Flesz: Memphis Grizzlies znów operują z pozycji siły

1
fot. Clutch Points

Nie wystarczająco obwiniono Chrisa Wallace’a za to, że na fatalnym kontrakcie Chandlera Parsonsa potknęły się mistrzowskie aspiracje jednej z najbardziej męskich drużyn tej dekady. Na szczęście od kwietnia, gdy to 30-letni Zachary Kleiman stanął na czele menedżmentu w Memphis Grizzlies pojawiły się świeżość myśli i intryga.

Dniówka: Młodzi, intrygujący Grizzlies

Z numerem drugim draftu wybrano ekscytującego point-guarda, z numerem 21 MVP późniejszej Ligi Letniej, trenerem został dopiero 34-letni asystent tegorocznego Coach of the Year. Nie te jednak ruchy dziś stanowią o tym, że na dwa miesiące przed rozpoczęciem nowego sezonu Grizzlies są jedną z najbardziej intrygujących organizacji w lidze. Grizzlies mają bowiem to czego pozazdrościć może im podobnie budująca się Atlanta. Ten co roku znakomicie zaczynający, następnie przepadający w odmęty przeciętności klub w przededniu potencjalnie najbardziej wyrównanego sezonu dekady ma szansę rozdawać karty aż do lutowego trade-deadline. Ba, sami Grizzlies nadal mogą spełniać jeden z podstawowych warunków do tego, żeby samemu myśleć o kontendowaniu. Nie to, żeby taki był plan, ale …przecież nie zmieniło się to, że kibice Grizzlies cały czas mogą czuć się zniecierpliwieni i tak samo zdezorientowani.

W 2017 roku Grizzlies rozpoczęli sezon 6-2, aby skończyć go 16-58, obsunąć się o dwa miejsca w Loterii Draftu, ale wybrać później z nr 4 Jarena Jacksona Juniora – prawdopodobnie najbardziej utalentowanego gracza całego naboru. Jesienią ubiegłego roku mówiliśmy o graczach takich jak Garrett Temple i Shelvin Mack, kiedy Grizzlies zaczynali sezon 12-5, zanim wpadli w spiralę porażek, przehandlowali Marca Gasola za Jonasa Valanciunasa, wygrali 5 z 6 kolejnych meczów na przełomie lutego i marca, kończąc sezon z 22. bilansem. Dzięki reformie loterii draftu tak naprawdę skończyli sezon z wyborem nr 2.

Można więc mówić też o szczęściu, którego przez lata im brakowało. Dziś Grizzlies są w przededniu obrócenia się w ciągu jednego roku z czasów awansu do finału Zachodu parą Conley/Gasol do nowych czasów, ale z podobną parą złożoną z przebiegłego rozgrywającego i wszechstronnego, dwubiegunowego centra. Nie zmieniło się natomiast to, że choć obaj nie skończyli jeszcze 20 lat, nie jest szaleństwem wyobrażanie sobie, że Grizzlies znów wygrają sześć z ośmiu pierwszych meczów. Sprawy komplikuje dodatkowo fakt, że od stycznia 2015 roku Grizzlies wciąż dłużni są Boston Celtics wybór w I rundzie draftu z trójstronnej wymiany po Jeffa Greena. Po trzech draftach, gdy stosunkowo niskie zastrzeżenia pozwalały Grizzlies zachować ten wybór, w przyszłym sezonie tylko miejsca 25-30 na koniec sezonu pozwolą go zatrzymać. W 2021 roku ten wybór będzie już niezastrzeżony.

Pamiętam gdy w grudniu na parkingu pod Biedronką w strasznym mrozie dyskutowałem przez telefon z Woodenem co Grizzlies powinni zrobić w trade-deadline i co powinni zrobić z wyborem zastrzeżonym w Top-8. Ta dyskusja powraca już dziś, bo Celtics nadal czekają na wybór, a poza dodaniem latem słusznie młodych Moranta, Brandona Clarke’a i Josha Jacksona – którzy wszyscy powinni znaleźć po 15-30 minut w rotacji – i poza przechwyceniem dwóch pierwszorundowych wyborów od Utah Jazz (najpewniej trafi do Grizzlies w 2022 roku) i od Golden State Warriors (2024), Grizzlies podpisali nowy, przytomny kontrakt z Valanciunasem i pozyskali też przyszłego Hall-of-Famera Dwighta Howarda, MVP Finałów 2015 Andre Iguodalę i Jae Crowdera, który przez dwa ostatnie lata w Utah jako small-czwórka był członkiem najbardziej efektywnych lineupów w lidze.

W poprzednich sezonach prawdopodobnie nie mielibyśmy tej dyskusji. Status Warriors z Kevinem Durantem jako absolutnego faworyta skutecznie odżegnywał zespoły od wymian choćby takich jak ta Grizzlies z 2015 roku. Nie były to czasy pamiętane przez nas sprzed lat, gdy w trakcie sezonu teamy były skłonne handlować pickami po weteranów, aby załatać dziurę i wzmocnić swój status kontendera, zamiast czekać do ryzykownego i lebronocentrycznego rynku buy-outów. W chwili obecnej rysuje się przed nami krajobraz, w którym zimą możemy mieć od 8 do nawet 12 zespołów myślących, że mistrzostwo jest w zasięgu ręki. I wtedy wchodzą Grizzlies z potencjalnie dwoma startującymi centrami – jednym rozwijającym rzut za trzy i będącym w primie oraz drugim nie gorszym wcale niż DeAndre Jordan czy wielu rolująco-broniących starterów, którzy nie zostali jeszcze z ligi wypluci – ale może przede wszystkim z dwoma multi-pozycyjnymi two-way wingmanami, którzy dziś znaleźliby się w rotacji każdego z kontenderów i na pewno jej pomogli.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE