Wake-Up: Raptors już o krok od mistrzostwa, prowadzą 3-1

52
fot. League Pass

3-1.

Toronto Raptors po raz drugi z rzędu pokonali gospodarzy w Oracle Arena.

Golden State Warriors mieli jak zwykle pokazać, że potrafią wejść na wyższy poziom, gdy sytuacja tego wymaga i mieli ten mecz wygrać. Mieli z powrotem Klay’a Thompsona i Kevina Looney’a, ale to też nie wystarczyło. To ich rywale grali z mistrzowskim wyrachowaniem i w drugiej połowie rozbili gospodarzy, dla których mógł być to pożegnalny występ w Oakland.

Raptors są już tylko o krok od mistrzostwa. Tylko jedno zwycięstwo dzieli ich od zdetronizowania obrońców tytułu. W poniedziałek Game 5 w Toronto i szansa na wielką fetę przed własną publicznością w hali nazywanej kiedyś Air Canada Centre. Ale póki co, tak samo jak po poprzednim zwycięstwie, w Raptors nie było świętowania. Nie znając wyniku, nawet trudno byłoby się domyślić, że wygrali, patrząc na nich, gdy opuszczali parkiet. Pozostają skoncentrowani na celu, którego jeszcze nie osiągnęli.

Jak wszyscy świetnie wiemy, w całej historii Finałów tylko jedna drużyna nie sięgnęła po tytuł prowadząc 3-1 (jest 33-1). Czy teraz Warriors mogą znaleźć się po drugiej stronie tej historii? Czy Kevin Durant jeszcze wróci i uratuje swój zespół? Warriors są 1-6 w ostatnich meczach Finałów bez KD.

Toronto @ Golden State 105:92 (3-1)

Kawhi Leonard był znowu wielki rozgrywając swój najlepszy mecz tej serii. W pierwszej kwarcie trzymał Raptors w grze zdobywając 14 z 17 punktów drużyny, podczas gdy jego koledzy spudłowali 12 z 13 rzutów. Do przerwy goście trafili 34% z gry, ale mimo to przegrywali tylko 4 punktami, natomiast już na starcie trzeciej kwarty Kawhi dał im pierwsze w meczu prowadzenie, gdy rzucił dwie kolejne trójki, w międzyczasie przechwytując piłkę. Przeważnie trzecia kwarta to czas Warriors, ale teraz ten fragment zdominowali Raptors 37-21. Leonard poprowadził ich mając wtedy na 17 punktów i 5 zbiórek. W całym meczu zdobył 36 punktów, trafił 5/9 za trzy, zebrał 12 piłek i zaliczył 4 przechwyty.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

45

KOMENTARZE

  1. Widać jak ważny jest w składzie zawodnik który NAPRAWDĘ potrafi przejmować mecze. Kiedy w 3 kwarcie GSW zaczęło łapać wiatr w żagle Kawhi przejął mecz, odłożył do zamrażarki i złamał mentalnie chłopców z GSW.
    Curry i Thompson nie mają mentalności Leonarda. Kiedy idzie ciężko to zwieszają głowy i czekają na wyrok. Po to im był KD. Jako jedyny ma jaja żeby przejmować mecze na poziomie Leonarda.
    Cóż stare porzekadło się potwierdza. Obrona wygrywa mistrzostwa. Teraz pytanie czy sprawdzi się kolejne – Never underestimate heart of the champion.

    Jeszcze tylko muszę zaktualizować listę moich ulubionych zespołów all-time.
    1. Mavs ’11
    2.Raptors ’19
    3.Detroit ’04
    4.Bad Boys ’89

    Lubię to: 7
    • To jest właśnie to, ludzie traktują Duranta jak jakiegoś kiepa, który przyszedł do Warriors żeby złoci chłopcy zdobyli za niego tytuły a on stał i się przyglądał.Wystarczy jednak sobie przypomnieć Finały 2017 i zeszłoroczne, żeby zobaczyć kto kogo ciągnął za uszy gdy drużynie nie szło.Warriors potrzebowali do tego Duranta, tak jak Raptors potrzebowali Kawhia.Kogoś kto nie wymaga 3 zasłon w pick’n’rollu, gracza na którego pozycję rzutową przez 15 sekund nie musi pracować cały team, kto nie załamuje się pod presją wyniku.

      Lubię to: 15
    • @vonziu
      Widzę ,że kolega docenia zbilansowane, “go to work” drużyny.

      Ten dwie Pistons oraz Mavs, też mają ciepłe miejsce w moim sercu.

      Od siebie dodałbym jeszcze Spurs 13 , którzy grali kolektywnie i pięknie zarazem.
      Ten team miał też masę fajnych historii, podobnie jak dzisiejsi Raptors.

      Lubię to: 10
  2. Mam trzy myśli:

    1. Ale super. Kibicuje Toronto i mam satysfakcje lekka bo na poczatku sezonu napisalem ze mam odwazna mysl ze w tym roku mistrz jest na wschodzie. Oczywiscie bez przeczucia kto konkretnie.
    2. Dobrze ze Toronto sie nie cieszy. Jakos caly czas, mimo wyniku, mam wrazenie, ze jest jeszcze bardzo daleko do sukcesu. A widze nawet scenariusze w ktorych wciaz faworytem moga byc Warriors. Oby nie.
    3. Ta mysl mam zawsze z rana – Sixers sie zesrali! ;)

    Lubię to: 4
  3. Czekam na mistrzowskie spięcie dupy i game 7 w Houston. Warriors już bywali w sytuacjach z 3-1 w plecy i jak pokazuje historia, potrafią z tego wyjść. Tej myśli się trzymam. Aaaale… gdyby się nie udało, to ten tytuł dla Toronto też mnie odrobinę ucieszy. Jest tam kilku zawodników, którzy mają moją sympatię i nie będę płakał, jeśli założą biżuterię nawet kosztem Złotych Chłopców. Świat się nie zawali. A że GSW po przegranych Finałach w ostatnich latach wygrywa późniejsze dwa, to znów jest szansa na powrót dobrych czasów ;)

    Lubię to: 3