Wake-Up: 47 punktów Curry’ego nie wystarczyło. Raptors wykorzystali brak KD i Klaya, prowadzą 2-1

62
fot. League Pass

Kontuzjowany Klay Thompson po raz pierwszy w karierze opuścił mecz playoffów. Dla Kevina Duranta było to już ósmy z kolei mecz nieobecności. Golden State Warriors nie mieli dwóch z trójki swoich najlepszych strzelców, a zarazem zawodników odgrywających kluczową rolę w obronie. Nie było też ich najlepszego rezerwowego Kevina Looneya.

W ostatnich latach główną historii NBA jest to jak niesprawiedliwie dużą przewagę talentu mają Warriors nad resztą ligi, ale teraz przez kontuzje sytuacja się odwróciła i to najlepsza drużyna Wschodu przystępowała do meczu numer trzy Finałów w wyraźnie silniejszym składzie. Toronto Raptors nie mogli przepuścić takiej okazji. Musieli wykorzystać osłabienie rywali i to zrobili. Odzyskali prowadzenie w serii, wygrywając na parkiecie w Oracle Arena, choć Stephen Curry starał się jak mógł, żeby uratować swój zespół i długo trzymał ich w grze.

Toronto @ Golden State 123:109 (2-1)

Curry pobił swój rekord playoffów zdobywając 47 punktów, ale to nie wystarczyło. Brakowało mu wsparcia. Podczas gdy on rzucił 17 punktów już w pierwszej kwarcie, jego koledzy zaczęli od 0/6 i pierwsze punkty z gry zaliczyli dopiero po prawie ośmiu minutach meczu. W pierwszej połowie Steph trafił 4/8 zza łuku, jego koledzy złożyli się na 1/11. W całym meczu uzbierali 62 punkty z 60 rzutów. Ostatecznie poza Curry’m jeszcze tylko dwóch zawodników Warriors miało dwucyfrowy dorobek punktów, tymczasem Raptors mieli dużo różnych opcji w swoim bardzo zbilansowanym ataku. Nie potrzebowali wielkich popisów Kawhia Leonarda, ponieważ cała pierwsza piątka zagrał świetnie i ustanowili nawet rekord klubu w playoffach aż 106 punktów od starterów, a do tego ich dwaj rezerwowi zapewnili ważne wsparcie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

39

KOMENTARZE

        • aaa, no bo ja tak serio, wygrana z GSW jeżeli Thompson i Durant już nie zagrają, nie będzie tak samo słodka,
          a najgorszy dla mnie scenariusz to: Thompson wraca, GSW przegrywają, Durant czuje się potrzebny, wszyscy zostają na maxymalnych kontraktach i przez następne 4 lata są w finałach, brrr, wiem już co czuli hejterzy Chicago Bulls przed 20 laty, zespół tak silny, że może przegrać tylko sam ze sobą

          Lubię to: 10
          • Chyzio, wygrana to wygrana. Brak zawodników nie umniejsza wartości mistrzostwa dla zwycięzców. GSW też tłukło Clevland bez Love i Irvinga, także nie ma zmiłuj.

            Lubię to: 28
          • Nie będzie tak samo słodka? Przecież wygrana BIGFUCKIN’3 Curry-Thompson-Green przeciwko Delly’emu i Mozgovowi urosła do takich rozmiarów, że “We don’t need you. We won without you. Leave.” :D Te chłopaczki nie patrzą na kontuzje, oni chcą tylko złota, najlepiej jak najtańszym kosztem.

            Lubię to: 18
    • Nie jestem człowiekiem Warriors ale trzeba być idiotą by uznać że brak 2 z 4 najlepszych zawodników i najlepszego rezerwowego jest tu bez znaczenia. I że to są wymówki. Wyciągnij zawodników o podobnym statucie z jakiejkolwiek innej drużyny to nawet sztycha nie wbije.

      Lubię to: 34
      • Trochę zabawne jest teraz, gdy kibice Warriors wyzywali mnie od najgorszych, kiedy pisałem w 2015, że dla mnie ten ich tytuł jest z gwiazdką (bo owszem wygrali, ale w Cavs wiadomo kogo nie było). Asterisk

        Double standards.

        W razie wygranej Raptors, dajcie sie ludziom cieszyć, skoro innych uciszalyście (niektórzy, nie wszyscy) 4 lata temu.

        Żeby było jasne, postawię taki sam krzyżyk przy ewentualnej wygranej Raptors, jeśli GSW nadal będzie tak osłabione.

        Ale who da fuck cares. Niech każdy uważa co uważa.

        Lubię to: 9
        • Co innego umniejszać czyjś sukces, a co innego zauważać, że kontuzje miały wpływ na wynik.
          Teraz też napiszesz, że ewentualny tytuł Toronto będzie z gwiazdką? Brzmiało głupio w 2016 i brzmi głupio dzisiaj.

