Flesz: Zdrowie jest najważniejsze

21
fot. AP Photo

Mam rozdzierający ból w odcinku lędźwiowym, który sprawia, że jestem podirytowany, szybko tracę koncentrację i jestem bardziej autystyczny w stosunku do moich przyjaciół niż zwykle. Nie mogę wstać z łóżka. Nie mogę siedzieć i nagrywać Palmy. Nie mogę zrobić kroków, pójść do sklepu, uprawiać seksu czy siedzieć i na kanapie oglądać meczu. Nie jest to koniec świata – powiedziałby ktoś – ale jeśli myśleć o tym w ten sposób, to nigdy nie jest to koniec świata, dopóki jest to koniec świata, ale wtedy już o tym nie wiesz, bo nie żyjesz. Więc powiedziałbym, że jednak jest to koniec świata, kiedy potrzebuję kogoś, żeby przyniósł mi coś z kuchni, a samodzielna zmiana bielizny staje się kilkuminutowym ćwiczeniem z ekonomii ruchu, koncentracji i precyzji.

Niestety też przeczytałem tę książkę Billa Waltona, w której napisał, że po kilkunastu operacjach pleców zastanawiał się nad samobójstwem, ale zanim przejdziemy w kwietniu do tych samobójczych pasji kilku klubów Wschodu walczących o playoffy, pomówmy w marcu o rzeczy faktycznie ważnej. Pomówmy o zdrowiu.

W jednym z niedawnych meczów jednej z tych drużyn, Miami Heat, pokazano wyniki sondy, w której zapytano kibiców “co jest najważniejsze w playoffach?”. Odpowiedź, choć niezdecydowana, brzmiała “zdrowie”. W ostatnim tygodniu z obozów Golden State Warriors, Houston Rockets i Boston Celtics usłyszeliśmy, że ostatnie dziesięć spotkań sezonu regularnego potraktują oni na rozdysponowanie “DNP’s” (meczów przerwy) dla kilku swoich kluczowych graczy. Być może Jamesowi Hardenowi uda się podleczyć obolałe już od przeszło miesiąca więzadła szyjno-karkowe, ale także prawy nadgarstek, który ma wyraźnie negatywny wpływ na jego skuteczność za trzy. Być może Alowi Horfordowi uda się rozluźnić coś, co wygląda na już chroniczne problemy z więzadłem rzepkowo-udowym w lewej nodze, a Kevin Durant po stłuczeniu prawej kostki wróci nie wcześniej, niż gdy będzie w stu procentach sprawny i da mu się jeszcze do tego tydzień wolnego (edycja: nie dostał, wrócił ostatniej nocy w San Antonio). A poza nimi wszystkimi być może uda się rozdać kilka “DNP’s” dla jednego-dwóch graczy w każdym meczu.

Leżąc tak, przez ostatnie trzy dni obejrzałem dwucyfrową ilość meczów. Z reguły oglądając je, i najczęściej to co dzieje się poza piłką, nie muszę specjalnie szukać, tylko czekam aż coś samo wyskoczy i się ujawni. Może to przez ten ból, który doskwiera nawet gdy leżę, nie wyskoczyło nic szczególnego (oczywiście to centrzy kryją nagle Giannisa, Plumlee-Jokić działa cały czas), tylko jedną konstans rzeczą, która chodzi mi po głowie jest odezwa do sztabów i trenera “posadź ich!”.

W tym momencie sezonu skupiłbym się na grze o wynik końcowy i próbował wyciszyć media i fanów dyskutujących o tym, który matchup w I rundzie playoffów jest lepszy. Z drugiej jednak strony, może niekoniecznie sadzałbym graczy?

Oto dlaczego: ponieważ intensywność tych marcowych meczów nie jest w gruncie rzeczy nawet blisko tej playoffowej. Weź na przykład niedzielny doskonały atletycznie, czasem olśniewający technicznie, ale na końcu jednak jogging Bucks-Sixers, w którym nagle w czwartej kwarcie Giannis Antetokounmpo i Joel Embiid wymienili między sobą trzy (niecelne) rzuty za trzy w 6-7 sekundzie akcji, a i tak zdobyto piętnaście tysięcy punktów. Albo trzy pierwsze kwarty wizyty Nuggets w Bostonie ostatniej nocy, dopóki Mason Plumlee, Torrey Craig i Paul Millsap nagle nie podnieśli poziomu intensywności w obronie od startu czwartej kwarty. Więc jeśli intensywność spotkań nie jest jeszcze blisko tej playoffowej, ryzyko kontuzji prawdopodobnie jest niższe.

