Dniówka: Knicks przestali być już nawet interesujący. A w Dallas Porzingis narzeka

20
fot. nba.com

Obok nas stoi cały ten basen brudnych spraw związanych z New York Knicks i gdyby tylko liście pływały po tafli, a nie też rattanowe meble i martwe ptaki. Lata mijają i coraz trudniej wczuć się w problemy Knicks. Tak jakbyśmy nagle nie chcieli słyszeć i rozmawiać już o jednym z najpopularniejszych klubów lat 90-tych. Tak jak kilkunastoletni syn mojego kolegi, który dostał od ojca czapkę Knicks i zareagował “Tato …co za siara”.

Tak jak Kevin Durant, który kilka tygodniu temu powiedział, że Knicks w ostatnich 20 latach byli tak źli, że ci nowi, młodzi gracze najzwyczajniej nie czują, że gra w Madison Square Garden, dla tych kibiców i tego klubu, to coś równie specjalnego, jak było jeszcze choćby dla pokolenia samego Duranta. Ile to już, niemal 50 lat od kiedy nie zdobyli mistrzostwa? Z jedną wygraną play-offową serią na przestrzeni blisko dwudziestu lat?

Czy też czujesz, żę Knicks przebili dno i od czasu rozczarowania we free-agency stali się zespołem bez znaczenia? Takim jakby off-topicem? Wczoraj próbowałem wymyślić pytania dotyczące Knicks do “5 na 5”: o ich 30. ataku, o przyszłości Davida Fizdale’a, o statusie menedżmentu, o przyszłości w ogóle i pomyślałem sobie w trakcie tej bohaterskiej próby, że piszę je osiemdziesiąty raz i prawdopodobnie jestem w stanie przewidzieć poziom sarkazmu odpowiadających i w Waszych komentarzach (był ostatnio jeden doskonały, napisany przez rozgoryczonego kibica Knicks – nie pierwszy pewnie, i nie ostatni). Bo na końcu mielibyśmy mówić o drużynie, której najlepszym graczem jest prawdopodobnie Marcus Morris lub Julius Randle, a analitycznie prawdopodobnie nikt. O drużynie, która nawet nie może dziś sprzedać Free Agency 2020 jako wydarzenie, bo żadnych gwiazd tam w tej free agency nie ma.

Knicks są 2-8 i zostali wybuczani w niedzielę w trakcie porażki 87:108 z Cleveland Cavaliers. Niedługo po zakończeniu meczu doszło do nietypowej sytuacji, bo menedżment Scott Perry / Steve Mills spotkał się i rozmawiał z dziennikarzami. Plotki o tym, że Fizdale może stracić pracę krążyły już od kilku dni.

Wczoraj późnym wieczorem bostoński Chris Mannix przypomniał o kandydaturze Marka Jacksona jako następcy Fizdale’a:

“Should the Knicks eventually move on from Fizdale, there are in-house options — Keith Smart has been a head coach, Kaleb Canales was an interim coach in Portland — but the name to be watched is Mark Jackson. He was a pre-Fiz candidate and a favorite of GM Scott Perry.”

A lepszy niż ja piszący o Knicks, będzie z pewnością Stephen A. Smith mówiący o Knicks. Sam nie widziałem tego – powody znajdziesz wyżej – a Ty podejmij teraz decyzję sam:


Dallas Mavericks są 6-4 z nr 1 atakiem w NBA, dyrygowanym przez prawdopodobnie najlepszego w historii koszykówki U-21 gracza pick-and-roll. Więc wszystko powinno być w porządku, tak?

TAK?

Niezupełnie.

Po spudłowaniu w poniedziałek 10 z 11 rzutów w Bostonie i po posadzeniu na ławce w drugiej połowie, Kristaps Porzingis trafia już tylko 40% rzutów z gry, choć dobre 38% za trzy (21/56).

