Dniówka: Raptors dzisiaj mogą zostać mistrzami. Warriors dalej czekają na to, że Durant wróci i ich uratuje

20
fot. YouTube/ CBS SF Bay Area

Przed nami ostatni mecz sezonu? Trzeci rok z rzędu będą to krótkie Finały, nie trwające dłużej niż pięć spotkań? To już koniec dominacji Golden State Warriors? Zostaną zrzuceni z tronu i jutro rozpocznie się wielkie świętowanie w Kanadzie? Czy może jednak jeszcze seria zostanie przedłużona i wrócimy ten już naprawdę ostatni raz do Oracle Arena? Czy obejrzymy w końcu pierwszy występ Kevina Duranta w tych Finałach?

Golden State @ Toronto (1-3) 3:00

Toronto Raptors wygrali już siedem ze swoich ostatnich ośmiu meczów. W tym czasie zmierzyli się z najlepszą drużyną sezonu zasadniczego i z back-to-back obrońcami tytułu, a byli od nich lepsi średnio aż o 8.5 punktów na sto posiadań. Dominują grając fantastycznie po obu stronach parkietu i wydaje się, że Warriors złamali nawet szybciej niż Milwaukee Bucks. W Finałach przegrali jak na razie tylko trzy z 16 kwart i można nawet uznać, że ich przeciwnicy mają dużo szczęścia, że jeszcze pozostają w grze. Bo przecież tak niewiele brakowało, żeby to był sweep. Gdyby nie te kilka minut na początku trzeciej kwarty Game 2, gdyby nie ten oddany run 18-0 i potem dagger Andre Iguodali, może już dzisiaj Raptors byliby mistrzami. Ale nawet mimo że ta seria jeszcze się nie skończyła, w czwartej kwarcie Game 4 już tak to trochę wyglądało, jakby było po wszystkim.

Czy to się naprawdę dzieje? Czy drużyna z Kanady zaraz odbierze puchar Larry’go O’Briena? Czy to naprawdę koniec dominacji Warriors? Marzenia o three-peat znikną już po pięciu meczach Finałów?

Po tym ostatnim meczu była pokusa, żeby krzyknąć GAME OVER! Warriors wyglądali na pokonanych i rozbitych. To miał być ich mecz, w którym podniosą się i przypomną, że nigdy nie należy lekceważyć mistrzów. Jeszcze przed startem wydawało się tak prawie pewnie, że wygrają, ale nie zrobili tego. Tylko chwilę powalczyli, po czym w drugiej połowie zostali ograni i wysoko przegrali… na własnym parkiecie, w niezwykle ważnym momencie serii. A skoro wtedy nie stanęli na wysokości zadania, to jak mają to zrobić dzisiaj z nożem na gardle, przed szaloną publicznością w Toronto, gdy ich rywale już poczuli krew i są o krok od historycznego sukcesu. Czy Kawhi Leonard, który nie tylko jest najlepszym zawodnikiem tej serii, ale pod nieobecność LeBrona Jamesa i Kevina Duranta przejął pałeczkę najlepszego zawodnika NBA, pozwoli swojej drużynie przepuścić okazję dobicia obrońców tytułu? On w odróżnieniu od Warriors, w Game 4 stanął na wysokości zadania i zrobił to, czego oczekuje się od lidera. Uderzył rywali na starcie drugiej połowy dwiema szybkimi trójkami i nie pozwolił im się już podnieść, kontrolując mecz do samego końca.

Z drugiej strony, trudno jeszcze przed końcem serii przekreślić drużynę, która zdobyła trzy z czterech ostatnich mistrzostw i już ma swoje miejsce w historii najlepszych drużyn koszykówki jakie kiedykolwiek, ktokolwiek oglądał. Trudno ogłosić Game Over nawet przy 3-1, kiedy ledwie trzy lata temu po tytuł sięgnęła drużyna, która właśnie tak przegrywała. A zanim Warriors oddali tamtą serię z Cavaliers, wcześniej w Finałach Zachodu sami wrócili z 1-3. Nikt nie ma takiego doświadczenia jak oni w tego typu sytuacjach. Co więcej, trudno przekreślać zespół, który może dzisiaj wzmocnić się o dwukrotnego MVP Finałów.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

8

KOMENTARZE

  1. Abstrahując od wszystkich spekulacji na temat GSW i Kevina Duranta.
    Warto podkreślić jedną rzecz, której zdecydowanie brakuje w komentarzach.

    Toronto zasługuje na to mistrzostwo. Są dużo lepszą drużyną dotychczas.

    Natomiast moim zdaniem jeden akapit z powyższego tekstu trafia w sedno. Lepiej grałoby się GSW ze świadomością, czy KD wraca czy nie. Niepewność mąci im w głowach i może trochę niszczyć samoocenę.

    Lubię to: 37
  2. Moim zdaniem od razu bylo widac ze to jest powazna kontuzja dla KD bo to wygladalo jakby mu cos pękło w tej łydce (mam wrazenie ze podobne zachowania byly przy zerwaniach w przeszlosci).
    Zachowywal sie jakby go cos uderzylo po nodze i patrzyl co to bylo. Jakby wydawalo mu sie ze ktos czyms rzucil w niego ale to byla kontuzja i dopiero po chwili to zrozumial.
    Dlatego uwazam ze to jest zbyt powazna kontuzja zeby juz teraz wrocil. W ogole do konca finalow.