Z trzeciej jednak strony pomiar intensywności w samych meczach, to wciąż niezbadane wody.

Nie muszę oczywiście też po raz kolejny przypominać o tym, że nie muszę przypominać o tym, że sezon jest za długi i tym co już teraz chciałbyś oglądać są playoffy.

Więc kilka kwestii o zdrowiu:

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

24

KOMENTARZE

  1. Uła – mialem to samo w tym roku. Mylem zeby, schylilem sie, zeby wyplukac usta i jak nie pierdolnelo :(
    Tydzien w szpitalu i tez kazda wycieczka do kibla jak wielka wyprawa

    Zdrowia!

    Lubię to: 4
    • same here, od 20 lat co 2 lata mnie łamie na 3-4 dni,
      raz mnie złapało jak przechodziłem przez pasy i zmieniłem plecak z prawego ramienia na lewe kurwa, ledwo zlazłem z tej ulicy

      Lubię to: 10
  2. Jestem w trakcie trzeciego epizodu bólowego związanego z plecami w moim życiu.
    Pierwszy był na studiach – bolało kilka miesięcy i puściło.
    Drugi był po 30 – trzymał dłużnej, około roku.
    Trzeci rozpoczął się ponad trzy lata temu i trwa do dzisiaj.
    W moim przypadku nie jest to ból “kładący do łóżka” ale
    tępy, uporczywy, promieniujący do stopy.
    Cały czas jednak funkcjonuję – prowadzę firmy, jestem z dzieciakami.
    Oczywiście musiałem zrezygnować z sędziowania.
    Ale jest cholernie ciężko. Boli każdego dnia.
    Mnóstwo badań, odwiedzonych lekarzy, fizjoterapeutów, ech …
    Cały czas uciekam przed właściwą interwencją, na razie mam
    na koncie kilka tzw. zabiegów jednego dnia.
    Codzienna walka. Nie jest lekko.

    Powodzenia Maciej.
    Nie jesteś sam z tym gównem.
    :)

    Lubię to: 15
    • Trzymajcie sie obaj! Ja rok temu na 40stke zrobilem se prezent i przestalem sobie wmawiac, ze wciaz jestem sportowcem. Wszystkie bole puscily. Zostaly tylko psychosomatyczne ;)

      Lubię to: 19
    • Mam to samo od ponad 2 lat.Zaczęło się przeraźliwym bólem między łopatkami, który rozłożył mnie na kilka dni i uniemożliwiał jakikolwiek ruch by następnie powędrować w dół do odcinka lędzwiowego.

      Naturalnie w pierwszej kolejności poszukiwania diagnozy i recepty rozpocząłem od internetu upewniając się że to musi byc dyskopatia.Wizyta u rodzinnego gdzie spotkałem się z lekceważeniem (Panie, 33 lata, jaka dyskopatia) ale dostałem zwolnienie i skierowanie do ortopedy, który po serii testów również wykluczył tę przypadłość.Następnie rehabilitacja, która przyniosła pozytywne skutki i powrót do pracy.

      2 miesiące później powrót bólu ze zdwojoną siłą.Kolejny ortopeda mówi to samo, ignorując moje “fanaberie” i poświęcając mi jakieś 3 minuty wizyty za którą sam musiałem zapłacić.Kolejna rehabilitacja, ale rezultaty krótkotrwałe mimo iż gość jest jednym z lepszych specjalistów w mieście.W pracy nie jestem w stanie wytrzymać nawet połowy czasu.Wydaje kolejne pieniądze żeby na własną rękę zrobić MRI.Po 4 miesiącach bólu w końcu dowiaduję się co mi jest – dyskopatia.

      Tak więc jebać polską służbę zdrowia, w której 4 różnych specjalistów nie potrafiło mnie zdiagnozować i lekceważyli moje sugestie od początku.Być może przy innym podejściu nie spędziłbym prawie roku czasu na zwolnieniu, być może nie musiałbym rezygnować z pracy, być może ból nie towarzyszyłby mi do dzisiejszego dnia.

