Dniówka: Przegrany rok w Bostonie

22
fot. Icon Sport / Newspix.pl

Rok temu tylko jedno zwycięstwo dzieliło Boston Celtics od awansu do wielkiego Finału i to mimo że przez całe playoffy grali bez kontuzjowanych Kyrie’go Irvinga i Gordona Haywarda. Tworzyli świetnie zgrany zespół, ich młodzi zawodnicy grali nadzwyczaj dojrzale, a Brad Stevens potwierdzał, że jest jednym z najlepszych trenerów w lidze. Wydawało się, że przyszłość należy do nich. Tym bardziej, że w lipcu LeBron James opuścił Wschód, który zaraz Celtics mieli przejąć.

Pamiętacie jeszcze jak mocnymi faworytami do wygrania swojej konferencji byli przed startem sezonu? Jak wszyscy spodziewaliśmy się po nich ponad 60 zwycięstw? Jak zabójczo wszechstronna miała być ich pierwsza piątka? To Celtics byli uważani za największą nadzieję całej NBA na zdetronizowanie mistrzów.

Pamiętacie jak na początku obozu treningowego Irving zapowiedział, że zamierza zostać w Bostonie na dłużej i po sezonie podpisze nowy kontrakt? W tamtym momencie przyszłość Celtics prezentowała się tak niesamowicie obiecująco. Nie tylko dysponowali bardzo silnym składem z doświadczonymi gwiazdorami i perspektywicznymi młodymi zawodnikami, ale też mogli być jednym z głównych graczy na rynku transferowym z całą kolekcją picków zebranych przez Danny’ego Ainge’a, które miały zapewnić im wkrótce wielką gwiazdę. Pamiętacie jak jeszcze w lutym wydawało się, że to oni mogą przesądzić o losie Anthony’ego Davisa? Wystarczyło, że wyłożą na stół swoje cenne assety i nikt inny nie miał być w stanie ich przebić. To też miało być jednym z głównych argumentów dla New Orleans Pelicans, żeby poczekać z transferem do wakacji, gdy będą mogli dostać tę super ofertę z Bostonu.

Danny Ainge wydawał się być najpotężniejszym managerem w lidze i nikt nawet specjalnie nie kwestionował jego decyzji, żeby nie oddawać Jaylena Browna do San Antonio Spurs w potencjalnej wymianie Kawhia Leonard. Za duże ryzyko. Nie wiadomo czy Kawhi będzie zdrowy, czy zostanie dłużej niż rok, a po co rozbijać ten tak świetnie funkcjonujący zespół i tracić zawodnika z tak dużym potencjałem (w końcu Brown miał być młodszą wersją Leonarda). Po co sięgać po nowego zawodnika, skoro tak ogromnym upgradem miał być sam powrót Irvinga i Haywarda. Po co ryzykować, skoro już właściwie mieli drużynę gotową do walki o tytuł w kolejnym sezonie. Wtedy to wydawało się mieć sens.

Teraz, gdy Kawhi świętuje mistrzostwo w Toronto, a Celtics od ponad miesiąca są na wakacjach po rozczarowującym sezonie i równie rozczarowujących playoffach, w Bostonie mogą mieć duże poczucie straconej szansy, że rok temu nie zawalczyli bardziej o wymianę. Ale mogli to sobie jeszcze zrekompensować sięgając po Anthony’ego Davisa, bo to w końcu on od dawna miał być głównym celem Ainge’a i to na niego miał w końcu wyłożyć zbierane przez lata assety… Niestety ta okazja też przeszła im obok nosa i AD jest już w Los Angeles.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

32

KOMENTARZE

  1. Historia Celtics zdecydowanie pokazuję, że no risk, no fun!
    Ainge tak zbierał re assety, tak wygrywał wymiany, że jak przyszedł czas wejścia po całości, to nie umiał tego zrobić.
    Może dobrze, bo nie zawsze zadziała to tak jak Z Leonardem w Raptors ale ewidentnie czas sprzyja ryzykantom. Oczywiście gdy mówimy o szansie na mistrza.
    Jeśli chodzi o zbudowanie play-offowej drużyny na lata, wtedy lepiej być ostrożnym i być może czekać na swoją szansę.

