Siła narracji

10

Zawsze jakaś historia” – mówi mi moja Ukochana kiedy tłumaczę czemu znowu czegoś superpilnego w domu nie zrobiłem. (Wszystko jest superpilne przy dwójce dzieci).Interesują mnie efekty!” – kontynuuje…

Cóż. Może w domu przy dzieciach tak rzeczywiście jest. W prawdziwym życiu, wiesz. Tam gdzie w szkole nikogo nie interesowało, że pies zjadł Ci wypracowanie, na studiach że nie oddałeś pracy bo miałeś pogrzeb (bo przecież nie kaca), a w pracy że spóźniłeś się, bo były korki (bo przecież nie zbyt długa poranna drzemka). W prawdziwym życiu liczą się efekty. Brak wypracowania, napisanej pracy, spóźnienie. Nikogo nie obchodzi związana z tym historia. Ale w świecie hobby i luzu, w świecie sportu i NBA… liczy się historia. Może nawet bardziej niż efekt. Ważniejsze niż wygrana Raptors z Warriors są pierwsze w historii mistrzostwo dla Kanady czy dziedzictwo Leonarda jako dynasty-killera. To historie nas jarają. W Thomasie Robinsonie dużo ciekawsza od dość ubogiej profesjonalnej kariery jest droga jaką przebył żeby zarobić duże pieniądze i zapewnić lepsze życie młodszej siostrze. Często od samej decyzji graczy jest ciekawszy ich tekst na ten temat na Players Tribune. Historie czyli narracje.

To nas kręci.

Każdy tekst da się napisać na sucho, jadąc po faktach. One nikogo nie wzruszą i jest w stanie to nawet zrobić stażysta Sport.pl. „Kevin Durant i Kyrie Irving przenoszą się do Brooklyn Nets”. Jednak nawet stażysta wie że coś takiego się nie kliknie. Tu musi być suspens, emocja. „Skłócony z Warriors Kevin Durant przenosi się do rodzącej się potęgi w Nowym Yorku, wraz z mającym dość Bostonu Kyrie Irvingiem”. O, to się kliknie. Czytasz i chcesz wiedzieć – czemu skłócony, czemu nowej potęgi, czemu Kyrie ma dość Bostonu? Klikniesz bo chcesz poznać historię a nie sam fakt. Do tego wystarczy telegazeta. Oczywiście, stażysta przedobrzy, doda kilka szoków i niedowierzań, parę !!! i usunie z zajawki wszystkie fakty: „Niesamowite! Porzucili kolegów dla większego miasta! SZOK!!!”. To się kliknie jeszcze bardziej bo będziesz ciekaw historii i też tego o co chodzi. Ktoś sprytny zmieści tu jeszcze cycki i jesteś stracony. A że będzie trochę żenująco to już inna sprawa.

To, że KD odszedł z Warriors, jak zapalnik bomby atamowej, otworzyło nam znowu masę narracji. Znaczących narracji. Wcześniej też jakieś były, ale po całym lecie opowiadania sobie narracji towarzyszących drużynom, we wrześniu (a raczej dużo wcześniej) uświadamialiśmy sobie, że wszystko skończy się tym „Warriors pokonali w Finałach LeBrona i Cavs, a Suns są głupi”.

Teraz już tego nie ma. KD odszedł. W Warriors powstaje nowa narracja, takie „Nigdy nie lekceważ serca mistrza”. Inne drużyny się zbroją. Lakers przejmowani przez Richa Paula i ich duet James – Davis. Dallas powstające z popiołów wokół Luki i Zingisa. Milion drużyn ze Wschodu i Zachodu nagle wierzących że otworzyło się ich mistrzowskie okienko. To samo w sobie będzie narracją tego sezonu. To i prawdopodobnie wracająca dywersyfikacja stylistyczna, po dwóch latach grania przez wszystkich tego samego. Mamy jednak wreszcie Leonarda i George’a w Clippers i to jest spin spinów. W tym jednym ruchu splatają się historie trzech drużyn, dwóch graczy, trzech miast, dwóch krajów i wreszcie ogólnoligowa narracja o równych szansach. Warto rozplątać ten węzeł i spojrzeć jak wiele narodziło nam się w tym jednym ruchu.

