Wake-Up: Trae Young tylko się ośmieszył, comeback Miami, klasyka Southeast Division

10
fot. nba.com/heat

Davis Bertans został pierwszym zawodnikiem w historii Washington Wizards, który w czterech kolejnych meczach trafił minimum pięć trójek. Aż 18 rzutów za trzy trafiły we wtorek dwie tegoroczne gwiazdy rzutów za trzy: Bertans i Duncan Robinson.

Rozegrano cztery mecze, w tym dwa wewnątrz najgorszej dywizji w NBA. Ale te dwa akurat nie zawiodły. Po pierwszym cieszyli się moi Hornets, po drugim Heat są już 11-0 w domu, po trzecim 76ers są 13-0, a po czwartym Knicks zostali w Portland i zdecydowali się nie wracać do Nowego Jorku.

Do gier:

Washington Wizards @ Charlotte Hornets 107:114 (48-53) D.Bertans 32 – D.Graham 29
Atlanta Hawks @ Miami Heat 121:135 OT (64-66) D.Hunter 28 – K.Nunn 36
Denver Nuggets @ Philadelphia 76ers 92:97 (50-55) W.Barton 26 – J.Embiid 22/10/6
New York Knicks @ Portland Trail Blazers 87:115 (41-60) J.Randle 15 – D.Lillard 31

1) Tymczasem:

My też.

#TeamMelo

2) Rumory rumory: Kevin O’Connor z “The Ringer” donosi, że plan Oklahoma City Thunder nie zmienił się, czyli nadal można pozyskać Chrisa Paula, Danilo Gallinariego i Stevena Adamsa. Dodaje, że Thunder są skłonni przejąć w zamian długie, duże kontrakty za cenę wyborów w drafcie.

3) Na minutę przed końcem wtorkowego meczu, przy 117-111, Trae Young pokazywał i mówił do publiczności w Miami “It’s over”.

 

Zaraz nasz królewicz Southeast Divison przekonał się, że nie. Miami Heat odpowiedzieli runem 24-0. Tak, 24-0. To było frenzi. 135:121 Miami. Tak rodzą się rywalizacje w najgorszej dywizji w NBA.

Ironia, że naszego królewicza nie było na parkiecie, gdy Jimmy Butler trójką odpowiadał na jego “It’s over”:

 

Czyżby był za mały?

De’Andre Hunter – 5×3, career-high 28 PKT – rzucił jeszcze airballa jako gamewinnera, więc doszło do dogrywki, a w niej Young został zjedzony.

Fenomenalny, za to wyższy niż to się ludziom wydaje, Duncan Robinson trafił tym razem dziesięć trójek (career-high) na 34 punkty, Kendrick Nunn, który od kilku tygodni był w dołku, rzucił career-high 36, Bam Adebayo ze zdjęcia w środku miał pierwsze w karierze triple-double 30 punktów, 11 zbiórek i 11 asyst, a Jimmy Butler triple-double 20 punktów, career-high 18 zbiórek i 10 asyst.

Był to piąty z rzędu mecz Heat bez Gorana Dragica (pachwina), a trzeci bez ciągle nieobecnego w tym sezonie Justise’a Winslowa (plecy)

Między frustracją w poprzednim tygodniu po kolejnej porażce, a takim zachowywaniem się Trae Young traci fanów. Między dziewiątą a dziesiątą trójką w swoim już trzecim takim fire-występie fanów zyskuje Robinson:

 

Vince Carter zagrał w swoim meczu nr 1500 w karierze. Gratulujemy. Utrzymywać swoje ciało w rygorze sezonu NBA w tym wieku to rzecz, o której nikt nie ma pojęcia – tylko Vince.

4) Z radarów nie schodzi nam ostatnio Matisse Thybulle. Tu odpowiada na porównania z Shane’m Battierem prezentacją swojej wyobraźni i karaibsko-północnoamerykańskiego atletyzmu:

 

Nieco w cieniu wydarzeń w Southeast Division, jak się miało okazać, grali zmęczeni na końcu trasy Denver Nuggets z Philadelphia 76ers, dla których po sześciu meczach przerwy wrócił wreszcie Josh Richardson (19 minut). Okazało się to już po pięciu minutach, gdy Jamal Murray musiał opuścić parkiet potłuczony.

