Flesz: Stephen Curry nie gra, MVP Race nie istnieje

10
fot. nba.com

Pospiesznie decydujemy się prowadzić dyskusje o przyszłości, głuptaski, nie potrafiąc w pełni czerpać z teraz. Więcej niż o sezonie mówi się obecnie o przyszłości Warriors i wolnej agenturze 2019 (…poza tym, że to trochę znak czasów w jakich żyjemy, jest tak w dużej mierze dlatego, że wiemy, że Warriors i tak wygrają). Po co Phil Jackson książki pisał, na co ludzie jeżdżą do Indii szukać swoich Bhagwanów Rajneeshów? Jaki sens ma dyskutowanie o nagrodzie MVP w połowie listopada? Jaki sens ma nawet dyskutowanie o nagrodzie MVP, na którą nasz wpływ jest tak niewielki? Kontrolujmy rzeczy, które możemy kontrolować. Tak też mówią.

Ale nie potrafię sobie przypomnieć żebyśmy kiedykolwiek po pięciu tygodniach sezonu mieli sytuację, w której wyścig po nagrodę prawie nie istnieje; w której peleton pędzący po nagrodę MVP wcale nie pędzi, tylko wlecze się ślamazarnie wzdłuż zabytkowych murów małych miasteczek i do tego jest tak szeroki jak dziś. Żaden Pantani, czy inny Virenque za nim się z tej grupy nie urywa. Nie widać lidera, nie występuje żaden poursuivant. Zresztą nawet tête de la course przypomina bardziej peleton właśnie niż grupę, która odskoczyła. Jeśli już to zawodnicy przechodzą z jednej grupy do drugiej praktycznie każdego dnia.

I dlatego właśnie jest to wszystko tak bardzo ciekawe.


Myślę o tym od kilku dni i nie wymyśliłem lidera. Dziś może to być LeBron James (bilans 9-7 w meczach, w których grał) po meczu na 51 punktów nad Zatoką Biscayne, ale przecież jeszcze w czwartek byś o nim nie pomyślał. Co to zresztą za żart z historii byłby, gdybyś chciał teraz wynosić LeBrona do roli faworyta do MVP, kiedy gra w zespole, który ma bilans 9-7 i plus/minus wyraźnie gorszy niż jego pierwsze sezony w Miami i w Cleveland, po powrocie z Florydy. To byłby afront dla samego Jamesa i tego jak oceniamy go w historii NBA.

Sekou Smith z nba.com, który jeszcze przed trzema dniami miał Jamesa na miejscu nr 2, skłonny będzie w tym tygodniu przesunąć go na front. zNYK w Palmie rano dziś powiedział “LeBron”, ale dopiero co w niedzielę zastanawiałem się po porażce w Orlando czy wkleić w Wake-Upie wideo jak to Król pięknie sobie w obronie stoi. I po raz drugi w tym sezonie, z szacunku dla jego osiągnięć, tego nie zrobiłem.

James kończy jednak w tym sezonie dotychczas tylko 66% rzutów przy obręczy – kończył 74% w poprzednim sezonie i przez całą karierę był powyżej 70%. Daleko mu też do zeszłorocznej efektywności w grze jeden na jednego. Dopiero co dwa mecze temu nie było to nawet 0,7 punktu na posiadanie. W dodatku gra w 20. obronie NBA i w dopiero 9. ataku. Stawianie go na tronie byłoby naprawdę obniżaniem standardu w jakim go oceniamy i także lenistwem.

Z drugiej strony ten specyficzny standard oceniania “Króla” co najmniej dwie nagrody MVP mu sprzed nosa sprzątnął.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

12

KOMENTARZE

  1. No jasne, że Curry! :)

    PS. złamałem zasadę nie czytania biografii napisanych przed 30stką i kupiłem sobie Curry’ego. Na razie leci “gloryfikacja”, ciekawe, czy tak będzie do końca książki :)

    Lubię to: 5
  2. Nieobecnych nie bierze się pod uwagę.Tyle na temat Kury.
    LeBron-jestem psychofanem,z punktu widzenia oszczędzania się na dalszą część sezonu jestem w stanie zrozumieć(z bólem)bolesne dla oczu opierdalanie się w obronie.Ale zachowajmy przyzwoitość.Nie ma dyskusji o MVP w której na ten moment mógłby być Król.
    Jak dla mnie-zdecydowanie Hans w tej chwili pierwszy,Giannis i AD za nim.
    A tak w ogóle absolutnymi MVP sa dla mnie decydenci Kings którzy sa wkurwieni na Joergera że chce wygrywać i wygrywa.Mistrzostwo wszystkiego,najwyższy level.

    Lubię to: 7