Wake-Up: Durant wrócił i kontuzjował Achillesa. Green zablokował rzut Lowry’ego na mistrzostwo. Warriors przetrwali, będzie Game 6

46
fot. League Pass

Co za szalona noc w Toronto i emocjonalna huśtawka dla obu drużyn oraz dla wszystkich kibiców. Finały nadal trwają. Będzie kolejny mecz, choć Toronto Raptors byli już tak blisko sięgnięcia po mistrzowski puchar. Jeszcze na niespełna sześć minut przed końcem prowadzili 6 punktami, a potem mieli jeszcze ostatnią akcję, ostatni rzut, który mógł im zapewnić zwycięstwo…

15.7 sekundy, punkt straty. Idealny moment dla Kawhia Leonarda, ale Andre Iguodala świetnie pomógł Klay’owi Thompsonowi przychodząc z podwojeniem i zmusili go do oddania piłki. Fred VanVleet znalazł Kyle’a Lowry’ego w rogu i to ten najdłużej będący w Toronto zawodnik oddał rzut, którym mógł zapewnić gospodarzom mistrzostwo, najważniejszy rzut jego kariery… niestety trafił tylko w bok tablicy, ponieważ Draymond Green zdołał dosięgnąć piłki.

 

Tu widać lepiej:

Blok Greena przedłużył te Finały, łamiąc serca Kanadyjczyków. Pozostaje rozczarowanie niewykorzystaną szasną, ale Raptors nadal tylko jedno zwycięstwo dzieli od tytułu.

Golden State Warriors przetrwali, ale wcześniej to ich serca zostały złamane, gdy Kevin Durant re-kontuzjował prawą nogę i padł na parkiet na początku drugiej kwarty. Został odeskortowany do szatni przez Iguodalę i Stephena Curry’ego, a zawodnicy Raptors uspokajali swoich kibiców, żeby nie cieszyli się z tego nieszczęścia ich rywala.

Łzy.

Wrócił po miesiącu przerwy, dając swojej drużynie ten tak potrzebny im zastrzyk energii. Już w pierwszych minutach trafił dwie kolejne catch-and-shoot trójki i zdobył 11 punktów w pierwszej kwarcie, pomagając gościom dobrze wejść w mecz. Niestety potem zdarzył się scenariusz, jakiego wszyscy najbardziej się obawiali. Od samego początku mówiło się, że w przypadku tego typu urazów trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ ryzyko ponownej kontuzji jest duże, jeśli wróci się za szybko. I niestety wygląda na to, że prawa noga KD nie była jeszcze wystarczająco wyleczona. Chciał pomóc swojej drużynie mającej nóż na gardle, była też ogromna presja, żeby zagrał, jednak zapłacił za to wysoką cenę. Dopiero dalsze badania pokażą jak wysoką, ale walczący z łzami Bob Meyers łamiącym głosem powiedział, że jest to uraz Achillesa.

Druzgoczące.

Durant opuścił halę o kulach.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

37

KOMENTARZE

    • omg, Game 5 , moga zdobyc mistrza, GW traci najlepszego gracza gdy prowadza, czego sie spodziewasz? To s emocje i kazdy zyczy swojej druzynie jak najlepiej, a czy kurwa zerwal achillesa czy skrecil kostke to niewazne, wezcie sie przerzucie na kibicowanie tenisa stolowego albo badmitona

      Lubię to: 20
      • Przecież oni cieszyli się jak dzieci i machali chusteczką, zaraz po tym jak KD upadł bo nie był w stanie ustać na TEJ nodze. Każdy wiedział że to nie skręcona kostka. Każdy.
        I nie stawiaj znaku równości między kibicowaniem swojej drużynie a tym co pokazali ci pseudofani. Próba obrony ich zachowania jest równie słaba jak ich reakcja na to co spotkało KD.

        Lubię to: 22
    • Nie mozna tego az tak interpretowac. Po pierwsze kibice nie wiedzieli ze to cos powaznego. Jako kibic jasne ze chcesz aby twoi rzeciwnicy byli slabsi. Watpie aby ludzie zyczyli zle KD. Druga sprawa to psychologia tlumu. Jeden baran gwizdnie, drugi wstanie po czym wstaje cala reszta. Takie sa mechanizmy.

      Lubię to: 18
          • W NBA to i tak przecież kulturalne kibicowanie. Piłkarscy kibice w Europie by wyzywali jeszcze jego rodzinę i znosiliby go przy akompaniamencie okrzyków o tym, żeby wypierdalał. Nie przesadzajcie.

            Lubię to: 4
  1. Adam, wg mnie momentem zwrotnym była chwila gdy Kawhi w 4 kwarcie stanął w miejscu po dwutakcie, a sędziowie nie gwizgneli kroków i Toronto rzuciło trójkę. Warriors po tym siedli psychicznie i oddali duży run.

