Markelle Fultz zdiagnozowany, pozostanie poza grą przez 3-6 tygodni

9

Przez ostatnie kilka dni Markelle Fultz z Philadelphia 76ers odbywał w Nowym Jorku konsultacje z lekarzami specjalistami, aby ostatecznie zweryfikować co jest przyczyną jego fatalnej skuteczności i generalnie zmienionego sposobu rzutu. Dzisiaj światło dzienne ujrzała diagnoza lekarzy – pierwszy numer ubiegłorocznego Draftu zmaga się z zespołem górnego otworu klatki piersiowej(TOS):

Adrian Wojnarowski z ESPN cytuje słowa agenta Fultza, które potwierdzają, że kłopoty zawodnika z barkiem mają mieć tylko i wyłącznie fizyczny charakter i nie są spowodowane kłopotami psychicznymi.

TOS to zaburzenia kliniczne dotyczące kończyny górnej, wywołane uciskiem na struktury nerwowe oraz naczynia krwionośne podobojczykowe i pachowe. Stąd też u Fultza ograniczony zakres ruchu ramienia oraz osłabienie siły mięśniowej ręki, które wpływają na jego formę rzutową.

Leczenie schorzenia ma się odbyć bez użycia skalpela, wystarczyć ma tylko odpowiednio przygotowany proces rehabilitacji. Według Wojnarowskiego, Fultz może wrócić do gry za około 3-6 tygodni, jednak w tym momencie jego status to “out indefinitely “, dlatego w najbliższym czasie żadna konkretna data nie zostanie podana.

74

KOMENTARZE

  1. No nie wiem. W wakacje mial byc juz full zdrowy – to raz. Dwa: serio przez ponad rok nie mogl sie pofatygowac do wiekszej ilosci znachorow na konsultacje?

    No chyba, ze to nowa/chroniczna przypadlosc. No archiwum X po prostu

    Lubię to: 8
  2. Właśnie, pytanie na ile te doniesienia to prawda, a ile PR i zasłona dymna? Czy faktycznie schorzenie przeszkadza, czy ktoś tylko dogrzebal się do możliwego urazu i gra na czas? Czas pokaże. Jak na razie dwa zeszłoroczne picki się leczą (Fultz i Patton), a tegoroczny niewiadomo kiedy wróci (Smith) #nicNowegoSixers

    Lubię to: 9
  3. Co on się tak wzbrania przed tymi problemami psychicznymi, przecież w dzisiejszych czasach, gdyby ogłosił, że problem siedzi w głowie, to wszyscy musieliby na niego chuchać i dmuchać, by z tego wyszedł.

    Lubię to: 6