    Wydaje mi sie ze szatnia tez to wie i nie ma co mowic ze czekaja na niego.

    Trzymam za Raptors i utarcie nosa Warriors a szczegolnie Greena (duzo sobie pozwala krzyczac czesto na sedziow).

    Zobaczymy dzisiaj!

    Lubię to: 10
    • To jest taka kontuzja, że może Ci przejść po trzech dniach (sam tak miałem), a są przypadki, że trzeba długiej rehabilitacji. Póki na LP nie ma opcji MRI to ciężko powiedzieć xD

      Ja dziś oglądam na dwóch monitorach. Na lewym mecz na prawym Jurassic Park :)

      Lubię to: 6
    • No właśnie. Komentujący wtedy mecz krzyknął zerwanie mięśnia. Wskazywał na pierwszy ból, który wydaje się jak kopnięcie z tyłu. Durant odwrócił się i szukał sprawcy, dopiero po chwili się zorientował. Jakoś nie widzę Duranta grającego na jednej nodze. Również myślę, że GS nie podaje prawdziwej diagnozy. W kontekście off-season to dodaje uroku do negocjacji (mają haka w szafie Lesiaka).

      Lubię to: 1
  3. Także mi się wydaje że to my pozostajemy w niepewności.Ci co mają znać jego status medyczny znają go i wiedzą jak wygląda sytuacja.Co niby mieli zrobić Warriors?-ogłosić że Durant na pewno nie wystąpi w Finałach i jeszcze wyżej podbić pewnośc siebie i tak świetnie grających Raptors?Gierka,ot co.
    Paradoksalnie moim zdaniem-ta sytuacja zwiększa szanse dla GSW że KD zostanie na następny sezon.Myślę że dość mile łechta jego(zwłaszcza jego)ego fakt że koledzy są bez niego praktycznie bezradni.Może zostanie jako mąż opatrznościowy?:-))

    Lubię to: 5
  4. Istnieje taka możliwość, iż KD celowo udaje ból łydki i trzyma kciuki za to żeby GSW przegrali, co polepszy jego pozycyjne negocjacyjną, a także podbuduje jego ego. W końcu nawet wielcy Warriors nie byli w stanie wygrać mistrzostwa bez kontuzjowanego Duranta.

    Lubię to: 2
  5. Mnie natomiast dziwi to ogromne zdziwienie ze Toronto tak dobrze idzie w trj serii. Mysle ze wynik serii Warriors z Blazers byl bardzo mylacy. Owszem GSW zwyciezyli do zera ale w trzech meczach to Blazers prowadzili kilkunastoma punktami w trakcie gry i tylko brak doswiadczenia na tym poziomie PTB oraz kontuzja z ktora gral Lillard sprawily ze za kazdym razem Warriors udawalo sie wykaraskac z klopotow. Gdyby seria z Blazers skonczyla sie dla Warriors przykladowo 4-2 to nie byloby az takiego optymizmu o Zlotych Chlopcow przed finalami.

    Lubię to: 5
  6. IMO trochę nieuzasadniona wydaję się narracja – GSW to finalista z ostatnich 5 lat. Jak dla mnie to były dwa wyraźnie różne teamy – z KD i bez. Ten z KD to allstar team, który nawet grając na pół gwizdka jest 2-0 w finałach i 2 razy pokonali w nich zdrowych CLE.

    Zaś to drugie GSW (teraz nawet Bogut wrocił)… fajnie się oglądało, robiło rekordy zwycięstw i trójek… ale jeśli chodzi o spinanie tego ringami na koniec sezonu… nope. W finałach będą za chwile 1-2, a to jedyne zwycięstwo odnieśli przeciwko połamanym CLE. Rok później zaliczyli choke stulecia a przegrać mogli już rundę wcześniej, gdy byli 1-3 z OKC i gdyby nie mr game six odpadliby już wtedy. W tym roku nawet bez KD (ale wciąż mając 3 allstarów, boogiego nie liczę) na pewno mogli ugrać duużo więcej niż cudem uniknąć miotły po 4 meczach. Przypomnę tylko, że teraz większość typów przed finałami była GSW w 6. A nawet gdyby było wiadomo, że KD na pewno nie zagra… wątpię, żeby nagle wszyscy stawiali TOR w 5.

    To czego im najbardziej brakowało przez 3 lata bez KD to nie KD… tylko jaj i charakteru. Było pełno swaggu, pychy, buty i talentu… zabrakło charakteru. Curry potrafił rzucić 47 punktów a mecz później, u siebie, w najważniejszym meczu kariery… nie rzuca nawet 30? Wygrywali finały tylko gdy mieli MIAŻDŻĄCĄ przewagę talentu (połamane CLE, 2 finały z KD), przegrali wszystkie pozostałe, NAWET gdy i tak byli faworytami.

    Jedyna opcja, że wygrają te finały to albo jak połamie się Kawhi, albo wróci KD – i wtedy patrz wyżej – wygrywają tylko, gdy mają SERIO przewagę talentu.

    Lubię to: 20