  1. Legenda Jerry’ego Westa

Gość nie bez powodu jest uwieczniony na tym znaczku który wszyscy dobrze znamy. Nie bez powodu, kiedy Jerry zaczyna pomagać jakiejś organizacji szybko zapominamy kto jest jej GMem. Nie bez powodu w naszej dynastii fantasy trzymam wciąż Jerome Robinsona nie dlatego że w niego wierzę, ale przez to, że to „pick w loterii Jerry’ego Westa”. Przyszedł do Clippers drewnianych, a zrobił murowanych. Był Blake Griffin i Chris Paul, obaj niepewni zdrowotnie, był starzejący się DeAndre Jordan i brak jakiejkolwiek głębi wokół. A teraz jest Kawhi Leonard, jest Paul George, jest wyrwanie dwóch gwiazd Lakersom, jest świetna głębia wokół, jest duet najlepszych SixthManów w lidze Lou&Montrezl Show, jest wściekły pies Beverley, są pozyskani za darmo Green i Harkless i Zubac i McGruder, a dodaj jeszcze młodych Shameta, Robinsona, Kabengele, Manna i Thornwella. Drużyna jest o jednego weterana na C w S5 od bycia faworytem Zachodu. Można? Można. Wystarczą dwa lata. DWA! (Jedyne czego nie ma to picków).

  1. Wielka wojna o Los Angeles

Jeszcze nigdy w historii obie te drużyny nie miały naraz tak dobrych składów. Z jednej strony LeBron i Davis i Klutch Sports, z drugiej Kawhi i George i Jerry West. Z jednej strony głębia budowana na szybko, z wykorzystaniem magnetycznej siły Lakers, dodana do gwiazd, z drugiej głębia budowana od podstaw do której gwiazdy dodano. Z jednej tracąca z każdą minutą Jeannie Buss, dla której trzeba być miłym bo jest kobietą, z drugiej psychoaktywny Steve Ballmer, chodzący mem. Jest tu konflikt o halę, jest konflikt o miasto i być może całą Konferencję Zachodnią. Dobre czasy w LA, komu nie kibicujesz ten jest mocny, ale zaraz na brudnych przedmieściach wytatuowane dzieciaki będą strzelać do siebie z powodu przynależności klubowej. Ulice LA spłyną krwią, mam nadzieję że tylko w przenośni.

  1. Warto było

Raptors w 2018 roku, zamiast burzyć nierokującą drużynę oddali ulubieńca kibiców, swój wysoki pick w drafcie i kolejny w przyszłości za rok gry kontuzjowanego gwiazdora, o którym nie było wiadomo o co właściwie mu chodzi. Gdyby ten gwiazdor nie trafił jednego z najbardziej przypadkowych cudownych rzutów w historii ligi, wszyscy by na nich pluli teraz i mówili że nie było warto. Ale trafił a potem dał im mistrzostwo. I teraz wszyscy mówimy że warto było. Nawet jeśli zaraz nadejdą lata chude. Nawet jeśli Kawhi odszedł i okno się zamknęło. Nawet jeśli… co teraz? Nie można rozsprzedać na pniu mistrzowskiej drużyny. Czy można pozwolić żeby Marc Gasol, Serge Ibaka i przede wszystkim Kyle Lowry odbierali pierścienie w koszulkach innych zespołów? Żeby nie brali udziału w tej pięknej ceremonii w Toronto lub brali udział na urlopie ze swojego nowego klub w garniturach? Nie pozwala na to kultura organizacyjna tego miejsca. Nie pozwala zwykła ludzka przyzwoitość. Czy powinno się tę drużynę zachować jeszcze przez rok, poczekać na rozwój młodych i spróbować powalczyć też bez Leonarda? To bez niego była świetna drużyna przecież. Możliwy trzeci – piąty seed na Wschodzie. Tylko Bucks i Sixers wydają się być poza ich zasięgiem… ale czy na pewno? Czy może lepiej spieniężyć tę drużynę póki jej weterani mają jeszcze jakąś wartość i zrobić przebudowę w biegu… jak Clippers? To co się stanie z Raptors mnie fascynuje.

  1. Żyć szybko umierać młodo

Ruch Clippers oddających wszystkie możliwe picki za de facto duet George – Leonard, to coś co na dobre cementuje rodzącą się od jakiegoś czasu ogólnoligową narrację.

