Wake-Up: Clippers pokonali Warriors robiąc comeback z -31. Sixers zdemolowali Nets

16
fot. League Pass

Philadelphia 76ers odpowiedzieli na swój słaby start playoffów i w efektownym stylu doprowadzili do remisu w serii. Remis mamy także w innej serii, która miała szybko się zakończyć, ale nie będzie sweepem, ponieważ LA Clippers zanotowali niesamowity, historyczny comeback i wyrwali zwycięstwo na parkiecie w Oracle Arena.

Brooklyn @ Philadelphia 123:145 (1-1)
LA Clippers @ Golden State 135:131 (1-1)

1) A jeszcze na początku drugiej połowy wydawało się, że już nic w tym meczu się nie wydarzy, kiedy Warriors prowadzili +31… Ale przez większość trzeciej kwarty gospodarze musieli grać bez Stephana Curry’ego, który po nieco ponad trzech minutach zszedł na ławkę z czterema faulami i pod jego nieobecność Clippers zaczęli zmniejszać straty. W trzeciej kwarcie rozstrzelali się na 44 punkty i przed startem ostatniego fragmentu gry przegrywali już tylko -14. Potem Steph wrócił, ale wypadł z rytmu siedząc na ławce, podczas gdy goście mieli momentum i zrobili kolejny run w połowie czwartej kwarty, przybliżając się na jedno posiadanie. Natomiast na 70 sekund przed końcem Low Williams dopełnił ten fantastyczny comeback, doprowadzając do remisu.

 

Steph szybko odpowiedział celną trójką, ale Lou zaraz też trafił, a ostatnie słowo należało do debiutanta Landry’ego Shameta, który wytrzymał presję, wykorzystując otwartą pozycję na dystansie i dał Clippers prowadzenie na 15.9 sekundy przed końcem.

Curry już nie uratował Warriors. Clippers mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

24

KOMENTARZE

  1. Beverley pokazuje, że chęci i zaangażowanie mogą znaczyć niemal tyle, co talent supergwiazdy. Pewnie po meczu jest cały poobijany, ale ogromny szacunek za walkę.

    Lubię to: 50
  2. Obejrzałem po raz pierwszy od bardzo dawna tak uczciwie mecz GSW i musze przyznać, że szalenie ciężko się im kibicuje. Ta buta, pewność siebie, że jest się poziom wyżej, machanie łapami do sędziów, patrzenie na przeciwników jak kot na mysz – stoi to w totalnym przeciwieństwie do tego fajnego zespołu “Strength in numbers” z 2015 roku. A z drugiej strony LAC, kolesie odrzutki, aż się fajnie patrzyło na nich jak grają i jakie mają serce do gry
    a na koniec takie SW reference: był rzut kamery na Joe “Years Ahead” Lacoba na trybunach – był taki zniesmaczony jak Imperator po zniszczeniu gwiazdy śmierci, czy też drobnej porażce z rebeliantami, a Ballmer z poziomu parkietu szalał i skakał i miał ciśnienie 200/120, tak jakby był szefem rebeliantów. I chyba pierwszy raz ten były szef Microsoftu wyglądał totalnie ludzko jak zwykły koleś, który żyje koszykówką. Z drobną różnicą, że stać go na dobre bilety.

    Lubię to: 46
  3. “A jeszcze na początku drugiej połowy wydawało się, że już nic w tym meczu się nie wydarzy, kiedy Warriors prowadzili +31… Ale przez większość trzeciej kwarty gospodarze musieli grać bez Stephana Curry’ego, który po nieco ponad trzech minutach zszedł na ławkę z czterema faulami i pod jego nieobecność Clippers zaczęli zmniejszać straty.”
    “Potem Steph wrócił, ale wypadł z rytmu siedząc na ławce”

    To brzmi jak niepotrzebne umniejszanie Clippersom lub chęć usprawiedliwienia Warriors za wszelką cenę.
    GSW nie przegrali, bo Curryego nie było przez część trzeciej kwarty, a potem “wypadł z rytmu”. Z jakiegoś powodu możemy tak w ogóle na 100% założyć, że gdyby został na parkiecie to byłby w tym “rytmie” i by wygrali? Steph w sumie na boisku spędził 34 minuty i zdobył 29 punktów, w tym 5-11 za 3 – to jest mało?? Warriors przegrali, bo dali sobie rzucić na swoim terenie 85 (!) przez dwie kwarty i to cała historia.
    Ale muszę powiedzieć, że ja Złotych chłopaków bardzo szanuję. Nie spodziewałem się, że po “73-9 without a ring” ustalą kolejny galaktyczny rekord PO ;)

    Lubię to: 33
  4. Ciekawe usprawnienia w rotacji 76ers: Brown wyrzucił nierzucających za 3 McConnela i J. Simmonsa. Ben grał w minutach z Embidem, a gdy siedział na ławce kozłował Butler

    Lubię to: 3
  5. KD wygląda mało poważnie jak przez cały mecz popycha się z Beverleyem, zamiast stanąć w post i rzucać nad knypem o dwie głowy niższym. No ale to trzeba choćby umieć rzucić z obrotu w post. Śmieszne, że najwyzszy SF w historii nie ma choćby pół takiego skilla!

    Lubię to: 3