Flesz: D’Angelo w Warriors, Kyrie i Durant w Nets, Horford w 76ers, Bogdanović w Jazz

9
fot. newspix.pl

RIP Lineup Śmierci, Hampton’s Five.

Nie ma w chwili obecnej zespołów bez pytań i wątpliwości.

Raczej nie będzie w przyszłym sezonie w NBA super-teamu. Dziś to zależy jeszcze od decyzji Kawhi’a Leonarda (mówimy o niej dłuuuugo w dzisiejszej Palmie), ale nawet jeżeli zdecyduje się na grę z LeBronem Jamesem i Anthony’m Davisem, Lakers pozostaną do wydania małe wyjątki, minima i zebranie mniej lub bardziej  randomowych uzupełnień składu. A potrzebują do rotacji jeszcze aż czterech-pięciu ludzi.

Zanosi się więc na to, że kolejne miesiące i cały następny sezon spędzimy na powrocie do początku dekady. Że wrócimy do czasów, gdy żywo (ŻYYYYWOOOO) dyskutowaliśmy o tym czy Chris Paul, Blake Griffin i DeAndre Jordan mogą zdobyć razem pierścień, ja wierzyłem po cichu że Russell Westbrook wygra mistrzostwo na przekór każdemu kogo znam, a niezwykłą popularność zdobywały tezy, że sprowadzenie Evana Turnera właśnie uczyniło z Pacers faworyta do tytułu!

Czasy, kiedy rozstrzygające dla naszych opinii znaczenie potrafiło mieć dodanie w trakcie trade-deadline ósmego gracza do rotacji! Albo to jak Tiago Splitter pasuje przeciwko temu, a temu lineupowi. Kiedy więcej uwagi poświęcaliśmy matchupom! Kiedy nasza praca MIAŁA znaczenie. Nie wiem jak można właśnie tego nie lubić bardziej.

Na końcu wisiał bowiem przez trzy lata ten kat: ci Warriors. zNYK się potem dziwił w Palmie, że bywam zniechęcony, zanim zaczynałem mówić o Utah Ja… Warriors! Mogliśmy zastanawiać się, dyskutować. Nie. Warriors. Wszystko Warriors. Dlatego dziś szczerze można zaintrygować się tyloma kwestiami! Nagle kilkanaście drużyn ma w głowie to, że jest szansa na mistrzostwo i mała rzecz może okazać się punktem przełomowym.

Czy tak nie jest lepiej?


Jak Warriors zamierzają wykorzystać D’Angelo Russella?

Jeszcze dokładnie miesiąc temu o tej porze czekaliśmy na powrót Kevina Duranta na białym koniu do Finałów NBA. Dziś KD uciekł z radaru w przyjazne mu konfiny Brooklynu. Tam wylizywał będzie Achillesa.

Lista to-do dla Draymonda Greena:

  • nie podnosić nogi, gdy się leży
  • nie nazywać kolegi z drużyny dziwką

Lojalność poszła też raz jeszcze z dymem w naszej NBA przy oddaniu nieocenionego dla Warriors Andre Iguodali (ponoć został tydzień wcześniej uprzedzony) i tym bardziej w obliczu kontuzji Klay’a Thompsona nagle stoi przed nami nowy zespół. W dodatku z dramatycznym rokiem kontraktowym Draymonda na horyzoncie.

Ze wszystkich drużyn NBA Warriors mogli być miesiąc temu ostatnią, o której moglibyśmy powiedzieć, że ma szansę na dopiero 23-letniego up-and-down kozłującego z lekką ręką do pull-up rzutów za dwa (5,3 na mecz), ale też już All-Stara: kombinację rozwijającego się rzutu po koźle za trzy (35%, 126 celnych) i powyżej przeciętnego przeglądu pola. Tacy zawodnicy nie opuszczają swoich klubów po pierwszym kontrakcie, a tym bardziej nie trafiają do drużyn, które już płacą graczom tyle co mały kraj. Ten trójstronny sign-and-trade Warriors/Nets/Timberwolves pokazał, że w lidze menedżerów wszystko naprawdę jest możliwe (vide sign-and-trade Jimmy’ego Butlera do Heat).

Russell powinien rozpocząć sezon jako two-guard obok Stephena Curry’ego. Grać na piłce i poza piłką. Poza nią będzie musiał być kryty, więc Curry nie straci tak dużo na spacingu. Nie będzie splitów, więcej powinno być izolowanego pick-and-rolla. Możemy być jednak pewni, że Steve Kerr dbał będzie o to, żeby utrzymywać Russella jak najczęściej w ruchu, bez piłki. Problem stanowić będzie oczywiście krycie dribble-penetration przez tych obu poniżej przeciętnej atletów (choć z całkiem dużym wingspanem). Problemy dotyczyły będą rozwoju samego Russella – analityka, nie tylko moja, za nim nie przepada – chociaż myślę, że trafił do dobrej szatni. To nie jest jego zespół i nie jest nawet blisko, żeby mógł nim się stać.

Pytanie dotyczy bowiem oczywiście tego czy Russell to tylko asset. Czy, gdy w grudniu będzie można go wymienić, Warriors nie rozpoczną aukcji.

Czy nie rozpoczną jej wcześniej. Czy nie rozpoczną jej już dziś. Czy nie rozpoczną jej nawet już zaraz. Następnie zaczekają do lutego, do powrotu Thompsona i wymienią Russella w trade-deadline za zestaw dobrej klasy role-players. Za kilka miesięcy od teraz mogą mieć team z Jae Crowderem (ściągniętym z buy-outu) i z Robertem Covingtonem (Timberwolves byli do soboty nr 1 na liście życzeń Russella). Widzę tutaj nawet ścieżkę do zostania z powrotem faworytem Konferencji Zachodniej w marcu-kwietniu. Może to nie być drużyna z Russellem. Tylko, że tak trudno jest zdobyć tak młody talent nie mając cap-space’u, że może żal być go oddawać. Czekam zaintrygowany na to jak wyglądał będzie na boisku duet Curry-Russell.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

29

KOMENTARZE

    • Jakieś argumenty? Autor swoje wymienił.

      “The average man can’t prove of most of the things that he chooses to speak of.”

      Bez urazy, ale taki komentarz nic nie wnosi.

      Lubię to: 0
  1. Jako fan dobrze zarządzanych organizacji lubię SAS, a nie lubię np. Kings. Oglądam NBA dla jej spektakularności, która w znacznej mierze przejawia się w fizyczności zawodników ale jednocześnie najbardziej cenię tych nieatletycznych graczy (nie szybkich i nie skocznych), którzy swoim skill setem i mądrością grają w ataku.
    W związku z powyższym powinienem uwielbiać współczesne SAS… ale tak nie jest, bo tam nie ma up-side’u :/
    White’a uwielbiam ale on raczej nie będzie all starem, DeRozen i Aldridge też już nie będą. Może Murray ale pewnie nie. Lonnie Walker fajny, fajny ale to ma być lider? Drużyna niby fajna, mądra, równa ale bez żadnej ekscytacji. Ktoś powie, że w SAS nigdy nie było ekscytacji. Bzdura. Był Manu, był Parker w prime. Duncan akurat ekscytujący nie był nigdy ale jego wpływa na wygrywanie jak najbardziej. Potem był Kawhi i nadzieja na przyszłość. Teraz jest tylko dobra drużyna, bez potencjału na przyszłość. Może taki jest plan, może tak trzeba po tylu latach na szczycie, może tego lepiej się nie dało ale ja jako kibic nie mogę się tym jarać.
    Co innego Jazz!

    Lubię to: 6