Dniówka: Rockets już rok temu przegrali z Warriors przez sędziów? Jak odpowiedzą Bucks?

17

Pod koniec drugiej kwarty Game 2 w Toronto Jimmy Butler rzucił za trzy, a opadając mocno wysunął nogi do przodu w stronę kontestującego go Danny’ego Greena. Faul! Powinien być Butlera, ale dostał and-1. Sędziowie niesłyszenie odgwizdali przewinienie zawodnika gospodarzy, uznając, że naruszył ‘przestrzeń do lądowania’ (landing spot) gracza rzucającego, podczas gdy stopy Greena po opadnięciu nawet nie przekroczyły łuku.

Była to bardzo zbliżona sytuacja do tej z finiszu Game 1 w Oakland, kiedy James Harden próbował doprowadzić do remisu i po rzucie doszło do jego kontaktu z Draymondem Greenem. Tutaj jednak sędziowie nie dopatrzyli się faulu i akurat o to Houston Rockets nie mogą mieć pretensji, bo Harden wysunął nogi do przodu, wymuszając ten kontakt. Tuż po meczu mówił o tym Joe Borgia z Replay Center. Choć mimo wszystko goście mogli liczyć na przychylny gwizdek. W końcu Dray poszedł do przodu bardziej niż Danny, a jak widać na tych dwóch przykładach interpretacje sędziów mogą być różne. Bo też nie mają oni tego komfortu co my przed telewizorami/komputerami/telefonami, żeby od razu obejrzeć powtórkę z kilku ujęć. To jednak nie zmienia faktu, że ten brak konsekwencji najbardziej irytuje.

Sędziowie mają bardzo trudne zdanie, gdy w czasie tej dynamicznej gry w ułamku sekundy muszą ocenić daną sytuację i popełniają błędy, co jest też częścią każdego sportu. Każdemu mogą zdarzać się pomyłki, ale w Game 1 zdarzyło się ich zdecydowanie za dużo i to ewidentnie na korzyść jednej drużyny, dlatego wywołało to tak ogromne dyskusje.

Oczywiście Warriors również narzekali, nie mogło być inaczej. Wskazywali chociażby, że grający twardo Stephen Curry łapie faule, które nie są odgwizdywane na nim, gdy rywale go obijają. Pokazywali również akcję, w której Harden podszedł pod rzucającego Stepha. Były też rozmowy o tym, że sędziowie nie widzą jak obrońcy kładą obie dłonie na Kevinie Durnacie, próbując nielegalnie zatrzymać jego penetracji. Warriors starali się nieco odbić piłeczkę, żeby nie było, że tylko im sędziowie pomagali. Ale nawet raport z ostatnich dwóch minut potwierdza, że dostali dużą pomoc. W samej końcówce zidentyfikowano trzy błędy sędziów, wszystkie na niekorzyść Rockets. Curry powinien opuścić parkiet z sześcioma fulami na 70 sekund przed końcem, więc nie mógłby oddać tego kluczowego rzutu, którym przypieczętował zwycięstwo i na samym finiszu nie faulowałby Erica Gordona, który powinien dostać dwa wolne na 4.4 sekundy przed końcem (przy 4 punktach straty). Ponadto, gdyby w pierwszej połowie sędziowie zauważali faule Klaya Thompsona naruszającego strefę lądowania Hardena, nie spędziłby on na boisku 41 minut, co też bardzo pomogło Warriors.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

19

KOMENTARZE

  1. Naprawdę tragiczna narracja i tendencyjnosc. Raport z ostatnich dwóch minut… Trochę śmieszne. Nie lepiej zrobic raport z całego meczu? Moze wtedy wszyscy by zobaczyli, że gwizdki ciagnace Rockets za uszy też były?
    Chciałbym jeszcze raz zaapelowac o trochę zdrowego rozsądku. Naprawdę są większe problemy na świecie niż złowrodzy Warriors, których się nienawidzi bo po prostu wygrywają. Jeszcze raz dodam, że są wzorowo prowadzą organizacja. Drużyna zbudowana poprzez draft, która dodała świetnego gracza. No ale co zrobić ze ludzie są tak zaprogramowani, że jak komuś coś się uda, odniesie sukces, to od razu ma wokół siebie i nie tylko wokół siebie tyle zawiści, że to się w głowie nie mieści. A jeden głupi powtarza za drugim głupim, jak takie gęsi.

