Wake-Up: 38 punktów KD w odpowiedzi Warriors. Mecz White’a w San Antonio. Sixers wygrali bez Embiida

8
fot. League Pass

Kevin Durant i Golden State Warriors zrobili co trzeba, efektownie odpowiadając po kompromitującej porażce w poprzednim meczu. KD pokazał jak bardzo Patrick Beverley wszedł mu do głowy rzucając 38 punktów i Warriors przeszli się po gospodarzach w Staples Center. Wyjazdowe zwycięstwo zaliczyli także Philadelphia 76ers i nie przeszkodziła im nawet nieobecność Joela Embiida, ponieważ mogli liczyć na swoje pozostałe gwiazdy. Tymczasem w San Antonio gwiazdą był Derrick White i Spurs wykorzystali własny parkiet, żeby objąć prowadzenie w serii.

Philadelphia @ Brooklyn 131:115 (2-1)
Denver @ San Antonio 108:118 (1-2)
Golden State @ LA Clippers 132:105 (2-1)

1) Wspomnienia z Game 2 powróciły, gdy na siedem minut przed końcem trzeciej kwarty Warriors objęli 31-punktowe prowadzenie. Co więcej, ponownie Stephen Curry szybko zszedł na ławkę z czterema faulami. Ale na tym skończyły się podobieństwa, bo tym razem Warriors nie pozwolili rywalom nawet na podjęcie jakiejś małej próby comebacku. Przed czwartą kwartą było +33 i już nic więcej się nie wydarzyło.

Kevin Durant od samego startu był nie do zatrzymania, szybko uciszając Patricka Beverley’a. Rozpoczął mecz od trafiania wszystkich 5 rzutów w pierwszej kwarcie, a do przerwy zdobył 27 punktów. Splash Brothers dodali 25 nie myląc się ani razu przy 5 próbach zza łuku i w sumie ta trójka miała w pierwszej połowie dokładnie tyle samo punktów co cała drużyna gospodarzy.

Ostatecznie KD miał 38 punktów (61% z gry) i 7 asyst w 30 minut, zanim czwartą kwartę przesiedział na ławce. Curry przez problemy z faulami grał tylko 20 minut i zdążył w tym czasie rzucić 21 punktów (4/6 za trzy). Z ławki 15 punków dodał Andre Iguodala, podczas gdy Andrew Bogut w roli startera zebrał 14 piłek i rozdał 5 asyst.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

27

KOMENTARZE

  1. Warto obejrzeć mecz Spurs tylko dla samego Derricka White’a.Gość był rewelacyjny i w zasadzie bezbłedny.Każda podjęta przez niego decyzja słuszna, każdy rzut niewymuszony i optymalny.Nieważne czy pick’n’roll, rzut z półdystansu czy ścięcia pod kosz ze szczytu, prawie za kazdym razem kończyło się punktami dla Spurs.Do tego fantastyczna grze w obronie na obrońcach Denver i wyłączenie Murraya z gry.Na tle reszty miernoty Spurs błyszczał jak diament i był głównym architektem tego zwycięstwa bo o innych graczach na prawdę ciężko powiedzieć coś pozytywnego.

    Derozan miał swoje momenty w 3 kwarcie kiedy trafiał rzut po rzucie, utrzymując SAS w przewadze 2-3 posiadań ale poza tym niewidoczny i ciągle sfrustrowany.

    Forbes nie byłby sobą gdyby nie odpalił jak zwykle kilku głupich rzutów.

    Niech was też nie zwiodą dobre statystyki Aldridge’a.Jego grube dupsko powoli przesuwające się w drodze do kosza od dawna budzi moją frustrację.Kiedy trafia swoje rzuty z 5 metra można mu jeszcze sporo wybaczyć ale jak przestaje dostajesz gościa, który wygląda jak koń Artax w bagnie.Paul Millsap i Jokic zjadali go bez popitki nabierając na pompki, mijając po koźle, trafiając nad nim trójki, które bronił im na radar.Jeśli ktoś twierdzi, że Jokic jest wolny i ociężały niech obejrzy Lamarcusa.Przy nim Serb wygląda jak napizgany fan rave’u przy miłośniku jointów.

    Ale najgorszy jest i tak Patty Mills.Ilekroć wchodzi w tej serii na boisko dla Nuggets zaczyna się Black Friday.Runy po 12-2, 15-5 czy 16-0 jak w tym meczu wydają się być nieuchronne.Swoją indolencją sprawia, że mam ochotę przesunąć kursor myszy na końcówkę meczu by nie musieć patrzeć, jak pod jego batutą, drużyna traci mozolnie budowaną przez kilkanaście minut przewagę.Dzięki Bogu Pop się zlitował i w 4 kwarcie wstawił mu do pomocy White’a więc nie musiał nic kreować i bezmyslnie kozłować piłką, ale jeszcze może kosztować San Antonio mecz, a może nawet i serie.

    Lubię to: 11