    Lubię to: 5
  2. Ainge ma typowy problem kolekcjonera, któremu tak trudno się rozstać z czymś, co z takim mozołem się zbierało przez lata. Widocznie nie chodzi o to, aby złapać króliczka, ale aby gonić go.

    Lubię to: 27
  3. Mi Ainge wygląda na gościa co tak bardzo nie chciał dać się wydymać w trejdzie, że aż został wydymany nie robiąc ich wcale.
    Muszą teraz zabulić Rozierowi i jeśli to zrobią to nie wystarczy na żadne inne wzmocnienie. Kluczowym jest pytanie czy tacy Brown i Tatum zaczną grać tak jak Ainge myśli że są warci. Od tego zależy czy Boston będzie walczył o finał konferencji czy pozostanie mocnym średniakiem.

    Lubię to: 11
  4. Zdarzenia tego sezonu i zeszłorocznych PO każą raczej sądzic że Boston nie ma co płakać jak Herbata się wyleje.Nie powiedziałbym tego przed transferem ale ten zespół był po prostu lepszy bez Irvinga.

    Lubię to: 9
  5. Dzięki Adam za analizę, ale nie do końca się z Tobą zgadzam. Irving ewidentnie źle wpływał na zespół, a Tatum i Brown już teraz mają potencjał na All-starów, inna kwestia czy go w pełni wykorzystają. Sytuacja Bostonu dalej jest bardzo dobra, a według mnie w lidze obecnie brak wyraźnego faworyta (sorry, Lakers). Oczywiście Toronto czy Bucks są obecnie poziom wyżej od Celtics, ale eksplozja talentu a’la Siakam lub jeden dobry trade i Boston może powtórzyć historię Raptors.

    Lubię to: 7
  6. Świetna była drużyna rok temu bez Irvinga i Gordona, była radość w grze, brak presji, wspaniałe zwycięstwa w ostatnich sekundach i wspaniały run w PO.
    Przed tym sezonem miałem zamiar kupić cygaro, tak pewny byłem mistrzostwa. Mimo, że gdzieś tam czułem, że może być problem jak wróci Irving i Gordon – doświadczone gwiazdy, które muszą mieć piłkę + młode wilki, które chcą się rozwijać i też muszą mieć piłkę.. byłem jednak pewny, że kto jak kto ale Brad Stevens to ogarnie. No niestety, wydaje mi się, że jeżeli on sobie z tym nie poradził, to oznacza, że tam w drużynie musiał być straszny kwas. Nie dało się Celtów w tym sezonie oglądać, grali brzydko, nie było radości, fatalne porażki na wyjazdach itd.. Nawet nie miałem ochoty oglądać meczy tak mnie zniechęcili swoją grą.
    Jako wieloletni kibic Celtów chciałbym żeby Kyrie sobie poszedł daleko gdzieś. Fajnie go mieć bo ma fenomenalne zagrania i potrafi przejąć mecz, ale zabija ducha w drużynie swoją indywidualną grą. Niech trafi do drużyny gdzie będzie sam jako supergwiazda i niech sobie ciągnie wózek, tutaj nie musiał tak błyszczeć jak on sam chciał. Ten zespół bez niego osiągnąłby w sezonie tyle samo albo i więcej zwycięstw, więc rozstanie będzie dobre dla obu stron. A do Dannego Ainge nie mam żalu o transfer po Kyriego bo warto było zaryzykować, bardziej byłbym zły gdyby nie powalczył wtedy o Kyriego.
    Ciesze się, że ten sezon się skończył i przyszły rok myślę, że da mi dużo więcej radości niż ten. Piątka Smart-Brown-Tatum-Hayward-Harford wygląda fajnie, paru rezerwowych + gra bez presji, jako underdog i będzie dobrze. Mistrzostwa nie będzie ale niech dadzą tyle samo radości i dumy co drużyna z 2018 roku.

    Lubię to: 11
  7. Jeśli wierzyć nowym ploteczkom to Chris Paul złożył transfer request. W cholerę trudno będzie to wymienić albo może ktoś zechce zaryzykować? Lakers raczej bajka, Spurs, Celtics właśnie? Clippers i walka o Kawhia? Oh man, it’s gonna be wild summer.

    I już nie pamiętamy o finałach. RIP Raptors. Nic dziwnego, że sami gracze przypomniali na paradzie żeby świętować całe lato…

    Lubię to: 2