Jeszcze raz: w jaki sposób mierzący 221 cm gracz może trafiać ledwie dwa z pięciu rzutów za dwa? To jest sztuka, zwłaszcza kiedy jest się o pół głowy wyższym od rywali. KP robi pop i dużo rzadziej roluje, ale grał tak akurat zawsze. Rick Carlisle ustawia dla niego te same sety na wyjście po podwójnej zasłonie, które ustawiał Jeff Hornacek, no ale – choć właśnie przeciwko Knicks miał mecz temu przebłyski – nie siedzi i już. W dodatku Porzingis ma zdecydowanie najniższy plus/minus w drużynie (-44).

Mavericks mają więc nr 1 atak NBA, ale Porzingis nie czuje się tego częścią. A to – choć nawet jeśli myślisz “zespół! zespół!” – na końcu jest bardzo niewygodne położenie. Często nawet gorsze, niż wtedy gdy ty ssiesz i zespół przegrywa.

“To trochę kwestia systemu, w którym gramy. Czasem nie będę w nim może dostawał piłki tak często jakbym chciał”

To słowa KP z wczoraj. Porzingis podkreślił, że nie wini Carlisle’a za posadzenie go na ławce, z kolei sam trener Mavericks przyznał, że faktycznie musi znaleźć więcej sposobów na znajdowanie rzutów dla swojego drugiego najlepszego gracza.

Oko mówi, że ta – zapowiadająca się znakomicie – chemia boiskowa Porzingisa i Luki Doncica nie ma się nawet dobrze. Doncić traktuje Porzingisa jako “jeszcze jednego gracza”, a KP gdzieś co drugi mecz presuje, szukając rytmu po blisko półtora roku przerwy od gry w koszykówkę pięciu na pięciu.

Statystyki mówią jednak, że to Porzingis jest graczem, któremu Doncic najczęściej w meczu podaje (14), średnio 6 razy rzuca z tych podań, tylko że trafia zaledwie 30% rzutów. W tym zaledwie 32% rzutów za dwa. Dostaje swoje rzuty z mid-range, ale nie kończy ich. W powrocie do rytmu i szukaniu go znaczenie potrafią mieć absolutne niuanse, tak jak czucie bliskości obrońcy, jego zasięgu ramion i przede wszystkim pewność w graniu swoich ruchów – cała kultura gry, o którą Porzingis się póki co potyka.

Ale to wszystko jest już dziś #wtychczasach też element znacznie większej gry. Czy Porzingis pozostanie cierpliwy w swoim poszukiwaniu rytmu, czy też fala krytyki i rozmów na temat jego problemów ten wyścig wygra? To bardzo trudna gra dla całego gatunku ludzkiego, bo toczy się z udziałem mediów i kibiców z całego świata.

Mark Cuban powiedział wczoraj:

“The guy is a bonafide superstar! He’s putting up ungodly numbers and he’s still rusty. Can you imagine where he’s going to get to?”

Tak, to prawdopodobnie rdza i wszystko inne może być w tym wypadku szumem. Zobaczmy jednak co z tego wyjdzie, bo to nie tak przecież, że historia kariery Porzingisa mówi nam, że w grudniu gra świetnie, czy o tym, że w styczniu gra …w ogóle.

Już w czwartek Porzingis wraca do Madison Square Garden, a my zobaczmy co dzisiaj w terminarzu. A mamy osiem spotkań, w tym kilka ciekawych, buzujących historii:

(4-6) Oklahoma City Thunder @ (6-4) Indiana Pacers (godz. 1)

Indiana jest na 2. miejscu w najmniejszej ilości strat – Pacers tracą piłkę w tylko 13,3% posiadań (Boston niszczy tę klasyfikację z najlepszym w historii NBA poziomem 11.3%), co jest szczególnie istotne, bo ten zespół Pacers, który gra teraz, jest przecież zupełnie inny od tego, który kończył poprzedni sezon z nawróconym Darrenem Collisonem, Bojanem Bogdanovicem i Thaddeusem Youngiem.