          Lubię to: 0
          • W 2015.
            Może brzmi głupio dla ciebie, dla innego niekoniecznie. Zostawiam tą ocenę dla innych. Dla mnie jest asterisk, jeśli tytuł został zdobyty (a w szczególności seria finałowa) w okolicznościach, gdzie w jednej drużynie wypada 2 z 3 najlepszych graczy.
            A czy to będzie historią za 10, 20 lat? Pewnie dla wielu nie. Dla mnie tak.
            Wolałbym gdyby w finałach grały najmocniejsze wersje tych drużyn, wtedy nie byłoby wątpliwości. A tak umniejszanie czy jak to ująłeś, zauważanie, że kontuzje miały wpływ na wynik (imo jedno z drugiego wynika) jest jakąś historią jednak.

            Lubię to: 4
          • Aaaa czyli ten tytuł Toronto będzie jednak z gwiazdką, dla mnie nie będzie, bo to nie problem Toronto, że GSW się sypie. Oni wychodzą do gry i robią swoje. Rozróżniam tu ubolewanie nad kontuzjami własnych graczy od umniejszania sukcesu innych, to drugie jest moim zdaniem niskie.

            Lubię to: 5
  1. Mecz u siebie, Green, Iguodala, Cousins w składzie, najlepszy gracz rywali grający z kontuzją? Nie wystarczyło :( Wracać chłopaki, bo za mało All-Starów na pokładzie, aż zawrotny REKORD PLAYOFFÓW musiał rzucić rzędu 65, tfu, 47 punktów, ale to było za mało.

    Lubię to: 30
    • Cousins? Kim jest Cousins w drugim meczu po powrocie po takiej kontuzji. Tylko nazwiskiem w rubryce a nie żadnym all starem. Poza tym to z allstarami to takie pieprzenie jakby Warriors zbudowali drużynę dzięki pomocy władz ligi a oni mają tyle allstarów bo mądrze wybierali w draftach i podpisywali zawodników którzy innym wydawali się przepłaceni. Tak zbudowali team do którego potem łatwo było przekonać Duranta. Chciałbym by wszystkie organizacje w lidze tak działały dlatego nigdy nie będę ich hejtował jak hejtowałem Heat z big3

      Lubię to: 1
  2. Ludziska, po co te negatywne emocje? ;) Dzisiejsze komentarze to prawie pod Onet.pl podchodzą ;)
    1. Zwycięstwo to zwycięstwo. Nie ważne czy było się lepszym czy gorszym, kontuzjowanym czy nie kontuzjowanym. Liczy się wynik na koniec meczu.
    2. Czy kontuzje mają wpływ na wynik i grę? Mają niezaprzeczalny.
    3. Umiejetność i odporność drużyny na kontuzje, sytuacje losowe, trudy sezonu toteż cecha siły drużyny. Budując drużynę opartą na kilku gwiazdach ograniczając przy tym liczbę dobrych zmienników (choćby przez kwestie kontraktowe) podejmujemy świadome ryzyko. Zwiększamy sufit, obniżamy podłogę. Simple as that.

    Biorąc pod uwagę powyższe punkty, sugerowałbym mniej emocji o nabrani się przeszłości i skupienie na faktach, które są obecnie i są wg mnie wystarczająco ciekawe. Więcej chłodnej analizy mniej trollowania ;)

    Lubię to: 40
    • wiekszosc komentujacych ma ubaw z trollowania podobnie jak troche zNyk ktory zawsze chce irytowac swoim uwielbieniem dla GSW. :) tak to widze.

      ZObacz jaki moj komentarz o Boogiem All strze wywolal emocje :D

      Lubię to: 2
      • Dla mnie osobiście to jest nudne i średnio śmieszne. Podobnie jak wrzucanie dowcipu z brodą o 7 meczu w Houston. No ale co kto lubi. Jeden lubi smak truskawek inny jak mu skarpety śmierdzą ;)

        Lubię to: 6
        • musi sie rymowac – jeden lubi sledzie, drugi jak mu z geby jedzie,
          a mecz numer 7 bedzie w Houston
          i tak szczerze to nie widze negatywnych emocji (no moze Czardiemu sie troszke ulewa ;), raczej nerwowe oczekiwanie ze moze to w koncu w tym roku

          Lubię to: 4
          • Rymy zawsze na propsie ;)
            Co do meczu 7 w Houston to raczej chodziło mi, że takie trollowanie i wałkowanie w kółko jest tak samo daremne i czerstwe jak ten dowcip ;)