      Dobra rada, od siebie.Ćwicz, najlepiej codziennie a w ramach możliwości nawet 2 razy dziennie.Rehabilitacja, zabiegi to jedno ale one nie kompensują codziennych obciążeń (poza tym sa kurewsko drogie).Trzeba wzmacniać mięsnie głębokie odpowiedzialne za stabilizacje, sporo się tez rozciągać.Mi ból również promieniował do stopy, w fazie ostrej nawet do krocza.Dziś dzięki ćwiczeniom praktycznie ustąpił.Z pleców, jeśli ćwiczę regularnie, również łagodnieje ale kilka dni samozadowolenia, przestanku i zataczam koło.O operacji nawet nie mam zamiaru myśleć bo to ostateczność.

      Lubię to: 8
      • Masz rację. Trzeba zachować regularność w ćwiczeniach.
        Gdzieś ostatnio usłyszałem że ta choroba nie zabija ciała tylko duszę.
        I coś w tym jest bo czasem człowiek ma już naprawdę kurwa dość.
        Trzymaj się. Powodzenia.

        Lubię to: 5
  3. Ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia. Oczywiście jak już przestanie boleć i na początku pod okiem specjalisty. Ja leżałem tylko dwa tygodnie, więc jak na standardy tutaj przytaczane mało 😉 Jak kolega wyżej pisze, mięśnie głębokie, tzw. core to absolutna podstawa. Naprawa wady postawy, nauka prawidłowych nawyków ruchowych i da się z tego wyjść w znakomitej większości przypadków. Mi pierwszy lekarz poradził zero wszelkiego wysiłku do końca życia (!). Trzy lata po tym zrobiłem 140 w martwym tak dla sprawdzenia siebie 😉 Czasem ból potrafi na chwilę wrócić, ale to tylko przypomina o tym żeby się nie obijać. Zdrowia!

    P. S. Dyskopatia, 5 dysków w odcinku lędźwiowym przesuniętych.

    Lubię to: 10
  4. W skrócie – nie licząc sytuacji urazowych czy wyjątków typu bardzo zaawansowane wady postawy czy nowotwory… operacje ortopedyczne prawie nigdy nie mają sensu. Są liczne badania potwierdzające, że:
    – zmiany radiologiczne (np. zwyrodnienia krążka międzykręgowego) występują z taką samą częstotliwością u osób odczuwających dolegliwości jak i nie (więc takie same MRI mogą mieć wasi kumple z boiska, których nic nie boli)
    – operacje w większości przypadków nie dają lepszych rezultatów niż zwykła rehabilitacja (poprawa wynika głównie z następującej po operacji rehabilitacji)
    – dolegliwości bóle wynikają nie tylko z powodu urazu tkanek, ale też z obniżenia progu tolerancji bólu (macie na pewno wielu kumpli, którzy mają beznadziejną postawę ciała i powinno ich wszystko boleć… a nie boli ich nic)
    – program rehabilitacyjny tudzież treningowy powinien zawierać głównie złożone wielostawowe ćwiczenia (np. martwe ciągi czy przysiady), ewentualnie uzupełnione o specyficzne ćwiczenia do danej przypadłości -> podstawą tutaj jest zrozumienie takich rzeczy jak np. hip hinge, oddychanie przeponowe czy praca tłocznią brzuszną a nie bezsensowne napinanie brzucha czy tysiące powtórzeń planków
    – zespoły bólowe kręgosłupa mają naturę postępująco-nawrotową, czyli zwłaszcza początkowo – SAME się wyciszają, ale… potem co jakiś czas regularnie wracają, trwając coraz dłużej i boląc coraz bardziej
    – tak jak pisał grasshooper – fizjo pracują z tobą np. 3h tygodniowo – więc niestety NIE MA OPCJI, że te 3h zrównoważą pozostałe 165 godzin, chodzenia i siedzenia z niewłaściwą postawą czy niewłaściwych wzorców ruchowych