Pacers grają bezpieczną, relatywnie wolną koszykówkę (25. tempo) z ogromną ilością górnych picków Brogdon-Sabonis, z post-upami dla ulubionego gracza Seby i z setami dla swoich nieźle rzucających wingmanów. Ale Pacers są 6-4 też w dużej mierze dzięki 13. obronie bez Oladipo, bez Mylesa Turnera od 30. października, bez ramion Jeremy’ego Lamba w czterech ostatnich meczach i teraz nawet bez ekscytującego, sprawnego umysłowo i blokującego rzuty Gogi Bitadze.

Pacers wygrali przy takim obrocie spraw aż 6 z 7 ostatnich meczów, tylko że każdy ze swoich 10 grali ze Wschodem, w tym już aż 6 w obrębie tegorocznej, aspirującej do miana legendarnej, wersji Central Division. Zobaczmy co zrobią przeciwko znacznie silniejszej niż Wschód Konferencji Zachodniej.

Rywale trafiają tylko 30% trójek przeciwko top-10 obronie Thunder. Oklahoma nie może jednak liczyć w tym sezonie na Stevena Adamsa, który tym razem kontuzjował lewe kolano. W zasadzie to stłukł i od kiedy wiemy, że Steve-o potrafi przecież grać z kontuzjami, oszczędzanie go może być związane też z datą 15. grudnia, gdy nieoficjalnie ruszy rynek transferowy. Wiesz pewnie do którego klubu pasuje idealnie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

11

KOMENTARZE

  1. “Kristaps Porzingis trafia już tylko 40% rzutów za trzy, choć dobre 38% za trzy (21/56)” Redaktor Kwiatkowki elegancko “PrzyAdamił”, aż zerknełam, kto jest autorem;)

    Lubię to: 26
    • Mianować G-league niższą ligą. Co roku 1 zespół z każdej konferencji G-league zastępowałby po 1 zespole z NBA. New York Knicks i Winchester Knicks od dobrych kilku lat graliby przeciwko sobie w tej samej lidze ;)

      Lubię to: 15
  2. Knicks są fascynujący (w każdym elemencie istnienia poza samą grą w koszykówkę). Każdego można tam obwinić. Tego zespołu nie da się naprawić jedną czy dwiema zmianami, tam nic nie jest takie jak być powinno. Nawet jak zatrudnisz najlepszego z dostępnych trenerów, to będzie on musiał grać składem, który nie ma sensu, odpowiadać przed managementem, który dobrał taki bezsensowny skład, i jeszcze mieć nad głową właściciela, któremu widocznie nie zależy na kulturze wygrywania.

    Fizdale, niezależnie od tego czy jest dobry czy nie, padnie ofiarą tej sytuacji. Z jednej strony sensownie byłoby ogrywać młodych, ale ci póki co (poza Barrettem) zawodzą. Z drugiej strony jest presja na wyniki, więc żeby ratować dupę, gra najlepszymi dostępnymi zawodnikami. Problem w tym, że ci zawodnicy za rok już pewnie nie będą w Knicks, więc grają pod siebie, nie pod zespół.

    I tak oto minie nam na Manhattanie rok 2019, 2020, 2021, 2022, …

    Lubię to: 17
  3. Dniòwka jak zawsze super.
    A mam pytanie co z Palma?
    Od tygodnia nie było
    Szkoda bo sucham zwasze I mam nadzieje że nagracie jak najszybciej.
    Pozdrawiam

    Lubię to: 6
  4. a po All Star i w playoffs LeBron zacznie miażdżyć i wtedy red. Maciek będzie pisał, że on przecież zawsze wiedział, ze to zasłona dymna i load selfmanagament Króla.. Narracje :-)

    Lubię to: 8
  5. Wyraźnie najrówniejszy mecz przyszłej nocy potraktowany po macoszemu. Po raz kolejny Lakersi spychani na margines ligi niczym NYK zachodu. Jak pykną misia to pewnie 6G poświęci na komentarz jeden akapit i przejdzie do przygotowań Bobcats do draftu. Trochę się tu prywatny folwark rednacza Kwiatkowskiego zrobił jak Kurskiego w TVP. Ja rozumiem, że można mieć swoje sympatie i antypatie, ale ostatnio jako fan Lakers czuję się tu jak “ciapaty” gej na marszu ONRu.

    Lubię to: 20