Dniówka: Plaga kontuzji

12
fot. Naoki Morita / Newspix.pl

To wygląda na prawdziwą plagę kontuzji w całej lidze. Jesteśmy dopiero w czwartym tygodniu sezonu, a codziennie pojawiają się nowe doniesienia o problemach zdrowotnych i już ponad połowa drużyn nie ma lub nie będzie mieć przez kilka tygodni któregoś ze swoich ważnych zawodników.

A to wszystko tuż po tym jak przez ligę przeszła kolejna dyskusja na temat load management i zarządzania zdrowiem zawodników. Może dawanie meczów odpoczynku nie sprawi, że kontuzje znikną, może też nieraz jest działaniem aż przesadnie zapobiegawczym, ale powinniśmy pozwolić drużynom zająć się swoimi graczami w taki sposób, jaki uważają za najlepszy. Może nas wkurzać, że gwiazdor opuści ciekawie zapowiadające się spotkanie, ale trzeba zaufać sztabom medycznym. Oni najlepiej znają stan zdrowia swoich graczy, a w tym wszystkim chodzi przecież o długoterminowe zdrowie. O to, żebyśmy mogli oglądać ich przez cały sezon i żeby później kontuzje nie popsuły playoffów. John Hollinger miał niedawno bardo dobry tekst o tym, że nie ma co wkurzać się na load management i warto spojrzeć na to z perspektywy drużyny, więc jeśli masz subskrypcję w The Athletic albo zastawiasz się czy ją kupić, warto przeczytać.

Musimy po prostu pogodzić się z tym, że Kawhi Leonard będzie opuszczał back-to-backi. Nie dlatego, że nie chce mu się grać, ale po to, żeby nie narażać swego zdrowia. Tendinopatia oznacza uszkodzenie ścięgna, które się nie poprawi, dlatego musi zadbać o to, żeby jego stan się nie pogorszył. Żeby mógł przetrwać ten długi sezon. Jeśli opuszczenie kilku meczów ma mu w tym pomóc, trudno się na to oburzać. Choć oczywiście dzisiaj może brakować nam jego pojedynku z Jamesem Hardenem i na pewno nie zabraknie narzekań z tego powodu.

(7-3) LA Clippers @ (7-3) Houston 1:30

W poprzednich tygodniach Kawhi opuszczał pierwszą część back-to-backu, więc można domyślać się, że teraz będzie podobnie, choć nie mamy jeszcze żadnej informacji w tej sprawie. Nie mamy też nadal oficjalnego komunikatu o debiucie Paula George’a. Wszystko wskazuje jednak na to, że po raz pierwszy w koszulce Clippers zagra jutro w Nowym Orleanie. Warunki będą wtedy nieco bardziej sprzyjające, bo wystawianie go od razu w meczu transmitowanym przez ESPN, którego historią byłoby jego spotkanie z Russellem Westbrookiem, to nakładanie na PG niepotrzebnej presji, a on będzie potrzebował czasu, żeby odzyskać swój rytm gry po tak długiej przerwie. Dlatego też wydaje się, że dzisiaj Clippers wystąpią w rezerwowym składzie w Houston, żeby jutro ich gwiazdorzy mogli wreszcie po raz pierwszy zagrać razem i rozpocząć budowanie boiskowej chemii.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

15

KOMENTARZE

  1. Adam, jak się czyta opinie kibiców, nba, czy czytelników 6gracza, to główny problem z load menagement nie dotyczy tylko opuszczania meczów, ale tego, że np. Kawhi nie gra z Bucks i psuje zabawę, po czym wraca na mecz ze słabszym teamem.

    Lubię to: 6
    • NBA ustawiła terminarz tak, że Clippers mieli B2B w national tv, więc to raczej ich bym obwiniał za akurat ten przypadek, a nie Kawhiego, któremu po prostu policzyli, że w ten sposób będzie miał więcej dni wolnego (pierwszy mecz z B2B).

      Jestem w stanie zrozumieć, że jacyś lokalni kibice, którzy wykosztowują się po parę set $ na 2-3 mecze w sezonie są rozczarowani, ale patrząc jako widz sprzed League Passa naprawdę rozumiem cały ten load managament i robiłbym dokładnie to samo na miejscu Sixers, Lakers, Clippers itd.

      Lubię to: 3
  2. Też mi się nie podoba.Ale zmęczę ten cały load management w RS,który i tak kończy sie koło lutego.Wkurwiłbym się bardziej gdybym miał oglądać PO bez Leonarda,Embiida,Jamesa,Davisa itd.Coraz bardziej wygląda na to że nie można zjeść ciastka i jednocześnie mieć go do końca sezonu.Zycie.Trzeba się z tym pogodzić.

    Lubię to: 6
  3. Dobrze, że nie wymyślili tego Load management 10-15 lay temu tylko dopiero teraz, anyway te wazystkie Kobe, Duncany, Garnetty, Wady, Nashe czy Dirki to chyba jakieś nadludzie byli,

    Lubię to: 13
    • Inne tempo gry w NBA oraz o wiele mniejszy “przebieg” przed przyjściem do NBA.

      Dodatkowo o wiele mniej informacji na temat zdrowia, przyczyn kontuzji itd.

      Przypomnę, że Jordan parę razy przechodził na emeryturkę :)

      Lubię to: 1
      • Tempo może było wolniejsze ale też w latach 80 i 90 dużo ostrzejsza gra więc słaby argument, gdyby tych dzisiejszych tak pomasował Oakley z Ewingiem albo Rodman to by się rozpadli jak domek z kart. Co do przebiegu przed przyjściem do ligi to też nie do końca, więcej lat spędzali na uczelni a nie jak teraz 90% ziomków „one and done”. A pierwsza emerytura MJ nie była spowodowana kontuzją czy obniżką formy fizycznej jak chyba powszechnie wiadomo ;)

        Lubię to: 2
        • Dużo ostrzejsza gra to o wiele słabszy argument, niż tempo oraz ilość posiadań na mecz. Jak mierzysz tę ostrość gry? Że niby bójki i rozboje mają większy wpływ na ryzyko kontuzji, niż zbyt duże obciążenie podczas gry?

          Lubię to: 1
    • Nie byli żadnymi nadludźmi, wystarczy rzut oka na historie ich karier i jest tam całkiem sporo sezonów skróconych przez kontuzje. Taki narzekanie spod znaku “kiedyś to były czasy a teraz nie ma czasów”.

      Lubię to: 1