Dniówka: Russell wraca do LA, przypomnieć Lakers, że za szybko z niego zrezygnowali. Ścisk w tabeli Zachodu

1
fot. Brian Rothmuller / Newspix.pl

Transfer D’Angelo Russella był pierwszym dużym ruchem managementu Los Angeles Lakers pod przewodnictwem Magica Johnsona i Roba Pelinki. Po dwóch latach w LA przestali wierzyć w potencjał zawodnika pozyskanego z drugim numerem w drafcie i pozbyli się go, żeby jeszcze przed naborem 2017 zrobić miejsce dla nowej gwiazdy, jaką miał zaraz stać się Lonzo Ball. W ramach tej transakcji Lakers dostali też 27 pick, który wykorzystali na Kyle’a Kuzmę i odesłali do Brooklyn Nets fatalny kontrakt Timofey’a Mozgova w zamian za schodzącą umowę Brooka Lopeza, co rozluźniło ich finanse.

Z perspektywy czasu oddanie Russella nie wygląda dobrze, ale to nie była zła wymiana dla Lakers. Pomogła im rok później zwolnić pieniądze na LeBrona Jamesa, podczas gdy Kuzma w swoim drugim sezonie jest drugim najlepszym strzelcem drużyny z średnią 18.5 punktów. A gdyby zatrzymali Lopeza, ten ruch mógłby się jeszcze lepiej bronić. I to właściwie strata Lopeza wydaje się większym błędem, bo podczas gdy wymiana z Nets była zrozumiała, trudno zrozumieć jak Lakers mogli nie chcieć zatrzymać rzucającego za trzy środkowego, woląc zamiast niego Michaela Beasley’a (kończącego obecny sezon w Chinach), w którym podobno widzieli zastępstwo dla Juliusa Randle’a w roli small-ballowego centra.

Ale błędem okazało się też postawienie na Balla (bez rzutu i często kontuzjowanego) zamiast na D-Lo, który jak na razie wyrósł na najlepszego zawodnika wybranego przez Lakers w drafcie w okresie tankowania. On jest już All-Starem, podczas gdy pozostała młodzież w LA nadal nie potwierdziła swojego potencjału, nie była wystarczającym wsparciem dla Jamesa, żeby dociągnąć drużynę do playoffów, ani wystarczająco atrakcyjnym ‘materiałem handlowym’, żeby zrobić trade po Anthony’ego Davisa. Dlatego też tak często teraz wytykana jest Magicowi tamta wymiana z Nets.

Z drugiej strony, przykład D’Angelo to kolejne potwierdzenie tego jak ważne w rozwoju młodego zawodnika są sprzyjające warunki, odpowiedni sztab szkoleniowy, cierpliwość drużyny i w końcu szansa pokazania swoich możliwości. W Los Angeles nie miał on łatwego startu kariery, twardo prowadzony przez Byrona Scotta w sezonie będącym pożegnaniem Kobiego Bryanta, a w drugim roku cały czas słyszał tylko o tym, jak bardzo Lakers czekają na Balla. Dlatego zmiana otoczenia była dla niego dobrym rozwiązaniem. Ale to też nie było tak, że jak tylko pojawił się na Brooklynie, zaczął od razu grać dużo lepiej. Jego poprzedni sezon Nets nie był przekonujący. Nadal nie grał na miarę oczekiwań, za to często frustrował Kenny’ego Atkinsona swoimi decyzjami i potem musiał za karę siedzieć na ławce. Co więcej, przecież jeszcze na początku tego sezonu to Caris LeVert był wschodzącą gwiazdą Nets, a kiedy podpisywali przedłużenie ze Spencerem Dinwiddie’m nadal wydawało się całkiem prawdopodobne, że nie będą specjalnie zainteresowani wydawaniem pieniędzy na Russella. Ale praca pod okiem Atkinsona przyniosła efekty i kiedy LeVert doznał kontuzji, D-Lo wreszcie był gotowy, żeby przejąć rolę lidera. Zaczął coraz bardziej się rozkręcać aż dotarł do All-Star Game. Zaczął regularnie dostarczać po 20 punktów, stał się realnym zagrożeniem na dystansie (36.6%), a do tego dużo lepszym playmakerem i nie tylko zalicza najlepsze w karierze 6.9 asyst, ale też popełnia przy tym mniej błędów (jego wskaźnik AST/TO wynosi obecnie 2.31 co jest dużym postępem w porównaniu do poziomu 1.7 z poprzednich dwóch sezonów). Wreszcie potwierdził swój duży potencjał i stał się liderem prowadzącym drużynę do zwycięstw. Przypomnijmy, że tuż po wymianie Magic skrytykował swoje byłego już guarda stwierdzając – “what I needed was a leader.”

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

16

KOMENTARZE

  1. niespalanie jestem pod wrażeniem Twojej… wróć, dzięki Adam za tytaniczną codzienną pracę!
    niemniej, o niedzielnej uczcie już o 17 mogłeś więcej wspomnieć…

    Lubię to: 8