Wake-Up: Mecz Pascala Siakama i wygrana Raptors na otwarcie finałów

38
fot. League Pass

Toronto Raptors przeważnie przegrywali mecze otwarcia serii, ale w tym historycznym momencie stanęli na wysokości zadania i wykorzystali przewagę własnego parkietu, wygrywając pierwszy w historii NBA mecz finałów rozegrany w Kanadzie. Przerwali serię sześciu zwycięstw Golden State Warriors, którzy po raz pierwszy rozpoczynają finały od porażki.

Golden State @ Toronto 109:118 (0-1)

Podczas gdy Stephen Curry przedłużył swoją serię występów na ponad 30 punktów do sześciu, Draymond Green zaliczył już trzecie z rzędu triple-double, a Kawhi Leonard nie błyszczał, niekwestionowanym bohaterem spotkania został Pascal Siakam. Zagrał fantastycznie, zaprezentował swoją wszechstronność kończąc akcje na różne sposoby i ustanowił swój rekord playoffów z dorobkiem 32 punktów. 14 z nich zdobył w trzeciej kwarcie, kiedy trafił wszystkie 6 rzutów, równocześnie też zajmując się pilnowaniem Klay’a Thompsona. Dzięki niemu gospodarze utrzymywali pewne prowadzenie, a kiedy Warriors przybliżyli się na początku czwartej kwarty, jego dwie kolejne penetracje pomogły ponownie odzyskać bezpieczną przewagę. Natomiast na sam koniec dobił jeszcze rywali w ostatniej minucie, dobijając piłkę po swoim niecelnym rzucie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

51

KOMENTARZE

  1. Pascal Siakam to jedno z największych odkryć tego sezonu NBA. MIP ma niemal pewne.
    Proszę Państwa wygląda na to, że mamy to: seria, aby być świetna musiała zacząć się od zwycięstwa Raptors.
    Warriors zagrali po prostu dobrze, a Raptors w pewnym momencie wpadało wszystko. I zobaczymy co teraz wymyśli Steve Kerr – to jest jego chwila na pokazanie swojej wielkości i dokonanie usprawnień przed Game 2. Powrót Cousinsa raczej nie będzie X-Factorem tej serii.
    Brawo Pascal, brawo Toronto i jedziemy dalej :-)

    Lubię to: 65
  2. Co do Fredzia-nie od dziś wiadomo że spokojna głowa w sprawach pozaparkietowych potrafi zdziałać cuda.
    I tak nie wiadomo jak będzie dalej ale kurwa,jakże miły poranek:-)Od tego meczu zależało czy w ogóle będzie seria,i chyba będzie.Zajebiście!!!

    Lubię to: 9
  3. Córka w pampersach, syn (jeszcze) w pampersie w nocy, ja w pampersie dziś rano. Toronto, musisz!

    Btw, nie bylem, nie jestem i nie będę fanem Raptors, ale w tej serii będę biegał w pieluchach jeśli trza.

    Stawiałem Raptors w 6.

    Lubię to: 31
  4. Dla mnie Raptors to drużyną która ma wszystko by pokonać Warriors bez Duranta. Chodził mi do głowie typ że to będzie 4-1 dla Raptors (choć trzymam kciuki za Warriors) i tak może być jeśli jeszcze Iguodala nie będzie mógł grać. Z drugiej strony ciężko wierzyć że Siakam będzie rzucał 30 pkt na skuteczności 80%.

    Lubię to: 12
  5. Draymond Green – ostatnia minuta pierwszej połowy i wymuszony offens przez Lowrego. Obejrzyjcie powoli reakcję “czołowego” zawodnika NBA: przewrócił się, popatrzył gdzie leży Lowry i wyprostował nogę w taki sposób żeby “przypadkiem” uderzyć w bark przeciwnika. Na szczęście jest za krótki…. Nie da się gościa lubić. Nie jest to żadna teoria spiskowa – obejrzałem to kilka razy i za każdym razem widziałem to samo: celowe kopnięcie.

    Lubię to: 36
    • ja od 2lat go nazywam smieć Green, te jego przypadkowe kopniecia w jaja, nadepniecia lezacych zawodnikow, przypadkowe wyszarpywanie splecionych ramion/dloni( tak by jak najbardziej zwiekszyc prawdopodobienstwo kontuzji przeciwnika) . Ma on cos ze łbem, ze niby przypadkiem, ale to jest swiadoma kompetencja ze tak gra brudno

      Lubię to: 15
  6. Taaa, już po meczu Bucks w Bostonem były głosy, że to koniec serii. Tak samo po meczach Bucks z Toronto miało już być pozamiatane. Dzisiaj widzę to samo – Toronto 4-1, koniec, kropka, mistrzowie leżą, kaput, finito, nie podniosą się. Było na to takie dobre słowo – przereagowywanie. Nie skreślałbym Golden State nawet, gdyby wyjechali z Toronto z dwoma meczami w plecy. Moim zdaniem to wciąż faworyt tej serii i nie będę również zaskoczony, gdyby to było jedyne zwycięstwo Toronto. Z drugiej strony, na pewno będę zaskoczony, jeśli to jednak Toronto podniesie puchar na koniec. Ciągle Golden State w 6ciu

    Lubię to: 33
  7. Doceniam Greena za bardzo fajne triple double, podążające za modą i stylem 21. wieku.
    10/10/10 przy 2/9 z gry z 6 stratami i żadnej ofensywnej zbiórki.
    Ładne takie, skromne, minimalistyczne, nie rzuca się w oczy. Podoba mi się.

    Lubię to: 48
        • to byłoby fajne @Szóstygracz zrobić przekrojową analizę kontuzji graczy w finałach w ostatnim ćwierćwieczu na przykład.
          kontuzje są normalną częścią sportu.

          Lubię to: 2
    • Kontuzje w finałach to codzienność w NBA, nie wypaczenie. Rozumując Twoim tokiem myślenia GSW wszystkie tytuły zdobyli w wypaczonych finałach i payoffach. Kawhi, Love, Kyrie, OKC, CP3 mogą to poświadczyć. I były to nieobecności dużo ważniejsze niż KD i AI.

      Lubię to: 0
  8. Chętnie bym obejrzał 3-0 Toronto i powracającego Duranta, który robi z tego pierwsze w historii 4-3. Green seppuku, Curry depresja, Klay w Nowym Jorku.

    Lubię to: 15
  9. Dziadek rano przez telefon mi powiedział “chwilę przed 80ką też można przeżyć orgazm”. Faktycznie mecz piękny. Można powiedzieć na styku biorąc pod uwagę, że gra GSW, i w końcówce spotkania dobre utrzymanie przez Raptors. Toronto robiło cały czas swoje i jeśli się nie zatną będzie seria. Pascal – co za gość! Twardo na Greenie, twardo na deskach. Pan Marc dziś bardzo wytrawnie – i rzucik i czytanie gry. O GSW nie ma co pisać – mają charakter. Żeby Iggy dalej grał zdrowy i będą takie słodkie mecze, że dodatkowo ciastka zwanego cupcake nie potrzeba.

    Lubię to: 4
  10. Szkoda, że nie ma takiej możliwości, żeby Raptors zdobyli mistrzostwo, a jednocześnie Drejk zamknął japę i nie pokazywał się już na meczach.

    Lubię to: 13