Flesz: Dusza Davida Griffina i reszta krajobrazu po Drafcie 2019

12
fot. AP Photo

Wczoraj pracowałem od trzeciej rano przez piętnaście godzin, następnie zrobiłem dwugodzinny trek dusznym i ruchliwym piątkiem, zjadłem, wypiłem piwo, obejrzałem pierwszą godzinę “Psów” by lepiej zrozumieć 5% imprezowego small-talku z całego dotychczasowego życia, potem zaliczyłem bardzo dobry sen, bardzo dobry, obudziłem się o 4:30, rano jest jeszcze trochę dobrego powietrza w Warszawie, ale już się kończy, więc let’s go!

Mam manierę robienia notatek w języku angielskim, a jako że jest sobota i w sobotę można sobie pozwolić na mały odchył, kilka podstawowych zasad literatury przepięknej zejdzie na bok:

* Pelicans są czymś ciekawym, ale czy są dobrzy? Odpowiedź jest prosta: Jeśli Zion będzie dobry w NBA, wszystko będzie w porządku. Wajb jest zachwycająco dobry jak na organizację, która dopiero co straciła Top-6 gracza NBA i prawdopodobnie najbardziej wartościowego, lub drugiego najbardziej wartościowego, w mojej opinii, obrońcę w lidze. Pelicans będą perełką League Passa, ale postawmy sprawę jasno: będą nią tylko dlatego, że jest w tym składzie Zion.

Ale będą też przegrywać dużo meczów. Popatrzmy na ich roster:

PG Lonzo Ball, Frank Jackson
SG Jrue Holiday, E’Twaun Moore, Josh Hart, Nickeil Alexander-Walker (#17 draftu), Dairis Bertans
SF Brandon Ingram, Stanley Johnson, Kenrich Williams, Javon Bess
PF Zion Williamson (#1)
C Jahlil Okafor, Christian Wood, Cheick Diallo, Jaxson Hayes (#8)

Ten roster potrzebuje kilku zmian, ponieważ wygląda na to, że inaczej Zion może grać dużo centra w swoim rookie-sezonie, co może nie być najlepszą ideą dla jego rookie-sezonu.

Jest też dużo poniżej przeciętnych strzelców za trzy na szczycie rotacji, żeby lineupy złożone z najlepszych graczy sprawiły, że Zion-ofensywa będzie zdobywała powyżej 107 punktów na 100 posiadań.

Tak – może być tu wiele par bardzo dobrych dłoni do obrony obwodu, dużo kontrataków, dużo długich susów Ingrama z piłką, dużo paczek Zion, może nawet kilka genialnych podań Lonzo, ale trudno będzie grać takiej drużynie w ataku pozycyjnym, z Alvinem Gentry’m za sterami, który jest lepszym trenerem kultury niż trenerem koszykówki.

Nie chcę być tutaj buzzkillerem, chciałem tylko odrobinę spowolnić hype. Przy czym, myślę, że może przesadzam i że jest to w gruncie rzeczy niepotrzebne, bo dotychczas kocham wszystko czego dowiedziałem się o Zionie.

Nie zapominaj, że Jrue Holiday to najlepszy gracz NBA w teamie Pelicans i może być świetny, grając Kyle’a Lowry’ego rolę trzeciej opcji, która jest prawdopodobnie jego najlepszą rolą w bardzo dobrej drużynie.

Zobaczmy teraz czy Zion i Ingram mają w sobie resztę. Zobaczmy też czy E’Twaun Moore i Josh Hart mogą grać razem, bo jest duża wartość obu w rolach czwartych i piątych opcji.

* Wartość draftowych ruchów Suns. Spędziliśmy z Woodenem wczoraj 40 minut na żarliwej dyskusji o tym co napisał we wczorajszym podsumowaniu draftu. Ma rację – wielu mądrych ludzi oceniając te ruchy ma rację – że Suns na czysto przegrali w drafcie. Zbyt tanio sprzedali solidnego T.J’a Warrena, a ich #11 wybór draftu Cameron Johnson ma więcej czerwonych flag niż albańskie święto. I od kiedy cały czas nie lubię DeAndre Aytona jako ich zeszłorocznego #1 wyboru (głównie charakter i głowa), mógłbym z łatwością się z tym wszystkim zgodzić, i przy okazji dalej pośmiać się Suns, którzy przecież w Palmie poprzedni sezon spędzali w G-League. Wierzyłem w tę organizację 2-3 lata temu, zanim kompletnie zawiodła moje oczekiwania

