Flesz: Udawane parity, czyli Los Angeles, Nowy Jork i Miami pozyskują gwiazdy, reszta tylko patrzy

21
fot. newspix.pl

“Nieważne co robisz w Los Angeles – twoje zachowanie pasuje do tego miasta.

Możesz mieć sztuczne piersi, jeździć Fordem Mustangiem – albo zapuścić brodę, utyć do 150 kilo i czytać fikcyjne nowele chrześcijańskie. Niezależnie co robisz: wszystko jest w porządku. Tak to miasto działa. Możesz zjarany oglądać przez cały dzień odcinki “Gliniarzy”, albo zostać gwiazdą porno, czy naukowcem z Caltech.

L.A. to apokalipsa: to Ty i tysiące miejsc parkingowych. Nikt cię tu nie uratuje. Nikt nie będzie się o ciebie troszczył. Miasto jest jednak, ironicznie, właśnie dzięki temu autentyczne.

Mówi do ciebie: nikt cię nie kocha; jesteś najmniej znaczącą osobą w tym pokoju. Poradź sobie z tym.

Najważniejsze jest to co zrobisz, gdy tam będziesz

listopad, 2007


Kawhi Leonard grał będzie w Los Angeles Clippers z Paulem George’m i znów jest balans w NBA. Po raz pierwszy od 2007 roku nie ma w lidze zespołu, który “powinien” wygrać tytuł. Może o nim myśleć za to jedna trzecia ligi. Na Zachodzie mamy Rockets, Clippers, Jazz, Nuggets, Warriors, Trail Blazers, Lakers, może Spurs i ten jeden klub, którego Kwiatkowski nie wymieniłeś. Na Wschodzie Bucks, Celtics i 76ers. Nagle w tak szerokiej grupie nie ma Thunder, nie ma Raptors. Małe rynki straciły wielkie gwiazdy.

Jeśli Twoja szczęka zjadła dziś głowę, gdy przeczytałeś co Clippers dokładnie oddali za George’a, nie jesteś sam. To wygląda na ledwie legalne. To wygląda na nielegalne! To niezastrzeżone wybory w 2021 roku (od Miami), w 2022, w 2024 i w 2026. To zastrzeżony wybór Miami i prawo do zamiany wyborów z Clippers w 2023 roku. To w końcu jeszcze jedno takie prawo w 2025 roku.

Ale to dzisiaj ziemniaczki: to istotne dla Sama Prestiego, żeby zabrać Thunder w nową erę, prawdopodobnie nie tak dobrą jak ostatnie 10 lat. Za chwilę powinniśmy usłyszeć już pierwsze plotki o handlowaniu Russellem Westbrookiem może do Lakers, gdzie mógłby grać ze swoim nowym przyjacielem LeBronem Jamesem.

Bo raz jeszcze w tej lidze duże markety wygrywają.

Popatrz: LeBron jest w Los Angeles bo chciał mieszkać w Los Angeles, Anthony Davis został w Los Angeles wylądowany przez agenta Jamesa, Kevin Durant i Kyrie Irving poszli razem do Nowego Jorku, Kawhi Leonard i Paul George za rękę idą z małych rynków do Los Angeles. Miami pozyskało Jamesa w 2010 roku, Silicone Valley Duranta w 2016, Nowy Jork w 2019. Nawet Jimmy Butler idzie grać do Miami.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

32

KOMENTARZE

  1. Chciałbym żeby teraz LAL zdobyli mistrza i zaśmiali się wszystkim ze pół składu to cap holdy. Swoją drogą nikt nie chciał grać z Mambą a każdy chcę grać z Lebronem? Hm.

    Chociaż jak pomyślę co ta głupia część fanbase’u Lakers i Lebrona by robiła w internecie to bym chyba wolał mistrza Rockets i Hardena.

    Lubię to: 5
  2. Wszystko spoko ale Toronto to 6 największy obszar miejski w Ameryce północnej, większy niż Miami, Waszyngton czy Philadelphia. Ciezko go nazwac małym rynkiem ;)

    Lubię to: 17
  3. Uspokoję Cię Maćku, na zachodzie wymieniłeś wszystkie drużyny z szansami. “Ta jedna drużyna, której Kwiatkowski nie wymieniłeś” tam nie istnieje. Musiałyby się jakieś cuda wydarzyć w Dallas czy Pelicans (te dwie drużyny mają potencjał na skok) tzn Doncić-Porzingis to musiałby być typowy duet ligi już teraz (plus powinni przejąć w tradzie gracza na już) albo Zion wejść do ligi jak Lebron a Ball i Ingram zaliczyć przełomowe sezony.