    Go Warriors!

    Lubię to: 31
    • Adam pisze o błędach sędziowskich, o błędach do których liga przyznała się po przeanalizowaniu dwóch ostatnich minut, a Ty pierdolisz coś o nienawiści do drużyny zbudowanej przez draft. Przeczytaj artykuł raz jeszcze.

      Lubię to: 16
      • Po pierwsze grzeczniej. Po drugie napisałem wyraźnie, że obiektywnie byłoby przeanalizowac cały mecz, a nie dwie minuty, nie uważasz? Po trzecie odniosłem się również do kampanii przeciwko Warriors, która trwa od dłuższego czasu w różnych mediach, nie tylko w tym artykule. Szukaj głębi…. Bez odbioru.

        Lubię to: 4
        • Thompson to już w pierwszej połowie mógłby wylecieć za faule. Tak tendencyjnie prowadzonego meczu przez sędziów dawno nie widziałem. A GSW to grupa ludzi, których trawić mogą tylko ich fani.

          Lubię to: 4
  2. Naprawdę Houston przedstawiło raport wykazując 81 (!!!) błędnych decyzji w samym siódmym meczu czy to jakaś literówka? Przecież to prawie dwie sztuki na minutę grania. Czy w tym meczu były w takim razie jakiekolwiek prawidłowe decyzje sędziów zdaniem Rockets? Może lepiej niech przypomną sobie swoję niemoc strzelecką. Parę celnych rzutów więcej i sędziowie nie mieliby nic do gadania.

    Lubię to: 11
    • Parę stworzonych akcji więcej i ta niesłuszna czerwona kartka, niesłusznie nieuznany gol i bramka po spalonym przeciwników, nic by nie zmieniły :) Jeśli sędziowie sobie ewidentnie nie radzą i regularnie wpływają na końcowy wynik meczu, to chyba czas wprowadzić VAR w NBA do wykorzystania przez trenerów w dowolnym momencie meczu (po 2-3 razy).

      Lubię to: 5
      • Zgadzam się, czy to będzie VAR czy challenge nieważne. Jestem jak najbardziej za zminimalizowaniem ilości błędów sędziowskich. Chodziło mi o to, że w Houston już chyba przekraczają granice absurdu wskazując na taką ich liczbę, w jedną stronę, w jednym meczu. Teraz albo będą wygrywać wbrew gwizdkom sędziów albo przegrywać przez nich. W ogóle cała ta narracja dotycząca Warriors przy okazji rywalizacji z Houston zaczyna być nudna. Oskarżenia o pychę, wieczne narzekanie na sędziów, machanie łapami, gdy po drugiej stronie gra dyżurny flopper ligi dostajacy mnóstwo gwizdków z d…. i wiecznie sfochowany, narzekający na decyzje sędziów Chris Paul. Twierdzenia, że gdyby Chris Paul grał w siódmym meczu finałów konferencji to Houston by wygrało serię, zapominając jednocześnie o absencji Andre Iguodali, kluczowego grajka dla systemu Warriors itd. itp. Mam nadzieję, że wynik serii będzie wypadkową uczciwej rywalizacji i wygra lepszy i skończy się gadanie o sędziowaniu.

        Lubię to: 12
        • Thompson wypadłby z gry za faule, inni mieliby problemy. Nie można usprawiedliwiać błędów. A na zachowanie GSW ich sezonowi fani przymykają jak zawsze oko.

          Lubię to: 2
    • Też się nieźle uśmiałem kiedy przeczytałem o tym wczoraj.81 błędów w meczu, który toczył się w tempie niespełna 90 posiadań.Wychodzi na to, że sędziowie mylili się prawie przy połowie decyzji więc równie dobrze można by ich zastąpić rzutem monetą.I jeszcze ta metodologia przeliczania błędnych gwizdków na punkty.Kabaret jak Koń Polski.Ciekawe czy te wyliczenia obejmują prawdopodbienstwo spudłowania 27 kolejnych rzutów za 3.Goscie siedzą przy mikroskopach i z pietyzmem laborantów rozkładają przez tygodnie mecz na czynniki pierwsze.

      Lubię to: 7
      • Weź pod uwagę, że w jednym posiadaniu mogło być kilka błędów sędziowskich. Według Rockets te błędy kosztowały ich 18,6 pkt – to jakieś 9 punktowych akcji, pewnie większe kilkanaście posiadań.

        Lubię to: 1