Ale wydaje mi się, że mądrzy ludzie gubią trochę to, że to mogą być niezupełnie ci sami Suns. To James Jones, Jeff Bower i Trevor Bukstein, nie zwolniony przed poprzednim sezonem Ryan McDonough. Tak, Jones był asystentem McDonough, ale teraz jest dealmakerem. Kozy jeszcze nie defekują w jego gabinecie (chyba). I tak, Suns stracili kapitał w drafcie, ale tym co zrobili było też poluzowanie log-jamu na pozycji nr 3 zdealowaniem Warrena, było dodanie wreszcie bardzo rzeczywistego i realnego playmakingu z pozycji nr 4 w Dario Saricu (jego agresja jest wszystkim tym czym Dragan Bender się być nie okazał) i jeszcze jednego mądrego gracza, który niedawno był w szatni klubu na 50 zwycięstw, w Aronie Baynesie.

Baynes zostaje w Phoenix, lubię przejęcie Sarica – wszystko mimo utraty kapitału w drafcie, ale czy utraty wartości? Suns naprawdę nie potrzebują już dodawać żadnych młodych graczy. Wystarczy im Josh Jackson… W Devinie Bookerze i Aytonie mają ofensywne opcje nr 1 i 2 play-offowego teamu w przyszłości. Potrzebują ludzi wokół, obrońców i zdecydowanie lepszej kultury. Gdyby po pozyskaniu Sarica z Baynesem mogli teraz wydać swoje pieniądze mądrze – zostanie im około 15-20 mln dolarów pod salary-cap – na poniżej średniej ofensywnego, za to powyżej średniej defensywnego PG jak Patrick Beverley, czy nawet Cory Joseph, czy Darren Collison, następnie wydać pozostałość na średnich – nie ekscytujących, ale solidnych – doświadczonych graczy, może zbudują wtedy wreszcie coś w rodzaju drużyny koszykówki, z Monty’m Williamsem pilnującym kultury w tej grupie.

* Definicja szumu. Przez kilka ostatnich tygodni miesięcy nawet – unosiła się nad Suns ta aura, że Suns chcą sprowadzić latem D’Angelo Russella. Plotkowano o tym i mówiono. Wspomina dziś o tym Zach Lowe w swoim nowym podcaście z Marksem i Givony’m. Dlatego Suns mieli zejść z 12 mln dolarów T.J’a Warrena, żeby zrobić miejsce na Russella i dlatego zostali szybko skrytykowani za wzięcie kontraktów Baynesa, Sarica i pozyskanego z #24 Ty’a Jeroma. Jest to definicja szumu. Bo sam pomysł zestawienia razem na (prawdopodobnie) maksymalnych kontraktach Russella z Bookerem jest pomysłem złym – dwóch liderujących młodych guardów, dwóch mocno poniżej przeciętnych obrońców, to bardzo zły przepis – więc dlaczego Suns krytykowani mają być, kiedy wyszło, że jednak nie chcą tego zrobić?

* Nets. Jeżeli Nets udałoby się faktycznie pozyskać Kyrie’ego, to z szybko bijącym sercem i w mgnieniu oka szukałbym możliwości sign-and-trade D’Angelo Russella. To, że ja nie widzę w nim pozytywnej wartości dla wygrywania, nie znaczy, że nie widzi jej inny team. Mogę się przecież mylić. A na końcu zestaw Kyrie-Russell to po prostu to samo co Booker-Russell – zły pomysł.

* All-Star poza Top-10. Nie mogę od kilku dni przestać myśleć o tym, że jest All-Star, prawdopodobnie nawet All-NBA gracz, który nie zostanie i nie został już wybrany w Top-10 draftu. I naprawdę nie wiem kto nim jest. Ludzie generalnie draftują lepiej w NFL niż w NBA. Jeśli jednak odjąć szum – około 40-50% wartości składu NFL to quarterback – wychodzi na to, że draftują równie słabo, co ludzie z NBA. Więc to nie tylko tak, że draftowanie nie wychodzi tylko w naszej lidze. Głównie nie wychodzi, ponieważ draftowani są 19-latkowie. Ale jest myślę jeszcze coś innego w tym wszystkim – gdy robisz po latach te ulubione re-drafty (np Draftu 2013) i gdybyś najlepszych dziś graczy wsadził w najwyżej wybierające wtedy teamy, to najprawdopodobniej nie byliby oni wcale najlepszymi graczami (jest więcej przykładów niż Kawhi-Spurs). To sport drużynowy, więc spokojnie z tym. Tu akurat niezwykle rzadko jaki gracz ma wartość 40-50% drużyny: a gdy ma, to szuka możliwości zmiany klubu jak James w 2018 czy Davis w 2019 roku. Spokojnie więc z tym: “o, ale spieprzyli w drafcie”. Popatrz na zespół, popatrz na wieloletnią kulturę w organizacji – nie mogę naczytać się czwartkowego cytatu R.C. Buforda, gdy mówi o rozstaniu z przenoszącym się do Olimpia Milano Ettore Messiną: nie straciliśmy go, nadal jest częścią naszej rodziny. Małe rzeczy, wymowne rzeczy.