Oto mamy Sixers, którzy w rok zakończyli Proces i za cenę wszystkich swoich, gromadzonych latami, assetów zbudowali Big5, któremu nie wyszło, więc zrobili double down na swoim pomyśle idąc w konstrukcji drużyny pod prąd ligi. Zamiast organicznego rozwoju, przyśpieszenie do nadświetlnej. Z jednym celem w oku: Pierścienie. O przyszłość się nie martwimy.

Oto mamy Lakers, którzy wobec okna otworzonego przez LeBrona, ale okna mającego termin ważności, oddali wszystkie swoje młode assety za drugą supergwiazdę. Z jednym celem w oku: Pierścienie. O przyszłość się nie martwimy.

Oto mamy wreszcie Clippers, którzy za otwarcie wymarzonego mistrzowskiego okna zapłacili krwią własną i dzieci swoich. Oddali swojego najlepszego młodego gracza, którego mogli mieć pod kontrolą przez kolejne 8 lat. Oddali swojego najlepszego gracza. Oddali wreszcie morze picków, które zaczynają się po 2021… kiedy kończą się umowy Leonarda i George’a. Czy jeśli zdobędą mistrzostwo a potem stracą swoje gwiazdy i przez dekadę będą w dupie to wszyscy powiedzą że warto było? Zrobią dużo bardziej ekstremalne Toronto? (Oni chociaż teraz mają picki i Siakama z VanVleetem). To będzie ciekawy eksperyment, ale na fali sukcesu Raptors chyba nikt z nas nie ma wątpliwości, że to dobra droga. Jak ocenimy to za 5-10 lat?

  1. Presti czarodzieju

Jakby wyczarowania Paula George’a z Serge’a Ibaki było mało, jakby zaczarowanie go w 4 letnie przedłużenie kontraktu na zadupiu NBA nie wystarczyło, Sam Presti wykorzystał bezprecedensowe okoliczności, rozegrał przeciwko sobie Lakers, Clippers i Raptors i z PG13, a w szerszym kontekście Serge’a Ibaki stworzył: Shai Gilgeousa Alexandra, Danilo Gallinariego, niezastrzeżone picki Clippers w 2022, 2024, 2026(!), niezastrzeżony pick Miami 2021, zastrzeżony pick Miami 2023 i prawa do swapów picków z Clippers w 2023 i 2024… oraz pick Nuggets w 2020 roku (pozyskany za Jeramiego Granta, który też jest owocem wymiany Ibaki). Powtórzmy: Z post-prime Serge’a Ibaki w trzy lata wyczarował: 6 picków w pierwszej rundzie, dwa swapy, jeden supertalent i jednego boarderline All Stara (który sam w sobie jest lepszym graczem niż Serge). To jest k…a nieprawdopodobne. David Copperfield ze wstydu nie uwolnił się z sejfu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

28

KOMENTARZE

  1. No to jest ta siła narracji ,która często ignoruje fakty . Ostatnia z nich Kawhi dynasty killer. Pierwszych Heat załatwili Spurs MVP była cała drużyna lub Gregg Popovich,ale dzisiaj przekaz Kawhi Leonard załatwił Spurs . Druga ,ze załatwił GSW,tak ale bez Duranta ,na tej samej zasadzie bez Duranta (ale z Klayem i mlodzyszm Iguodala) wygrał Lebron.

    Lubię to: 6
  2. Od kiedy picki wygrywają mistrzowstwa, a chyba tylko o to chodzi w tej i każdej innej grze? Wybrać all stara w drafcie nawet z top 3 jest bardzo trudno, picki to marzenia, a lepiej za dużo nie marzyć, bo marzenia mogą sparzyć. Jerry mistrz, Presti to tylko nagroda pocieszenia.

    Lubię to: 3
  3. Toronto oddało DeRozana, OKC – Ibake, oczywiście że warto, nawet bez pierścienia i bez assetów.
    Clippers oddali strasznie dużo, z teraźniejszości i przyszłości, za jednego zawodnika. Jednemu GMowi. W lidze w której “supergwiazdy są wolnymi agentami nawet kiedy mają ważny kontrakt”. Na dzień dzisiejszy wydaje się że nie warto.

    Lubię to: 1
  4. “Myśleliśmy że wiemy, a teraz wiemy nic.”

    Jon “You know nothing” Snow!

    Maciek na pewno oglądał Grę o Tron, przesiąkł na wskroś. W NBA zacznie się teraz prawdziwa gra o tron, can’t wait.

    Lubię to: 4