Dniówka: Butler pomoże załagodzić fiasko z Fultzem. Brak głębi w Rockets. Lepsze nastroje w Wizards

4
fot. League Pass

Jimmy Butler rzucił na Brooklynie najwięcej w sezonie 34 punkty i już drugi raz od czasu przeprowadzki do Filadelfii zapewnił swojej nowej drużynie zwycięstwo trafiając game-winnera. Robi to, czego oczekiwali Sixers decydując się na wymianę, a przy okazji pozwala nieco odciągnąć uwagę od kolejnej części zamieszania wokół Markelle’a Fultza. Butler sprawia również, że nie muszą panikować na samą myśl, że coraz bardziej realny staje się scenariusz, w którym Fultz okaże się totalnym niewypałem. Mają już swoją trzecią gwiazdę, dlatego łatwiej będzie im się pogodzić z tym, że zmarnowali pierwszy numer zeszłorocznego draftu. Oczywiście to nadal fatalna sytuacja (tym bardziej, że oddali dodatkowy pick, żeby móc wybrać Fultza), ale już nie muszą się go tak kurczowo trzymać patrząc na przyszłość drużyny.

(7-15) 3w4b2b New York @ (14-8) Philadelphia 1:00

Fultz był na ławce gości podczas meczu w Barclays Center, a potem został w Nowym Jorku, żeby przejść badania barku i nadgarstka. Od poniedziałku do środy ma spotkać się z różnymi specjalistami, dlatego najwcześniej w drugiej połowie tego tygodnia można oczekiwać jakiś informacji dotyczących stanu jego zdrowia. Wyniki tych badań będą niezwykle interesujące, zwłaszcza, że w Philly podobno coraz mniej wierzą, że on rzeczywiście ma jakieś dolegliwości fizyczne. Coraz bardziej panuje przekonanie, że głównym problemem jest jego głowa i to co się z nim dzieje to tak zwane yips. To określenie wywodzące się z golfa, które oznacza “napięte, nerwowe uczucie wpływające na zdolność do płynnego i efektywnego uderzenia”. Już w czasie wakacji w ten sposób określił to pracujący nad naprawą rzutu Fultza Drew Hanlen. Markelle tłumaczył wtedy, że trener po prostu użył złego słowa i teraz jego obóz nadal upiera się, że to wszystko przez problemy zdrowotne. Obecnie też z nadgarstkiem.

Przekonamy się co wykażą badania. Jednak wygląda na to, że Sixers są coraz bardziej zmęczeni tą sytuacją, mają dość ‘ślepego’ wspierania Fultza, ciągłego tłumaczenia go i to może przerodzić się w poważniejszy konflikt o to co jest przyczyną problemów i jak próbować sobie z nimi poradzić. Ten rozdźwięk między nimi może zacząć się szybko powiększać, gdy Sixers już nie są tak zdesperowani, a Fultz podobno chciałby „nowego startu” (choć nie wiem jaka inna drużyna zapewni mu tyle wsparcia, zaufania i cierpliwości). Dla obu stron rozstanie mogłoby być najlepszym wyjściem, trudno jednak będzie Sixers w tym momencie znaleźć wymianę, nawet jeśli nie będą mieli wielkich oczekiwań (pojawiają się głosy, że pick pod koniec pierwszej rundy lub na początku drugiej to może być za wysoka cena). Całe szczęście, że nie przehandlowali TJ’a McConnella, który teraz stał się pierwszym zmiennikiem na jedynkę i według Wojnarowskiego, Sixers już przestali słuchać ofert w sprawie jego ewentualnej wymiany.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

21

KOMENTARZE

  1. Czegoś tu nie rozumiem. Przecież Fultz od tak nie stwierdził sobie, że po rzucaniu 41% za trzy w collegu, zmieni swój miękki jumperek na laga całego ciała. Niezależnie czy jest to kontuzja fizyczna, problemy nerwowe, czy psychiczne, powinien razem z Sixers spróbować to naprawić, bo obie strony chciałyby mieć w nim/sobie All-Stara, a nie mema. To przykre, bo gościu w NCAA robił akcje, które wybijały z siedzeń.

    Lubię to: 6