* Afrykańska mściwość. Pistons spadł do #15 miejsca Sekou Doumbouya. Popatrz na drugie zdanie Dwane’a Casey’a o Doumbouyi:

“Mean streak”.

To może być definicja tego za co coraz więcej z nas kocha afrykańskich graczy, a oni stanowią coraz ważniejszą część krajobrazu NBA, jak wkrótce ogłoszony MVP sezonu 2018/19 Giannis Antetokounmpo, jak nr 3 sumarycznego plus-minus w play-offach (choć odpadł już w 2. rundzie) Joel Embiid, czy X-faktor finałów NBA Pascal Siakam. “Mean streak” nie najłatwiej przetłumaczyć na nasz język, ale chodzi mniej więcej o mściwość, agresję, charakter spod ciemnej gwiazdy i złośliwość. Mieć trochę tego tu i tam, to zawsze dobra rzecz. Nawet w niesportowym życiu. W naszym zespole amatorskim mamy takiego “Afrykańczyka”, i poszedłbym za nim na wojnę. Jeżeli Pistons mają to w Doumbouyi, mają steal z #15, bo ten “Mean streak” bywa zaraźliwy.

* Trzecia runda Draftu. Nie chcę Cię tym znudzić, ale jest po piątej rano i siedzę tu przy otwartym balkonie w pokoju na tym leniwie budzącym się zwykłym warszawskim osiedlu i wpisuję kolejne two-way i niegwarantowane umowy do swojej księgi nazwisk i zdarzeń. To są gracze niewybrani w drafcie; gracze, którzy być może z każdym kolejnym dniem będą czuli się coraz szczęśliwsi z tego, że nie zostali wybrani w drugiej rundzie. To piękne uczucie być wydraftowanym w drugiej rundzie. Mądrzej nie być – mówią im o tym ich agenci.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

27

KOMENTARZE

  1. No ale jak Sexton koło Bookera? Przecież on nie umie podawać. Jak dla mnie to Sexton to właśnie taki Booker dla ubogich. Pod koniec sezonu zaczął juz rzucać za 3 zamiast części długich dwójek, może jeszcze będą z niego ludzie, ale dobrym rozgrywającym to nie będzie raczej nigdy.
    #Trae Young team

    Lubię to: 8
  2. @angeloggoodness, @stypulkovski
    a ta gra za którą mu (za)płacą nie polega przede wszystkim na rzucaniu? Czyli wszyscy mamy się podniecać że “dotknięty przez boga” dzięki swoim warunkom fizycznym dominuje/dominował w grze z chłopcami? I skąd założenie że w starciu z mężczyznami też będzie dominował?
    Może przykład? Proszę bardzo. Tak się Maciek podniecał Joelem aż Embiid został spacyfikowany przez starszego od siebie o 10lat pewnego Katalończyka…

    Lubię to: 7
    • Nie jestem specjalistą od Ziona, widziałem raptem pare meczów Duke na youtubie.
      Ale w tych kilku grach on nie dominował nad rówieśnikami, on ich poniewierał.
      W lidze dużych chłopców będzie fizycznie gotowy od samego początku na grę. A to rzadkość.
      Oczywiście to już w gestii sztabu aby stworzyć system który pokaże jego atuty i sprawi aby mógł się rozwijać w rzeczach w których będzie miał deficyt. To pewnie będzie trwało. Ile i jak będzie przebiegać? Trudno powiedzieć, będzie potrzeba też trochę szczęścia. Jedno jest pewne – takiego gracza jeszcze nie było. Oglądam tą ligę ponad 25 lat i już w tej chwili rzadko daję się złapać na jakiś hype.
      Ale na grę tego chłopca czekam.

      Lubię to: 9