Dniówka: Co teraz wymyśli Morey? Lakers mają nowego trenera i potencjał jeszcze większego zamieszania

4
fot. League Pass

W półfinałach konferencji w 2001 roku Toronto Raptors także zmierzyli się z z Philadelphią 76ers i również mieli ostatni rzut Game 7, ale wtedy mieli punkt straty, a Vince Carter nie trafił. Rzut Kawhia Leonarda był dopiero drugim w historii NBA buzzer-beaterem w ostatnim, decydujący meczu serii. Pierwszy należał do Michaela Jordana, który w 1989 pokonał Cleveland Cavaliers w Game 5 pierwszej rundy pamiętnym “The Shot”. Teraz Kawhi też ma swój RZUT, a Raptors pierwszy wielki playoffowy moment swojej historii, dotychczas przepełnionej wielkimi rozczarowaniami.

To był też już drugi w tych playoffach rzut równo z końcową syreną, który zamknął serię i to także jest czymś naprawdę wyjątkowym, bo w sumie w ostatnich 20 playoffach zdarzyło się to tylko trzy razy. Dwa z tych rzutów należą do Damiana Lillarda.

To są właśnie te wspaniałe momenty, które na bardzo długo zostaną zapamiętane, zapiszą się w historii NBA jako jedne z najlepszych i staną symbolami nie tylko tych bardzo ciekawych teogonicznych playoffów, ale i karier Leonarda i Lillarda. Ale oczywiście zawsze są tutaj dwie strony i niektórzy chcieliby już zapomnieć o tym rzucie Kawhia, bo podczas gdy dla jednych była to wielka chwila radości, dla przegranych był to druzgoczący moment.

Sixers byli tak blisko, jeszcze na 4 sekundy przed końcem doprowadzili do remisu i nadal wszystko mogło się zdarzyć, a potem jeszcze piłka kilka razy odbiła się od obręczy, dając im nadzieję na dogrywkę, zanim ostatecznie wpadała, kończąc ich sezon. Łzy Joela Embiida najlepiej oddały to, jak bardzo bolało.

Ten ból dodatkowo potęgują niespełnione, ogromne oczekiwania, bo przecież Sixers poszli all-in w tym sezonie, zrobili dwie duże wymiany, zbudowali gwiazdorski skład i zamierzali walczyć o tytuł, a ostatecznie kończą na tym samym etapie co rok temu. Ale jeszcze boleśniejszej porażki doznali Houston Rockets i to przy nich dzisiaj się zatrzymamy.


W Houston od dawna otwarcie mówili o swojej obsesji na punkcie Golden State Warriors. Robili wszystko z myślą o tym, żeby ich pokonać i stali się dla nich bardzo niewygodnym rywalem. Zdecydowanie najgroźniejszym w ostatnich dwóch latach. Sprawili, że mistrzowie musieli się ich obawiać, ponieważ zmuszali ich do wymagającej walki, narzucając swój styl gry. I dwa razy z rzędu Rockets byli na dobrej drodze, żeby wyeliminować ich z playoffów. Rok temu brakowało im tylko jednego zwycięstwa, ale stracili Chrisa Paula i w Game 7 spudłowali milion trójek, więc pozostało gdybanie. Teraz doprowadzili do remisu po 2-2 i dostali ogromny prezent od losu w postaci kontuzji Kevina Duranta. Wszystko wydawało się być w ich rękach w starciu z osłabionymi rywalami. Stali się faworytem i marzenia o mistrzostwie wyglądały coraz bardziej realnie, ale zaprzepaścili swoją szasnę i nawet w meczu na własnym parkiecie nie przedłużyli serii.

Znowu zostali pokonani, a skoro rok temu pozostał im ogromny niedosyt, to jak teraz to nazwać? Obecnie nie mają nawet czym się usprawiedliwiać. Jest to dla nich ogromna klęska i bardzo ciekawe będzie, jak na to odpowiedzą. Co wymyśli Daryl Morey, żeby podnieść swój zespół i w kolejnym sezonie ustawić ich w lepszej pozycji do walki o mistrzostwo? Mając w składzie najlepszego ofensywnie zawodnika NBA, który może będzie też back-to-back MVP, Rockets pozostają w bardzo dobrym położeniu. Ale nie przybliżając się do tytułu, pozostawili też większe wątpliwości czy zespół w tym składzie i tak grający, będzie miał jeszcze kiedyś lepszą okazję na mistrzostwo niż miał w dwóch minionych sezonach?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

21

KOMENTARZE

  1. LAL w koncu pokaza showtime. Prime Kurtisa, przybada na lata 80, wiec jego wiedza koszykarska bedzie sie opierała na wiedzy z lat 80tych. Wspaniala mysl szkoleniowa znalazla swoje potwierdzenie w calej rozciaglosci, spektakularnuch sukcesach NYK w ostatnich 5latach, gdzie wprowadzal unbeatable strategie trojkatow

    Lubię to: 7
  2. Rzut Kawhia był fantastyczny. Nie spanikował kiedy doskoczył do niego JoJo, dokozłował w swoje miejsce, rzuuuuuucił Dirkową parabolą i jeszcze miał obręcze po swojej stronie. Czapki z głów. Rzucał jednak przy remisie i pudło oznaczało kolejne 5 minut a nie koniec sezonu.

    Lubię to: 11
  3. I w Sixers, i w Houston zawiedli trenerzy. Houston, grało tak przewidywalną koszykówkę, z kolei Brown za duży urodzaj mial i chyba go to przerosło.

    Lubię to: 4