    Lubię to: 4
  4. Kurde nie mogę na mobilce wyedytować poprzedniego komentarza:
    Po raz pierwszy od 2010 jara mnie cała NBA, a harmonogram oglądania pęknie w szwach! ☺☺☺

    Lubię to: 12
  5. Ja nie rozumiem jak można klasyfikować Toronto jako mały rynek. Wg wiki to 4-5te największe miasto w Ameryce północnej, wielokulturowe jak mało które, z bardzo dużą sceną tech startupową (wystarczy pogooglać „Toronto startup scene”). Do tego jak było widać, koszykówka tam ma wsparcie Całego kraju.
    Sorry Panie Redaktorze, ale jedyne czego nie ma to klimatu (pogodowego) LA i nie wiem, ogromu i legendy Big Apple?
    Toronto to jest duży rynek i świetna organizacja koszykarska, ale Kawhi widocznie wolał żyć juz teraz ponownie rodzinnym LA.

    Lubię to: 7
  6. Małe rynki zawsze będą mieć przejebane i to nawet nie chodzi o koszykówkę czy sam sport.Wie to każdy kto w dorosłym życiu szukał atrakcyjnej pracy i opuścił Przemyśl czy Żory na rzecz Wrocławia, Krakowa, Warszawy.Najlepsi szukają możliwości rozwoju i maksymalizacji potencjału.Możesz być kierownikiem projektu w firmie o światowej renomie albo u lokalnego producenta nakrętek z ograniczoną szansą kariery, co wybierzesz?

    Takie drużyny jak OKC, Spurs, Bucks mogą jedynie liczyć na przebudowę w oparciu o loterię i tworząc kulturę organizacji.SAS przez lata byli tego wzorem ale wystarczyła jedna wpadka żeby zachwiać ich przyszłością .Oklahoma przespała swoją szansę bo nie chcieli płacić podatku przy przedłużaniu Hardena.Teraz płacąc najwięcej w lidze nawet nie zbliżyli się do sukcesów jakie mieli z Durantem.A wielkim rynkom uchodzi więcej płazem.Jeśli chcesz wygrywać w Portland, Sacramento czy Cleveland wszystko musi byc robione perfekcyjnie z świadomością, że na kolejną taka okazję przyjdzie czekać kilka dekad.

    Lubię to: 20
  7. To był również smutny dzień w wielu domach. Smutny dzień w domu LeBrona Jamesa, gdzie mała Zhuri przybiegła do taty z płaczem “ło Matko Bosko tatusiu, co to się stanęło?”.
    Smutny dzień w domu Roba Pelinki, smutny w klinice chirurgii plastycznej przebywającej tam Jeannie Buss, smutny w domu Richa “ale jak to jeszcze George’a???” Paula.
    Smutny w szkole Bronniego Jamesa Juniora, gdzie mamy kolegów z klasy kupiły im piórniki i zeszyty z logiem Clippers.
    Smutny dzień w Kanadzie, smutny w domu Drake’a, który tylko zanucił “you used to call me on my cellphone”.
    Smutny dzień w domu Russella”zostalem sam, będę napier**lał quadruple double każdego wieczoru” Westbrooka.
    Smutny dzień w całej Oklahomie od Boise City do Tulsy, gdzie sąsiedzi nieśmiało pytają się “czy pani już wie?”. Jedynie w domu Demara Derozana, można usłyszeć taki tłumiony, astmowy, pełen radości i spełnienia śmiech.

    Lubię to: 36
    • Nie rozumiem tylko tego DeRozana na końcu. Z czego niby się cieszy? Kawhi’a nie ma już w Toronto ale baner pod sufitem zostanie tam na zawsze. Wymiana DeRozan za tytuł to świetny interes. A że przyjdzie parę lat chudszych? Mamy tytuł.

      Lubię to: 6
      • Otóż to. Raptors wiedzieli ile ryzykują, mogąc stracić Kawhi po sezonie, ale też wiedzieli co jest do ugrania. To pierwszy i być może ostatni w historii tytuł Raptors, ale z DeRozanem by go nie zdobyli bo zatrzymaliby się pewnie już na 76ers.

        Lubię to: 4
  8. Ja na miejscu właśnie OKC i Wizz próbował wepchnąć tam drzwiami i oknami swoich rozgrywających. Te dwa dramatyczne kontrakty Walla i Westbrooka, chyba właśnie tylko Lejkersi mogą wciągnąć, mając dużą potrzebę ustrzelenia trzeciego gwiazdora.

    Lubię to: 2
  9. Liga bedzie jeszcze bardziej atrakcyjna w nowym sezonie i wychodzi na to, ze Kawhi postawił nie tylko na gre w rodzinnych stronach. Postawil na to, co jest esencja sportu: na rywalizacje. Wreszcie ktoś nie poszedł tworzyć super teamu. To cieszy. Szczerze mówiąc byłem niemal przekonany, ze pójdzie do Lakers. Czekam jeszcze na Cousinsa w Waszyngtonie. Byłoby fajnie zobaczyć starych kumpli z college’u grających razem.

    Lubię to: 4