            Lubię to: 1
  3. Ja to jednak lubię to oryginalne trio z Warriors. Chcecie to bijcie :D No lubię i tyle. Zwłaszcza Currego, który nie wyzywa, nie odwala maniany tylko robi swoje i to jeszcze zazwyczaj na koniec się uśmiecha. Typ zmienił grę, takich było niewielu. I chciałbym żeby swoją wyjątkowość podkreślił też odpowiednią ilością tytułów (4? 5?) w karierze. Poza tym Chicago ledwie pamiętam, a tu mamy podobne trio, tylko że odsunięte bardziej od kosza. Nr1 ( wiadomo, nie klasa Jordana ale najlepszy z tej trójki) Curry, nr2 cichy, przyczajony w cieniu Klay (obrona i trójeczki) oraz dzisiejszy odpowiednik Rodmana, który wszystkich denerwuje, wyzywa, broni a do tego w przeciwieństwie do “Robaka” zagra też coś w ataku.
    Duranta nigdy nie lubiłem i nie szanowałem za szopkę poza parkietem (Social Media) ale szanowałem za miks talentu i warunków. Jeśli raz na zawsze chce udowodnić, że nie jest miękką pipą, niech wróci i zdominuje pozostałe mecze (Steph się chętnie posunie bo taki ma charakter). A później może sobie odchodzić/zostawać (oni się starzeją i nie mają ławki więc nawet z tą samą piątką za rok mogą się połamać dużo bardziej).

    Najbardziej jednak po ludzku żal mi Boogiego :D Gość ma coś z Balotellego w piłce nożnej (wielki talent, wątła głowa). Ale mam wrażenie, że Kerr z Currym go trochę utemperowali i rakiem w szatni nie był. Pierwszy raz mógł zagrać w PO to się połamał i teraz biega po boisku finałów NBA jak wóz z węglem, gubi piłki i jest bardzo średni. Ma jedynie przebłyski. To jest zwyczajnie smutne. A jak dochodząc do takiej drużyny swoją grą przyczyni się jeszcze do porażki w finałach to już mu tylko kozetka zostanie :D Sam uwierzy chyba, że wygrywanie zwyczajnie nie jest dla niego. Byłoby spoko jakby za rok Durant poszedł przegrywać w Knicks a Kuzyn zagrał tu jeszcze rok bez kolejnych kontuzji i spróbował się odbudować.

    Niech się dzieje co ma dziać ale chciałbym zobaczyć 4 drużynę w historii, która zgarnęła Three Peat, bo to historyczna rzadkość i zawsze były to drużyny napakowane gwiazdami, nie tylko teraz.
    Jeśli zaś Toronto ma wygrać, to mamy super historię Leonarda, tyle że wtedy życzyłbym sobie jako kibic, żeby tam został a nie wysrał się z kamienną twarzą na północ :D

    Lubię to: 9
    • Jezeli Leonard wygra to po co mialby zostawac? I czemu od razu wysral? Dobrze gra, nie robi dram, nawet jezeli nie zostanie to i tak oplacalo sie go “wypozyczyc” na rok.

      Lubię to: 2
      • Nie no z punktu widzenia organizacji jasne. Zwyczajnie jestem romantykiem i lubię bardziej lojalne podejście zawodników. Dlatego w pompie mam Duranta mimo, że zawodnikiem jest przednim. Dlatego chciałbym trio z Warriors całą karierę oglądać w Golden State. Najemnicy też są cenni, ale mniej działają na wyobraźnię. To już chyba zwyczajnie kwestia podejścia do takich spraw. Fajnie jakby się okazało, że zostanie bo np wygrał mistrzostwo, bo polubił ekipę, trenera i miasto, bo ma tu względny spokój a z drugiej strony jest bogiem. W Lakers będzie kolejnym diamencikiem i tyle, nie przebije legend z przeszłości i nie da im nic czego już nie mieli.

        Lubię to: 1
    • Jak Boogie tak się będzie przykładał do “Art of Flopping”, to zaraz będzie Tobie go jeszcze bardziej żal, bo znowu kontuzja się przypałęta. Ja wiem, że w dzisiejszym sporcie trzeba sprzedawać faul, bo każdy gwizdek na wagę złota, ale jeżeli 120kg+ facet składa się wpół i wali w parkiet, bo ktoś dotknął jego łokcia przy rzucie, albo turla się jak Neymar, po otarciu o zasłonę “dryblasa” Lowry’ego, to tragedia o krok 😂

      Lubię to: 2
      • Grał tak źle ze może i sam się potknął o własne nogi :D Myślę, że mimo iż życzę mu dobrze niewiele już z niego będzie i trzeba się z tym pogodzić.

        Lubię to: 1
    • MI tam Boogiego nie jest zal ani troche.
      Nie chce pisac ze na wlasne zyczenie kontuzja ale po sylwetce widac ze nie jest on tytanem pracy na silowni, nie ma fiola pod katem przygotowania fizycznego.
      Smiem twierdzic ze diety sportowca tez nie trzymal.

      Lubię to: 1