Flesz: Wizja autodestrukcji ery Golden State Warriors

11
fot. NBA League Pass

Istnieje sobie różnorako interpretowany wiersz Wallace’a Stevensa “The Snow Man”. Zgodzić się jednak można, że w tych piętnastu wersach autor namawia do zachowania odpowiedniej perspektywy. Ja, dla potrzeb własnych, połączyłem pierwsze i ostatnie zdanie, skracając te w środku do jednego słowa (“One must have a mind of winter (…) to see (…) Nothing that is not there and the nothing that is.”). Nie wiem czy zinterpretowałem wiersz dobrze, żeby w taki sposób sobie go skrócić, ale nie ma to dla mnie znaczenia. A to nowe zdanie, to nic innego, a przypomnienie, żeby w trakcie sezonu nie przereagowywać, jeśli naszym celem jest dowiedzieć się kto w czerwcu zdobędzie mistrzostwo NBA.

Oczywiście, od dwóch i pół roku zapisywanie takiej frazy nie ma większego sensu. Niestety wiemy kto wygra, i to co zaraz napiszę może okazać się przereagowywaniem, albo jakimś tam kłopotem, który stanie się kłopocikiem i nie przeszkodzi w wygraniu. Nie mam ani analitycznej, ani prywatnej przyjemności w doszukiwaniu się paternów, które mogą sprawić, że tego tytułu nie zdobędą. Dużo bardziej wolałbym zauważać dlaczego ktoś inny ma realną szansę, ale zostań ze mną na chwilę.

Spędzam grudzień na oglądaniu (23-12) Golden State Warriors praktycznie mecz w mecz, nie patrz teraz, ale dopiero 7. drużyny NBA w efektywności, a zbliżamy się do połowy sezonu. Widziałeś też być może tweety takie jak ten:

I widzę na horyzoncie potencjalną dramę z udziałem Draymonda Greena i DeMarcusa Cousinsa. Dramę, która eksplodować może w kataklizm z uwagi na charaktery obu. Rozpocząć się może już na boisku.

Slater, coverujący Warriors dla “The Athletic”, a jeszcze do niedawna beatwriter Oklahomy City Thunder, nazwał przejebany przez Warriors mecz z Lakers czymś w rodzaju epitomy niekrycia przez rywali Draymonda Greena za linią za trzy. Takiego najwyższego ze szczytów. Green trafia w tym sezonie zaledwie 22% rzutów za trzy, oddając wyraźnie najmniejsze od 2013 roku 2,3 rzutu z dystansu na mecz. Praktycznie każdy z tych rzutów, chyba że oddawany jest w ostatnich sekundach akcji, jest rzutem niekrytym.

I ta skuteczność Psa Dray’a, to nie fluke. W poprzednim sezonie Green trafiał bowiem 31%, a sezon wcześniej 31%. Nagle to sezon 2015/16, czyli sezon, w którym trafiał 39% i Warriors wygrali 72 mecze (i prawdopodobnie zdobyliby też tytuł, gdyby nie jego krótka kreska), wygląda tu na fluke.

Nagle Green potrafi zaliczać nie mecze, ale całe serie spotkań, w których nie może trafić. Dopiero co miał taką, czteromeczową, od 12 do 19 grudnia. Nagle zaskoczeniem bywa to, że rzuci za trzy i wejdzie.

W ostatnich ośmiu meczach, w meczach, w których Green bywa już regularnie niekryty wysoko (NBA kopiuje od siebie), Warriors z nim na boisku mają ekwiwalent 21. ataku ligi. Linie penetracji są odrobinę bardziej zajęte, a zasłony bez piłki trudniejsze do wyegzekwowania, kiedy playmaker Draymond ma piłkę, a jego obrońca kryje go, tak jak kiedyś Kobe krył w Finałach Rondo. Knoci to Warriors grę, tym bardziej, że Draymond kocha mieć piłkę właśnie u góry i na tym opiera się dużo z ataku Warriors.

W zestawieniu z tym taki fakt, że Klay Thompson trafia 36% wide-open rzutów (56% w poprzednim sezonie) ma charakter ciekawostki. Samo zgolenie brody może się tutaj okazać rozwiązaniem problemu.

Teza: DeMarcus Cousins zabierze część minut Draymonda Greena co doprowadzi do konfliktu, który rozwinie się w spektakularny upadek, najpierw duchowy, a potem boiskowy Warriors.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

39

KOMENTARZE

  1. Oj tak jak cenię artykuły red. Kwiatkowskiego, tak te na temat Warriors są pisane z duża przesadą. Za wiele w tym wszystkim życzeniowych przemyśleń. Oczywiście wszystko pisane jest na niekorzyść Warriors. Równie dobrze mógłbym napisać artykuł w drugą strone i miałbym taką samą szansę na przewidzenie przyszłości. Ponadto im więcej jest ludzi, którzy życzą temu zespołowi upadku i niepowodzeń, tym bardziej chcę, by to jeszcze trwało…:)

    Lubię to: 5
    • Ale co on takiego napisał? Fakty są takie, że w tym sezonie Warriors przechodzą mały kryzys, na co składa się kilka rzeczy (Green ssie w ataku, Klay nie trafia, nie ma ławki etc). Gdzie tu przesada?

