Flesz: JAZZ nadchodzą

3
fot. newspix.pl

Pomimo rozczarowania jakim jeszcze do wczoraj byli, Utah Jazz (15-17) wciąż mają wygląd zespołu, który drugi rok z rzędu powinien znaleźć się co najmniej w półfinale Konferencji Zachodniej. Te dwa mecze w tym tygodniu, w poniedziałek z Houston i ostatniej nocy z Warriors, pokazały dlaczego. Zespół zbudowany przez Dennisa Lindsey’a ma niezwykły balans ataku i obrony, i wygląda na to, że trener Quin Snyder ma wreszcie swoją drużynę z powrotem.

Minęły czasy, kiedy mieliśmy cztery do pięciu drużyn, o których mogliśmy dyskutować, czy są elitą czy nie. Nie martw się jednak, to może być ostatni taki sezon – o tym “dlaczego”, powiedzieliśmy wspólnie z Bartkiem w świątecznej Przerwie Na Żądanie, która już dziś. A póki co, mamy w NBA tylko jeden zespół elitarny i aż kilkanaście dobrych drużyn, pretendujących do tego, by oceniać je jako bardzo dobre. Jest to na pewien sposób rozczarowujące, kiedy ewidentnie to może być właśnie ten sezon, w którym Warriors są do ogrania. Rozczarowujące, że – tak jak napisałem wczoraj w komentarzu pod Wake-Upem – żadna z tych drużyn nie jest lepsza niż Oklahoma Westbrooka i Duranta, która najczęściej nie była przecież nawet Top-2 teamem ligi. Koniec końców, Houston i Boston mogą stać się na wiosnę takimi zespołami, i także Utah.

Niełatwo było Snyderowi zabrać zeszłoroczny zespół Jazz z maja i zmotywować go tak, żeby w październiku stał się tym samym, czym był na końcu poprzedniego sezonu. Kłopoty zdrowotne Donovana Mitchella, z których właśnie wydaje się wreszcie wychodzić, były historią z obozu przygotowawczego, o której mówiono i pisano zbyt mało w pierwszych czterdziestu dniach sezonu. Ale ostatniej nocy, w trzecim zwycięstwie nad Warriors (108:103) w ciągu ostatnich dwóch lat, i w poniedziałek, gdy Rockets potrzebowali dopiero MVP-meczu Jamesa Hardena, występu sezonu, żeby pokonać Jazz, zobaczyliśmy światło. Zobaczyliśmy nieco tego światła rzucanego na współczesną nieco soft-NBA przez Snydera, który w ostatnim sezonie uformował Jazz do bycia zespołem lepszym, niż suma jego talentów. I zwłaszcza ostatniej nocy, w tym wyraźnym, i dowiezionym na końcu zwycięstwie z grającymi w najsilniejszym składzie Warriors, zobaczyliśmy jak groźni mogą być Jazz ze swoim shootingiem (16:10 w trójkach dla Utah), nie tylko Joe Inglesa (4/9) i Jae Crowdera (5/9), ale także przejętego z Cleveland Kyle’a Korvera (4/7), wciąż czekając jeszcze na eksplozję Donovana Mitchella.

Bo wiemy co ten zespół jest w stanie zrobić. Ten zespół ma szansę. Wiemy, że drugi sezon z rzędu ten zespół Jazz ma jeden z pięciu najlepszych lineupów w koszykówce (starterzy z Crowderem, zamiast Favorsa), którym z różnych przyczyn nie zawsze chce zaczynać mecze. Na dziś Jazz nie są nawet jeszcze w Top-8 Zachodu, ale przeciwko Rockets i Warriors, przeciwko dwóm wielkim ofensywnie teamom, zatrzymali je na ścianie z cegieł – bronili do poziomu 98,1 punktów na 100 posiadań. Między Rudy’m Gobertem przy obręczy, Ricky’m Rubio na biodrze penetrujących guardów i Joe Inglesem czekającym, żeby wybić im piłkę, obaj uczącymi się jeszcze tej całej obrony bez kontaktu, między Crowderem i jego fizycznością i wszechstronnością, Dante Exumem przyduszającym najlepszych kozłujących na początku drugiej i czwartej kwarty, Jazz mają wiele części potencjalnie znakomitej obrony. Ofensywnie, mają za to sprawnie działający i znany sobie system, z Donovanem Mitchellem – 5/26 FG vs Warriors – wciąż czekającym, aż to się wreszcie wydarzy.

Korver ostatniej nocy wrócił z rewanżem, bo to Warriors połykają go w Finałach, broniąc go, tak jak bronią siebie na treningach. Bronienie Korvera, to jak bronić Klay’a Thompsona, i poniekąd Duranta z Curry’m, więc zwykle obrońcy tytułu wiedzą dokładnie co zrobić. Ostatniej nocy w Salt Lake City Korver jednak uciekł Warriors, a Jazz ostatecznie będą klikać z Korverem, Mitchellem, Gobertem i Inglesem na boisku. Wchodzi z ławki, ale gdy jest gorący, gra głęboko w czwartej kwarcie. Ma większy sens niż w Cleveland, bo Jazz mają stado defensywnych graczy, którymi mogą chować jego bardzo minusową obronę na piłce (nie jest tak zły w przestrzeni).

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

38

KOMENTARZE

  1. Swoją drogą na zachodzie do ósemki wrócili spurs i rockets a wypadli z niej kings, mavs i grizzlies. Biorąc pod uwagę dołek clippers może się okazać ze dogonią ich np właśnie jazz i z tego w teorii wyrównanego zachodu znów zrobią się nam klasyczne play offs z ostatnich kilku lat

    Lubię to: 4
  2. Wieczny underdog … ale od jakiegoś czasu widać już światełko w tunelu. Widać i czuć determinację. Cierpliwość i konsekwencję.
    Oby tylko znowu nie skończyło się jak zwykle …

    Lubię to: 2
    • W tamtym roku dla więszkości nie skończyło się jak zwykle. Ja sądziłem, że przejście przez OKC w Playoffs będzie czymś normalnym. Tak się stało, nie było to dla mnie jakimś wielkim zaskoczeniem. Co znaczy wg Ciebie odnośnie TEJ drużyny: ” skończy się jak zwykle” ? Trzymałem za nich kciuki jak później grali z houston, ale w tamtym sezonie Rakiety były za mocne. Tak w ogóle uważam, że gdyby nie kontuzja CP3, to houston pokonałoby Warriors, finał z Cavs, ale to można zawsze sobie gdybać.

      Lubię to: 1