    – tak – to ssie, że kiedyś nie trzeba było robić nic, a teraz niestety trzeba regularnie ćwiczyć… żeby w ogóle normalnie funkcjonować… ale jest też łyżeczka miodu w tej beczce dziegciu – jak zainteresujecie się zdrowym stylu życia (nie mylić z fit gównem) to poczujecie się lepiej nie tylko dlatego, że przestaną was boleć plecy, ale też będziecie mieć więcej energii, lepszy sen, koncentracje, wyniki badań itd. innymi słowy – polecam

    Aha i większość fizjo (podobnie jak dietetyków i przedstawicieli wielu innych zawodów) to ściemniacze, którzy dają każdemu na wszystko ten sam zestaw ćwiczeń albo stosują u każdego te same tricki z tego jednego, jedynego kursu terapii manualnej, na którym kiedyś byli. I nie ma reguł… ale na ogól jeśli po 2,3 wizytach nie ma żadnej zmiany… ten gość ci nie pomoże.

    Zdrowia chłopaki!

    Lubię to: 17
  5. ReŁącze się w bólu! W wieku 19, robiąc dunk strzał w ledzwiach. 4 miesiące w łożu. Założenie skarpet, wyczyn godny mistrzostwa.. po cięższym dniu, kiedy dużo chodzę czy jakiś trening łamie znów jak bumerang. Co najsmutniejsze już nigdy nie wróciłem nad obręcze :(

    SPORT TO ZDROWIE AMIGOS…!

    …tyle że stracone.

    Lubię to: 3
  6. Nie mam na to oczywiście żadnych statystyk, ale wg mnie duża część tego typu problemów to objaw szeroko pojętego stresu. Myślę, że często lekceważymy psychiczny aspekt naszego ja, a czasem zadbanie o duszę/psyche, czy jakkolwiek inaczej to nazwiemy, powoduje że zadbanie o ciało będzie dużo łatwiejsze. Oczywiście to pierwsze bywa bardzo trudne, bo wymaga dużej samoświadomości, a współczesny człowiek z głową non stop zanurzoną w komórce miewa z tym spore problemy. Takie tam moje przemyślenia – oczywiście mogę kompletnie nie mieć racji, ale u mnie się sprawdzają.

    Lubię to: 2
  7. Widzę narzekania na Polską służbę zdrowia… Spokojnie macie wszyscy rację, bo przykładów jest nie mało i to wszystkie z życia wzięte dlatego moja rada do Wszystkich:

    – Wybierajcie sprawdzonych, ale nie lekarzy! FIZJOTERAPEUTÓW vel Osteopatów. Ogarnięty fizjo kompleksowo potraktuje pacjenta, a nie przepisze pigułkę i w 3 minuty źle zdiagnozuje przypadek (bo nie ma czasu). Oczywiście jest to prywatna przyjemność, ale końcowo opłaca się z tego skorzystać, bo przeliczając to na czas wyleczenia i niejako “niepełnosprawności” wychodzi na to samo co bujanie się po ortopedach. Właściwie w całej Polsce w okolicach większych i mniejszych miejscowości są wybitni specjaliści. Naprawdę jest to u nas na wysokim poziomie. Od dobrej diagnozy, zmniejszeniu bólu do działania profilaktycznego na przyszłość. Wiem co mówię. Jestem fizjo. Oczywiście w żadnym wypadku nie jest to żadna reklama tylko porada i ogląd jak wygląda od środka ten problem. Mamy w Polsce przeświadczenie, że “lekarz Ci pomoże”. Niestety przy takim przemiale pacjentów jak w obecnych czasach lekarz nie ma czasu jednostkowo zająć się każdym pacjentem od A do Z.

    Lubię to: 1
    • Grajac w basket przez 15 lat mniej wiecej raz na rok-dwa lata, strzal w plecach i lozko plus brak ruchu przez kilka dni lacznie z czolganiem sie do kibla + do tego mnostwo kontuzji stop, kolan, zeber itd. itp. Po porzuceniu basketu i przesiadce na kitesurfing jak reka odjal, zero bolu plecow od dobrych kilku lat. Jak jeden z kolegow slusznie napisal – praca nad miesniami core’owymi plecow i brzucha to podstawa, bez tego kaplica. Jesli nie kitesurfing, to wszystkie cwiczenia, ktore buduja core. Zdrowka!

      Lubię to: 0