamykając się w klatce własnego niepokoju. Po tym, jak otrzymał pierwsze zawieszenie, w komentarzu stwierdził, że “wujek Ricky” przesadza, bo kłótnia raczej przypominała dyskusję przy rodzinnym grillu. Nie był w stanie ocenić powagi sytuacji.

– Wszyscy w tej lidze jeżdżą na paliwie, a Delonte to diesel – tłumaczył wtedy Carlisle. – Muszę mu pomóc, cała organizacja musi mu pomóc – dodał.

Podczas pobytu w Dallas mieszkał w apartamencie znajdującym się nieopodal American Airlines Center, gdzie na co dzień grają Mavs. Gdy został zawieszony, siedział w mieszkaniu i przyglądał się przez okno kibicom zmierzającym na mecz. Przed jednym z nich na jego twitterze pojawił się bardzo niepokojący wpis: “I’m just sittin’ here across from the arena with tear in my eyes.” Jego przyszłość w NBA wisiała na sznurówce, a Delonte z premedytacją wieszał na niej cały ciężar swojego ciała testując, jak wiele wytrzyma. W końcu po prostu pękła.

Próbował wrócić m.in. poprzez G-League i grę w Chinach, ale jego toksyczna aura skutecznie odpychała wszelkie zainteresowanie ze strony generalnych menadżerów NBA. Nie potrafił nikogo przekonać, że ma swoje życie pod pełną kontrolą. Poza tym odmawiał przyjęcia leków przepisywanych przez lekarzy i psychiatrów. Niezdolność do podejmowania słusznych dla zdrowia decyzji była początkiem bardzo trudnego okresu w jego życiu.

W 2015 roku Texas Legends – satelita Mavs w G-League, ponownie zaproponowali mu możliwość dołączenia do treningów zespołu. 32-latek w trakcie jednego z ćwiczeń nabawił się urazu ręki i już więcej do drużyny nie wrócił.

Wiele osób starało się mu w międzyczasie pomóc, lecz spotykali się z jego pasywnością lub agresją, która kazała im zrobić krok w tył. West zatopiony w narkotykach, przygnieciony ciężarem swojej choroby powoli tracił kontakt z rzeczywistością. Bezradność i beznadzieja doprowadziła go do stanu, w którym o jego życiu decydował kaprys.

Podczas gry w NBA, gdy na jego konto regularnie spływał ogromny przelew, West nie miał pojęcia, że powinien przeznaczyć część tych środków na swoją walkę z choroba. Wówczas nikt mu o tym nie powiedział. Między innymi jego przykład wpłynął na uruchomienie specjalnych programów dla zawodników walczących ze zdrowiem psychicznym. Obecnie każdy może skorzystać z pomocy bez konieczności ujawniania swoich demonów publicznie.

Departament policji z The Prince George County poinformował, że West znał gościa, który okładał go na ulicy we wspomnianym na początku wideo. Obaj panowie nie mają zamiaru współpracować i nie chcą, by policja drążyła sprawę. W międzyczasie Danny Ainge przyznał, że próbował Westowi pomóc zatrudniając go w roli pół-etatowego skauta. Delonte jeździł na mecze uniwersyteckie i obserwował graczy, którzy mogą być ewentualnym stealem drugiej rundy draftu. Bardzo szybko jednak przestał wysyłać do C’s raporty.

Z pewnością nie zasłużył na taki los; żaden człowiek nie powinien przechodzić przez coś podobnego. Na domiar złego pozbawiony opieki bliskich. West był jednym z pierwszych koszykarzy, którzy zaczęli otwarcie opowiadać o swoim zdrowiu psychicznym. Czy nie został więc potraktowany z odpowiednią uwagą? Naciski na jego osobę były za słabe. Przypięto mu łatkę “trudnego” i wszelkie rozwiązania jego problemów były doraźne. Było jasne, że West z demonami w swojej głowie nie poradzi sobie sam. Nie miał żadnego narzędzia, by z tym walczyć. Wiele osób miało miękkie serce i dawało mu kolejne szanse. Zamiast wędki, za każdym razem dostawał przysłowiową rybę.

Sytuację stara się naprawić NBPA, które zaoferowało Westowi swoją pomoc w osiągnięciu finansowej stabilności. Aktywnie włączyli się w to Jameer Nelson i Phil Martelli – trener Westa z uniwersytetu Saint Joseph’s. Rzekomo są z Westem w stałym kontakcie i szukają wspólnej drogi, by ten wyszedł z życiowego zakrętu. Delonte West to bardzo transparentna i momentami brutalna historia o kruchości człowieka. Oby mu się wiodło.

54

KOMENTARZE

  1. “ Podczas pobytu w Dallas mieszkał w apartamencie znajdującym się nieopodal American Airlines Arena, gdzie na co dzień grają Mavs.” W AAA grają Heat, a Mavs w American Airlines Center.

    Lubię to: 11