Dniówka: Miesiąc pierwszych poważnych konkluzji

9
fot. AP Photo

Śnieg spadł w niedzielę i w Słupsku, i w Cisnej, i w Stanach Zjednoczonych (i w Kanadzie też spadł śnieg). Rozpoczął się grudzień. Dla zawodników nadchodzi więc czas boiskowego, przedświątecznego błoćka, – tempo spada, wkrada się rutyna, wchodzi znużenie, rośnie ryzyko kontuzji – podczas gdy GM’owie zmuszeni są do pierwszych ocen i konkluzji. Na horyzoncie majaczy już data 15. grudnia – pierwszy dzień, kiedy można handlować tegorocznych wolnych agentów.

Chociaż zbliżamy się do 170. dnia bez jakiekolwiek wymiany, nie ma jednak co specjalnie liczyć na to, że te wydarzą się już za niespełna dwa tygodnie. Na początku grudnia (podejrzewam) można się bowiem tylko pospieszyć z definitywną oceną i pod presją opinii publicznej chcieć szybko umościć się na wysokim koniu i ocenić pole bitwy. Można popełnić błąd: czyjś indywidualny dołek potraktować jako raka jedzącego zespół. Można taki czy inny błąd popełnić, chyba że wcześniej przewidywało się z większym przekonaniem, że wydarzą się rzeczy, które w rzeczywistości faktycznie się wydarzyły.

Który menedżment może więc w ten sposób pomyśleć?

Czy nawet niepokorny, pewny siebie Masai Ujiri spodziewał się, że jego Toronto Raptors mimo plagi kontuzji po odejściu Kawhi’a będą aż tak dobrzy? Czy Mark Cuban spodziewał się, że Luka Doncić będzie tak dobry i wspólnie z Donnie’m Nelsonem przyszykowali kilka(naście) planów na to w jaki sposób się szybko wzmocnić?

Miło widzieć Drew Eubanksa wyrównującego swój punktowy career-high w Detroit, ale czy to jak źle wyglądają San Antonio Spurs nie zaskoczyło nawet RC Buforda i Gregga Popovicha? Neil Olshey w Portland sam podstawił się latem pod ścianą i szybko zareagował, ale czy w Utah spodziewano się, że wymiana połowy rotacji przebiegać będzie w aż takich bólach?

Czy też może Chicago Bulls przepłacą kolejnego niskiego skrzydłowego, którego nagle znów tak bardzo potrzebują? Czy Magic omamią ich Aaronem Gordonem? Czy Thunder są przerażeni stanem zdrowia Stevena Adamsa? Czy inne kluby są przerażone stanem zdrowia Stevena Adamsa? Czy Timberwolves biorą z Warriors D’Angelo Russella? Powinni, bo grają w tym sezonie praktycznie system Brooklyn Nets z dwóch poprzednich lat, tylko że ze znacznie lepszym wysokim.

Jak widzisz, jeśli wskoczysz do tego na główkę, możesz skończyć w połowie dnia Billa Simmonsa, ale nic nie jest raczej tak pewne jak Tristan Thompson w lipcu podpisujący kontrakt z Lakers i raczej daleko może być jeszcze do poważnych zmian – cicho też na samym rynku rumorów – więc będziemy czekać i obserwować co wydarzy się dalej.

(8-10) Phoenix Suns @ (8-13) Charlotte Hornets (godz. 1)

W swoim ostatnim meczu Suns przegrali w piątek u siebie z Mavericks w powrocie Arona Baynesa. W tylko 11 z 18 spotkań dotychczas mieli do dyspozycji kluczowe wydaje się trio Rubio-Booker-Baynes i są +2.8 punktu na mecz lepsi od rywala w ich minutach, trafiając 50% rzutów z gry i bardzo dobre 38% za trzy. Tylko, że nie patrz teraz, ale defensywnie to tylko poziom 19. obrony NBA. I Suns wypadli już z dziesiątki najlepszych defensyw, gdzie na początku sezonu wydawali się być na wyrost – na wyrost bardziej niż w ataku. Są obecnie na 18. miejscu i dziś w pełnym składzie grają po cichu bardzo kluczowy mecz dla swojego morale. My tymczasem jesteśmy już na etapie ustalania tego kto rzuci game-winnera.