      Jeśli wszyscy będą w pełni sił na playoffy, to i tak uważam, że nikt nie nie wygra z nimi 4 z 7 meczów serii. RS to po prostu długi grind, więc siłą rzeczy tak się nie spinają.

      Co nie zmienia faktu, że drama KD-Green, kontuzje Curryego, widmo Boogiego i potencjalne odejście KD, brak zmienników itd, z sielanki zmieniły ten zespół w rozchwianego kolosa.

      Lubię to: 15
      • No właśnie… Ciągle tylko słowa “potencjalnie”, “widmo” plus tryb przypuszczający. I tak w każdym newsie poświęconym Warriors. Curry kontuzje tego typu ma w każdym sezonie, a Cousins może równie dobrze stać się dodatkowym bodźcem i zastrzykiem energii dla tych znających się na wylot zawodników. Drama KD-DG… Rozdmuchama drama, jakich wiele w trakcie sezonu w większości zespołów. I tak sobie możemy odbijać piłeczkę w kółko. Wcale nie muszę mieć racji w tym co pisze, ale te artykuły są po prostu tendencyjne, pisane pod jeden “wymarzony” scenariusz.

        Lubię to: 3
        • Każdy widzi to co chce widzieć.

          Ale nie trzeba czegoś rozdmuchiwać, jeśli widać, że coś już nie jest takie jak było.

          Tendencyjne? No tak, przecież już dawno red. Kwiatkowski wyraził swoją opinię w tej kwestii tu w postach bądź w Palmie. Dziwne byłoby gdyby nagle zaczął pisać “obiektywnie”. Nigdzie nie ma tu statutu bloga, w którym wyryte jest pisanie obiektywne. Zresztą co to w ogóle znaczy dzisiaj…

          Lubię to: 8
    • Przecież sam Maciej napisał, że to jest w pewien sposób przereagowanie i trochę życzeniowe myślenie, bo i tak Warriors pewne zdobędą ten tytuł, więc jest tutaj obiektywność i zarazem realizm, ale jednocześnie szukanie przyczyn ewentualnej (co jest mocno podkreślone w tekście) porażki.

      Lubię to: 14
    • Widzisz, tak to już jest, że niektórzy ludzie lubią się pozastanawiać i pogdybać, nawet w tematach gdzie na pierwszy (a nawet drugi, trzevi, czwarty i piąty) rzut oka nie ma o czym dyskutować. Zamiast odbierac ten tekst jako wyssane, ku radości wszelkiej maści złych ludzi nielubiących GSW, z palca wróżenie upadku Warriors, powinieneś podejść do tego w kategoriach próby zdiagnozowania potencjalnych problemów zanim jeszcze będą miały miejsce (lub nie).
      To żadna sztuka powiedzieć co poszło nie tak, gdy już sie to stanie (a kiedyś się stanie).
      Może przesadzam, to też sztuka – na przykład środowisko piłkarskie w Polsce od 16 lat i kilku pięknie przejebanych turniejów nie jest w stanie powiedizeć co poszło nie tak.
      Niemniej jednak próby zdiagnozowania potencjalnych problemów są często dużo trudniejsze i ciekawsze zarazem.
      Dlatego powiem tak… no worries buddy! Warriors pewnie i tak wygrają w tym sezonie, ale jakby się zdarzyło, że im się nie uda z powodów o których pisał Maciek, to wtedy Maciek będzie miał zajebistą stasfakcję, ze jest taki mądry i przewidujący, a ty będziesz miał satsfakcję, że zaglądasz na stronę takiego kumatego gościa, który wiedział zanim się stało. XD

      Lubię to: 12
  2. wici płona takie od lat ze tych skórwysynów jest pięciu all-star a KRÓL jest sam
    sam bo Rondo własnie wypadł na kilka tygodni i takie to IQ Rajona wielkie, ze całe zycie non stop wypada
    A NIE WYPADŁ TYLKO WTEDY GDY MIAŁ OBOK SIEBIE TRZECH ALL-STARS: pierce, allen, garnett
    no ale przeciez to wcale nie był dream-team … no bo przeciez nie byl skoro przegrali przez nie wpadającego Rondo 2010 … no bo przeciez BRON miał ich sam pokonać z CleveLand …….

    łorrrriorrrrs
    2015 irving love
    2017 leonard paul
    2018 paul cousins
    2019 rondo i nadciągną
    łoooooooooooooorrrrrrrrrrrrriorrrrssssssssssssssssssssssssssssssss
    skórwysyny

    śmierć nba.

    Lubię to: 22