Wake-Up: 50 punktów Erica Gordona w Utah, przebiegły Fox z rzutem wolnym sezonu

3
fot. NBA League Pass

Druga noc meczów po szokującej śmierci Kobiego minęła na podobnych i wciąż tak bardzo żywych wspomnieniach. Niektórym nadal trudno jest przyjąć do wiadomości, że cielesność Bryanta już jest na tym świecie nieobecna. Było skandowanie „Kobe!” w Salt Lake City i w Chicago, były zainscenizowane błędy 8 i 24 sekund, były minuty ciszy, a jeszcze wieczorem dowiedzieliśmy się, że wtorkowe derby Los Angeles zostały odwołane i przesunięte zostaną na nowy termin.

Osłabieni brakiem dwóch swoich największych gwiazd Houston Rockets niespodziewanie wygrali w Salt Lake City. Ale nie była to największa sensacja poniedziałkowej nocy, bo Sacramento Kings zostali pierwszym w historii zespołem, który wszedł w ostatnie trzy minuty meczu przegrywając minus-17 i ten mecz wygrał. A to w jaki sposób doszło do dogrywki było wisienką na tym wątpliwej jakości torcie. „Wątpliwej”, bo rywalem byli Minnesota Timberwolves, którzy przegrali po raz 10 z rzędu i najwyraźniej już nigdy nie wygrają w NBA żadnego meczu.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułZawodnicy czternastego tygodnia rozgrywek
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (850): RIP Kobe

3 KOMENTARZE

  1. Dobrze byłoby Was usłyszeć w palmie jak i też w przerwie na żądanie. Zdaje sobie jednak sprawę jak ciężki jest czas to dla fanów koszykówki. Trudno o mądre słowa. Sam przeszedłem małe załamanie, z trudem będąc w stanie wytłumaczyć żonie co się ze mną dzieje.

    Pozdrawiam i dzięki, za Waszą pracę.

    Lubię to: 25