Dniówka: Derby Los Angeles przełożone. NBA dalej płacze

7
fot. Blinch Mark/Canadian Press/ABACA

Dzisiaj miały odbyć się derby Los Angeles, co teoretycznie byłoby idealnym momentem, żeby uczcić pamięć tragicznie zmarłej legendy LA, ale jest na to za wcześniejsze. Jeszcze nie otrząsnęliśmy się z tego szoku. Uczucia bólu, smutku i niedowierzania są zbyt świeże. Każdy mecz NBA rozegrany w ostatnich dwóch dniach zaczyna się od hołdu dla Kobiego i cały czas lecą łzy. Mecz drużyny Kobiego w domu Kobiego już teraz, to byłoby za dużo. Dlatego NBA zdecydowała przełożyć ten mecz na inny termin, o co poprosili Los Angeles Lakers, a poparli to LA Clippers.

Tu nie chodzili tylko o zawodników, którzy musieliby wyjść na parkiet i zagrać, ale o wszyskich pracowników klubu. Bo oczywiście w każdej drużynie znajdzie się dużo ludzi mających jakieś relacje z Kobim – nawet w Sacramento Kings, którzy przecież tak nie lubią Lakers – ale tym bardziej można sobie wyobrazić jak dużo jest ich w Lakers, gdzie grał przez 20 lat.

Jeanie Buss od początku towarzyszyła jego karierze. Tak samo Rob Pelinka, który był jego agentem, ale również przyjacielem i ojcem chrzestnym Gigi. Asystent trenera Mike Penberthy był z nim w drużynie przez dwa sezony, a Jason Kidd zbliżył się do niego podczas Igrzysk w Pekinie. Coach Phil Handy pomagał Kobiemu organizować wakacyjny camp dla graczy NBA w Mamba Academy. Judy Seto (Director of Sports Performance) stoi na czele sztabu zajmującego się zdrowiem zawodników Lakers, a wcześniej dbała o zdrowie Kobiego przez całą jego karierę. Alison Bogli odpowiadająca za dział PR-u w czasach Kobiego zajmowała się głównie jego relacjami z mediami. To tylko kilka przykładów, a jest jeszcze mnóstwo szeregowych pracowników, których nie znamy, a którzy świetnie znali Bryanta.

Dlatego cały klub potrzebuje choć chwili, żeby się wypłakać i sięgnięto też po pomoc specjalistów

LeBron James dopiero co w sobotę wyprzedził go na liście najlepszych strzelców i jeszcze rozmawiali po meczu przez telefon. O wypadku drużyna dowiedziała się w trakcie lotu z Filadelfii. Przynajmniej byli wszyscy razem w tym trudnym momencie.

Następny mecz Lakers mają w piątek, w Staples Center przeciwko Portland Trail Blazers.


Wczoraj poprosiliśmy Was, żebyście pomogli nam zebrać najbardziej pamiętne momenty Kobiego i nadal czekamy na wasze wspomnienia. Z tego co pobieżnie widziałem, na razie więcej jest bardziej ogólnych refleksji niż konkretnych momentów jego kariery, ale to nie ma znaczenia, piszcie co uważacie – liczą się przede wszystkim wasze emocje.

Oczywiście trudno wybrać jeden moment, ale gdybym musiał to zrobić, nie byłby to żaden z jego niesamowitych game-winnerów, ani jego 81 punktów, ani też to jak z zerwanym Achillesem rzucał wolne i sam opuścił parkiet. Byłoby to jego podanie. Asysta. Nie dlatego, że Kobie przecież nie podawał, więc jego asysta to coś wyjątkowego, ale dlatego, że to najbardziej pamiętna dwójkowa akcja tego super duetu, który wygrał ostani three-peat.

To chyba jego najsłynniejsza asysta. Pamiętam oczywiście, że była jeszcze chociażby ta przy clutch trójce Metty World Peace’a w Game 7 finałów 2010, ale to było bardziej oddanie piłki, nie wykreowana asysta. Tymczasem w Game 7 Finałów Konferencji 2000 minął Scottie’go Pippena, ruszył w stronę kosza i pięknie odegrał nad obręcz do O’Neala.

To nie był ani game-winner, ani nawet nie do końca dagger, bo Rasheed Wallace zaraz odpowiedział celną trójką i Portland Trail Blazers mieli jeszcze swoje szanse, kiedy gospodarze pudłowali wolne (w tym dwa razy Bryant). Ale Lakers wygrali, a ten dunk Shaqa był pięknym przypieczętowaniem niesamowitego comebacku, bo przecież na początku czwartej kwarty przegrywali -15 i wydawało się, że finały im odjeżdżają. Dobrze pamiętam jak siedziałem wtedy załamany i jak wyskoczyłem z fotela, kiedy Shaq wyskoczył do tego wsadu. Wtedy dopiero uwierzyłem, że Lakers tego meczu jednak nie przegrają. Dodajmy jeszcze, że akcję wcześniej Kobe trafił jumpera nad Scottie’m. Mógł spróbować ponownie, ale zagrał do swojego kolegi.

Jeśli natomiast chodzi o rzuty Kobiego, to przypomnę te z Game 5 drugiej rundy playoffów 1997. Był debiutantem, 18-latkiem, który rzucał kolejne airballe, kiedy Lakers w Salt Lake City walczyli o przedłużenie serii. Najpierw nie trafił game-winnera tuż przed końcową syreną, a w ostatniej minucie dogrywki dwa razy rzucał zza łuku na remis i dwa razy piłka nie doleciała do obręczy. To mogłoby złamać niejednego zawodnika, a już tym bardziej dzieciaka będącego dopiero na samym początku swojej kariery. Ale oczywiście Kobe nic sobie z tego nie robił, bo przede wszystkim miał jaja, żeby te rzuty oddawać. Nie udał się game-winner? Trudno, następnym razem wpadnie. Kolejne pudło na finiszu dogrywki? Rzucam dalej. Wtedy wszyscy się z niego śmiali, ale to wtedy po raz pierwszy zobaczyliśmy jego charakter i to, co potem nazwano Mamba Mentality.


Dzisiaj jeden mecz mniej, ale osiem pozostałych odbędzie się zgodnie z planem.

(30-15) Boston @ b2b (32-14) Miami 2:00

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

KOMENTARZE

  1. LBJ będzie znów na misji w tym sezonie. Mistrzostwo dla LAL byłoby najpiękniejszym hołdem dla Kobego.

    A LBJ zdobywając tytuł z trzecią drużyną z sobą w roli głównej też coś by ostatecznie udowodnił. Epickie narracje pisałyby się same. Dość powiedzieć, że działoby się to w… 24 rocznicę draftu ’96…

    Go LAL!

    Lubię to: 12
  2. Happy 71st Birthday Gregg Charles Popovich 🍾🎁🎂
    Don’t ever change and always stick to your iron S5, Keldon and Lonnie are not better than Forbes so don’t listen to those advice from anyone. If anyone dares to say that in this season Forbes&Mills are only 4/26 for 3 and FG 11/46 in 4th quarter in last 2 minutes or less, don’t listen to them – stats always lie!
    #28/01/1949
    #109-110

    Lubię to: 2