Dniówka: Draymond Green wziął przedłużenie, rezygnując z walki o większe pieniądze na rynku

8
fot. SUSA / Icon Sport / Newspix.pl

Draymond Green wypisał się z listy wolnych agentów 2020, podpisując już teraz nowy kontrakt z Golden State Warriors. Niby w NBA już nic się nie dzieje, a jednak nie przestajemy być zaskakiwani. To przedłużenie to kolejny w te wakacje niespodziewany obrót sytuacji, ponieważ nikt nie przypuszczał, że Green może zdecydować się na takie posunięcie. Jego contract-year miał być jedną z najważniejszych historii nadchodzącego sezonu, zwłaszcza w Bay Area.

Dopiero co w zeszłym tygodniu pisałem o przykładach zawodników, którzy zastanawiając się nad tym czy brać pewne pieniądze, czy czekać na lepsze oferty, bardzo skorzystali w tym offseason na odsunięciu w czasie podpisania nowej umowy. Green miał wybrać podobną ścieżkę, ponieważ w przyszłe wakacji mógłby rozmawiać o dużo większych pieniądzach niż to, co teraz otrzymał. A w jego przypadku różnica jest na tyle znacząca, że teoretycznie, pod względem czysto finansowym nie było nawet nad czym się zastanawiać. Za rok jego potencjalny max wyniósłby $151 milionów w czteroletnim kontrakcie z jakąkolwiek drużyną, od Warriors mógłby dostać dodatkowy rok i łącznie $204 miliony, a gdyby zdobył kolejną statuetkę dla najlepszego obrońcy albo został wybrany do All-NBA Team, otworzyłaby się furtka do negocjacji super-maxa za $235mln.

Nawet gdyby ostatecznie to miała być ta najniższa opcja maxa na cztery lata i nawet gdyby zgodził się wziąć umowę poniżej maksymalnej wartości, nadal mógł zyskać dużo więcej niż $100 milionów, jakie zagwarantował sobie biorąc przedłużenie. Dodajmy do tego fakt, że w trakcie minionego sezonu Dray zmienił agenta, dołączając do Richa Paula, który jest znany z twardego negocjowania możliwe najwyższych zarobków dla swoich gwiazd. Dlatego tym bardziej wydawało się, że Green poczeka. Wszyscy spodziewali się, że będzie chciał zostać finansowo doceniony za swój udział w mistrzostwach Warriors, po tym jak Stephen Curry i Klay Thompson otrzymali już swoje wypłaty. Czując też, że powinien zarabiać więcej niż ten młody D’Angelo Russell, który przecież jeszcze nic nie osiągnął.

Wybrał jednak bezpieczniejszą opcję. Nie chce ryzykować, że przydarzy mu się coś podobnego, co stało się jego kolegom na finiszu playoffów, tuż przed ich wejściem w wolną agenturę. Oczywiście Thompson i Kevin Durant mimo bardzo poważnych kontuzji i tak otrzymali maksymalne kontrakty, ale wiadomo, że Green ma mniejszy margines błędu. Gdyby on zerwał ACL albo ścięgno Achillesa, mógłby zapomnieć o grubym kontrakcie. Zwłaszcza, że za rok będzie miał już 30 lat. Nie ryzykuje też, że słabszy sezon obniży jego notowania. A nawet jeśli on sam nie będzie oszczędzał się w fazie zasadniczej jak ostatnio i nie będzie miał już problemów zdrowotnych, trudno przewidzieć jak potoczą się te rozgrywki dla jego drużyny. Warriors będą długo bez Thompsona, Russell będzie dopiero uczył się gry u boku Stepha, nie będą już wygrywać tak często jak dotychczas, a perspektywa wolnej agentury Greena mogłaby powodować niepotrzebne napięcia. Może nawet w połowie sezonu władze klubu doszłyby do wniosku, że lepiej wytransferować Greena, żeby nie strać go za nic w wakacje, albo nie musieć za bardzo przepłacać?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

35

KOMENTARZE

  1. Dla mnie Green grał dobre Play-Offy ale bez finałów. Były mecze gdzie Siakam go atakował 1 na 1 i często wygrywał te starcia. Przyjął pieniądze raczej realne jak na niego, nie widzę drużyny która dałaby mu maxa.

    Lubię to: 3
    • Tak czy siak wziął dużo mniej. Za dużo. Chyba dobrze wypadł w space jam 2 i spogląda w showbiz albo dostał pod stołem jakieś assety. Jest wart więcej. Ma za duże ego. Jest w prime. Był w contract year! A takie coś co przydarzyło się klayowi może się przytrafić każdemu – średnio łykam te argumenty.
      A managment ma dziś ostrego kaca bo mikołaj wpadł już w lipcu. Nie wiem jak oni to robią. W zeszłym roku wpadli po Cousinsa do sklepu “wszystko za 2 złote”,a teraz to…

      Lubię to: 5
  2. Można nie lubić GSW, a nawet bardzo łatwo ich nie lubić. Jednak to chyba przeszłość, która przyszła i odeszła wraz z KD. Organizacja mogła wziąć KD i to zrobiła, głupio jakby tego nie wykorzystali. A teraz jest tam, co prawda wkur****ący Green, ale i serducho drużyny, zawsze spoko Klay i Curry, którego trzeba chcieć nie lubić. Wspomniani zawodnicy, to playerzy wybrani w drafcie, to ich all-stars. Nie dość że to jest dobre, to jest i romantyczno-organiczne. Po za zNYKiem wszycy lubimy takie twory. No i teraz organizacja obraca odchodzącego KD w młodego all-stara, podpisuje kontrakt z Greenem, gdzie pierwsza myśl przy tej cenie, to WTF?!. GSW ma swoje top 4 minimum na 3 lata (D’AR). Jakaż to jest dobra organizacja, a teraz znowu może być powszechnie lubiana, o ile Green nie będzie chu**.

    Lubię to: 4