(12-8) Utah Jazz @ (14-6) Philadelphia 76ers (godz. 1)

Ed Davis wrócił w piątek i Jazz wygrali w Memphis +9, aby w niedzielę skompromitować się w Toronto 33-73 do przerwy. Powrót Davisa po cichu ma ogromne znaczenie, bo pod jego 28-dniową nieobecność w listopadzie ani Tony Bradley, ani Georges Niang nie pokazali, że są w stanie grać z ławki w parze z Jeffem Greenem.

Choć niegranie dobrze w parze z Jeffem Greenem oczywiście nie powinno akurat chyba nikogo zaskakiwać (i w rzeczy samej Bradley grał lepiej ze starterami, gdy kontuzję kostki leczył w poprzednim tygodniu Rudy Gobert).

O kłopotach Mike’a Conley’a powiedziano już dużo, tymczasem w niedzielę Joe Ingles pokazał nam raz jeszcze – 6 punktów, 3 asysty – że nieco nieoczekiwanie nie może być już nawet drugą, a czasem nawet trzecią opcją na przełomie kwart. Quin Snyder próbuje ratować go, przesuwając w jego minuty z rezerwowymi najlepszego w ataku Jazz w tym sezonie Bojana Bogdanovica, wcześniej wstawia nawet na boisko z powrotem Donovana Mitchella. Jingle Joe skończył listopad ze skutecznością 34%, nie jest już w stanie po pick-and-rollu czy switchu minąć biodra wysokiego i wygląda na to, że Snyder powinien grać nim częściej ze starterami.

Ta obiecywana i wyczekiwana piątka Conley-Mitchell-Bogdanović-Ingles-Gobert dotychczas jest tu gdzie siedzę jednym z największych rozczarowań: 104 minuty, Net Rating -2.9, atak zaledwie 107.9 punktów na 100 posiadań i rozczarowujące wskaźniki asyst. Jedną z pięciu najpewniejszych rzeczy przed sezonem było dla mnie to, że ta piątka będzie zdobywać +112.0 punktów. Starterzy z Royce’m O’Nealem zamiast Inglesa są wyraźnie lepsi (Net Rating +18.8), co nie daje powodu żeby ten układ zmieniać. Być może jednak Snyder powinien spojrzeć na Inglesa jak na australijską wersję Marca Gasola i nie spodziewać się, że jest w stanie być dynamem ciągnącym atak.

Zobaczymy dziś jaki zespół Jazz wyjdzie na mecz w Filadelfii i ile tym razem piłek w ostatnich dwudziestu sekundach ukradnie mój nowy ulubiony gracz NBA Ben Simmons.

76ers ponownie zagrają bez Josha Richardsona. Chciałoby się zobaczyć już coś więcej ofensywnie od Matisse’a Thybulle’a, bo Sixers potrzebują w każdym meczu jakiegokolwiek wkładu z ławki i Andre Roberson też miał kiedyś status robiącego różnicę obrońcy. A przed nim Thabo Sefolosha i jeszcze wielu, wielu innych.

Thybulle’a rzut jest jednak potencjalnie lepszy od wszystkich niespełnionych nadziei Thunder na Danny’ego Greena i to już widać, bo trafił obiecujące 13 z pierwszych 34 trójek. Ot, musi oddać ich jeszcze kilkaset tysięcy. W meczach rezygnuje z wielu, wielu rzutów (AntyCovington), jest niekryty i niewiele potrafi zrobić, gdy już dostanie piłkę.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

KOMENTARZE