Wake-Up: Warriors zrobili comeback i wyrwali zwycięstwo, jest 2-0

10
fot. League Pass

Złodziej ucieka!

Złodziej Andre Iguodala ukradł piłkę Damianowi Lillardowi w ostatniej akcji, po czym od razu popędził do szatni świętując zwycięstwo Golden State Warriors, którzy wyrwali mecz z rąk Portland Trail Blazers odrabiając 17 punktów straty w drugiej połowie.

Jest już 2-0, ale tym razem było dużo ciekawiej na parkiecie Oracle Arena niż poprzednio i był to bardzo dobry mecz.

Portland @ Golden State 111:114 (0-2)

Blazers odpowiedzieli i przyszli znacznie lepiej przygotowani na Game 2. Rozegrali bardzo dobrą pierwszą połowę, w której rozkręcili swój atak (65 punktów, 11 trójek), natomiast w obronie poprawili plan gry, byli dużo uważniejsi i nie zostawiali już otwartych Splash Brothers na dystansie. Nie przeszkodziło im nawet to, że Damian Lillard w pierwszej kwarcie był bez punktu i dopiero w końcówce drugiej trafił swój pierwszy rzut. Prowadził ich świetny CJ McCollum, który do przerwy zdobył 16 punktów, a do tego mógł też liczyć na wsparcie swoich kolegów. Damne natomiast złapał ogień w ostatnie cztery minuty pierwszej połowy, kiedy trafił 3 trójki na 10 punktów i goście schodzili do szatni mając 15-punktowe prowadzenie.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

23

KOMENTARZE

  1. Może i skończy się 4-0 ale jakże lepiej ogląda się tą serię niż ten pseudo basket w serii z Houston. Portland pokazuje, że można grać jak równy z równym z GSW grając ładnie. Przewaga talentu po stronie Warriors jest jednak zbyt duża aby liczyć na niespodziankę ale i tak brawa dla PTB.

    Lubię to: 19
  2. Vintage GSW. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem GSW wracających do meczu. Daawnoooo, daaawnoooo temu. Chyba ostatnio w pierwszym sezonie KD w Oakland. Wtedy robili to notorycznie i 3 kwarta to był zwykle mentalny i koszykarski szok dla konkurencji. Czy to już oficjalne, że GSW lepiej wyglądają bez KD niż z nim? Tylko pytanie czy faktycznie bez niego są lepsi.

    Co się musi jeszcze wydarzyć by PTB wygrali mecz w Oakland? Skuteczność za 3 powyżej 45%, jedno pudło z FT, strat mniej niż GSW, trapowanie Currego, dobre słiczowanie, wszyscy gracze w grze (dwóch all-starów + back up) – wszystko to dziś było. Co jeszcze musi się wydarzyć?

    Lubię to: 7
    • Tak żeby nie kombinować za mocno, to muszą po prostu rzucić więcej punktów niż GSW. Ale gdyby to było takie proste jak napisanie mojego przemądrzałego komentarza ;) Fajna seria, jeśli PTB urwie mecz nr. 3 u siebie to może być fajny G4.

      Lubię to: 11
  3. Nie wiem czy mecz w którym odrabiasz 15 punktów straty, notorycznie gonisz wynik i wygrywasz mecz dopiero w ostatnim posiadaniu to dowód na to, że Warriors są lepsi bez Duranta.Przecież Blazers prowadzili w tym spotkaniu jakieś 45 z 48 minut i jeszcze na 3,5 minuty przed końcem wygrywali 6 punktami.Lillard, McCollum grali świetne spotkanie ale w końcówce zawiedli i to w zasadzie był główny powód porażki przy tak zaciętym meczu.Dużo mniej minut Kantera, dobra pomoc w p’n’r, świetny start Aminu i Harklessa, bardzo solidne wsparcie z ławki ale w crunch zabrakło pomocy od liderów.Jeden celny rzut od CJ’a czy Dame’a i całkiem inaczej patrzylibyśmy na ten mecz, a zamiast tego było chyba 0-6 od tej dwojki.
    Przy 1-1 mówiłoby się tylko o tym, jak ciasno był broniony Curry, jak w pierwszej połowie zmuszano Thompsona do roli ball handera i jak kiepsko sobie radził w kreowaniu własnych rzutów.O oddawaniu trójek Iguodali, punktów po stratach i w kontrze.O tym, jak Blazers przetrwali napór GSW w drugiej połowie.
    Warriors bynajmniej nie wyglądali w tym meczu jak zespół, który nie potrzebuje KD i jeśli Blazers będą potrafili wdrożyć plan by grać cały mecz w takim skupieniu defensywę na splash brothers a nie tylko przez 24 minuty to mogą wyrwać pojedynki u siebie.Terry Stotts pokazał, że ta drużyna ma miejsce na usprawnienia, nawet przy tak ograniczonym składzie.

    Lubię to: 8