Joel kręcił lody:

 

Ostatecznie 76ers pokonali Nuggets w tym galapagosie 97:92, a Embiid rzucił 22 punkty, miał 10 zbiórek i 6 asyst. Ból i zgrzytanie zębami, bo Sixers przez cztery ostatnie minuty tego meczu nie byli w stanie zdobyć punktów z gry.

Znowu nie było za to najmniejszego kwasu między JoJo a Nikolą Jokicem – Embiid widział braci Jokestera.

Nuggets znów zagrali agresywnie, fantastycznie w obronie, podawali sobie piłkę, grali nieźle, tylko że trafili zaledwie 7 z 26 trójek.

Thybulle za to trafił trzy kolejne (z 4), zdobył 13 punktów i kończył ten mecz zamiast J-Richo, który grał jeszcze oczywiście limitowane minuty.

Dla Nuggets, pod nieobecność Murray’a, 31 minut zagrał Monte Morris, a błyszczał Will Barton – season-high 26 punktów, 7 asyst, 7 zbiórek, 2 steale, 2 bloki.

5) Dwie drużyny, które bardzo chcą być lepsze w obronie zagrały w klasyku Southeast Division w Charlotte. Jeden zespół tak zdesperowany, że próbuje wytłumaczyć tę potrzebę wstawieniem do pierwszej piątki Bismacka Biyombo. Trudno dziwić się potem, że Hornets nie są szanowani, a Southeast Divison to najgorsza dywizja w sporcie.

Ale Miles Bridges w tych intradywizyjnych meczach bardzo chce kryć Bradley’a Beala, Beal grał na początku wczorajszego dalej z dwoma faulami, trener umieścił MKG na Bertansie i 28-13 po dziesięciu minutach było naszym najlepszym startem od wieków. Za wystawianie MKG szanowani przestaliśmy być już dawno.

Za “DNP” dla Nicolasa Batuma szanowani jesteśmy odkąd James Borrego zapowiedział, że w tym sezonie pieniądze grać nie będą. Najlepszy przykład to najlepszy gracz zespołu, zarabiający ledwo powyżej krajowej średniej, a zabierający lejce od sprowadzonego za 60 mln dolarów rozgrywającego i spychający go do roli (dobrego) trafiającego 41% za trzy combo-guarda. Teraz najlepsi jesteśmy kiedy grają w parze.

W ogóle jesteśmy najlepsi. Zwłaszcza we wtorek, gdy nikt nie patrzy, u siebie i zwłaszcza przeciwko Wizards. Wizards grającymi teraz z ławki Chrisem Chiozzą, Isaacem Bongą, 20-letnim drugoroczniakiem i Ianem Mahinmim. Śmiej się, ale ciężko jest o szacunek, gdy się ma takie składy. To jednak ta ławka właśnie wróciła WizKids w mgnieniu oka do tego meczu. W tym czasie trener wstawił razem do gry MKG i Biyombo, potem dziwił się, że przez sześć minut nie byliśmy w stanie zdobyć punktu (efekt teatralny: trzy punkty). Ostatni raz, gdy wygrywaliśmy te minuty w Wizards grał jeszcze Rashard Lewis.

Teraz dla Wizards gra trafiający 45% za trzy przy 9 próbach w meczu Davis Bertans, który po początkowym rozeznaniu kryty bywa nareszcie przez guardów. Trenerzy zorientowali się, że to jak kryć Klay’a Thompsona czy Kyle’a Korvera. Trenerzy zrozumieli, że nie da się kryć Bertansa wysokim skrzydłowym. Wczoraj krył go głowę niższy Devonte’ Graham, i to już w siódmej sekundzie akcji uprawiając “face guarding”. A i tak sobie Bertans nic z tego nie robił, co zaraz zobaczysz.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE

  1. Czy Duncan Robinson to najlepsze imię i nazwisko w NBA? “Kochanie idź do urzędu z papierami dziecka, nie mam siły po porodzie” “Dzień dobry, jakie imię wpisać dziecku?” “Stara mnie zabije, pisze pani Duncan”. Lepiej tylko jakby ktoś nazwał syna Bryant O’Neal.

    Lubię to: 43
  2. “Tak, 24-0”

    Nie, 22-0. Nevertheless, fucking impressive. Niewyspany, ale nadal papa mi się śmieje :)
    Miami mając młodziaków na parkiecie są twardsi psychicznie niż chłopak z miasta, niejaki Jarosław Psikutas bez ‘s’

    Go Heat!

    Lubię to: 8