    Lubię to: 3
  2. Fuck Toronto fans – nie widziałem nigdy czegoś tak żałosnego jak radość po kontuzji KD.
    EDIT: mam na myśli tych cymbałów na trybunach, nie światłe grono kibiców na 6G :)

    Lubię to: 21
  3. Cholernie smutne z tym Achillesem, ale i cholernie sportowo inspirujące. Klay powiedzial w wywiadzie po meczu, że wygrali to dla KD. To może być punkt zwrotny, a ta kontuzja paradoksalnie może im dać mistrzostwo bo mają znów jakiś inspirujący ich powód, o ile czwarty juz misiek akurat dla nich takim nie był. G7 for sure! Ta seria będzie epicka.

    Lubię to: 15
  4. Jak się życzy zwycięstwa drużynie, której kibicem jest Drake to nigdy nie można być pewnym do końca …
    Dawno nie czułem się tak źle po obejrzeniu meczu koszykówki.

    Lubię to: 15
    • Wola walki tam jest ale siły? Iggy jak nie w 6 to w 7 będzie wykończony. Już wcześniej narzekał na to, że musi grać o wiele więcej kiedy nie ma KD i do tego nie jest na 100%.

      Lubię to: 7
      • Na tym etapie sezonu tam już nie ma zdrowych ludzi. Każdego coś boli, każdy jest zmęczony. To banał ale ogromne znaczenie mają wtedy kwestie mentalne: nastawienie psychiczne i odporność na stres.

        Lubię to: 12
  5. Miałem przeczucie, że ten powrót tak się zakończy.

    Jestem w tych finałach za Toronto (a właściwie to za Leonardem i Gasolem), ale ta kontuzja to dramat jest…

    Okropny poranek, choć sam mecz, na poziomie emocji -pima sorto.

    Lubię to: 10
  6. Teraz czas na solidny, porządny ostatni mecz w Oracle i wysokie zwycięstwo. Później mecz 7 i odebranie mistrzostwa na parkiecie przeciwnika. Tylko tak mi szkoda KD, ech…
    BTW, na miejscu właścicieli GSW aby utrzeć nosa kibicom Toronto wykupiłbym ile się da miejsc w ich hali, żeby Warriors grali jak u siebie (ale szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy to jest w ogóle dozwolone). Niemniej byłoby świetnym rewanżem :) Warriors w 7miu!

    Lubię to: 6
  7. Ogromny błąd sztabu GS. Pozwolili grać kontuzjowanemu KD, od początku spotkania widać było ze porusza się w nienaturalny sposób. Oby tylko KD powrócił w 100% po tej kontuzji.

    Lubię to: 5
    • Wrócił na ważny (najważniejszy?) mecz. Pytanie czy nie dało się przez te 15-20 minut ograniczyć go do roli spot up shootera do poszerzenia boiska i odciążenia Iggiego? Zauważ, że od razu sieknął 3 trójki w 1 kw. Zauważ też, że Achilles strzelił przy zmianie kierunku czyli maksymalnym obciążeniu tego ścięgna… Rozgrywając piłkę! Wiem, że to nie jest łatwe przewidzieć zachowanie obrony, ale to z tego punktu widzenia jest podstawa. Zakładasz plan, że KD oddaje piłkę w każdym posiadaniu i czeka na spot-up w rogu. Koniec jego roli. Najmniejsze meczowe obciążenie możliwe w jego przypadku. Przy jego rzucie spokojnie wyprodukowałby z 14-16 pkt. i zrobił kolegom miejsce. Gdybanie. Szkoda.

      Lubię to: 9
      • Pewnie rola spot up shootera była by lepsza w jego wypadku i może pozwoliła by uniknąć kontuzji ale czy dało by się do takiej roli przekonać KD i niejako wymusić na nim żeby tak grał.
        Wciąż uważam ze jeśli nie był na 100% gotowy nie powinien grać.
        Teraz to już tylko gdybanie. Oby wrócił w pełni formy bo różnie bywa po kontuzji Achillesa.

        Lubię to: 1
  8. Pyrrusowe zwycięstwo.Nie było warto KD, nie było warto.W tych kilkunastu minutach co grał Durant od razu rzucało się w oczy jak innym zespołem są Warriors.Pierwsza kwarta kiedy grał to w zasadzie jedyna wygrana partia w tym meczu przez GSW.Bez niego nie ma szans na to by 2 krotnie pokonali Raptors.

    Media i wszyscy wokoło podsycali presję na Durancie a, że gość uwielbia współzawodnictwo to dał się namówić na tę głupotę pod tytułem “Ratujmy Golden State”.
    Teraz cała przyszła kariera stoi pod znakiem zapytania.Być może to co najlepsze już widzieliśmy w jego wykonaniu.Ogromna strata dla ligi.

    Lubię to: 9