Dniówka: W Sacramento naprawdę nie może być normalnie? Sabonis lepszy od Turnera

5
fot. Hector Amezcua / Newspix.pl

W Sacramento wszystko powoli wraca do normy. I to wcale nie dlatego, że po serii zwycięstw, teraz przegrali trzy z czterech spotkań. Nadal pozostają bardzo pozytywnym zaskoczeniem początku sezonu. Po 16 meczach nadal nie są na minusie. Już dawno nie było tak dobrze, ale to Sacramento Kings, więc nie może być za dobrze… W weekend przypomniał o tym Chris Haynes z Yahoo Sports, donosząc o niezadowoleniu władz klubu z trenera, który za mało czasu daje młodym zawodnikom. Cztery lata temu po bardzo udanym starcie zwolnili Mike’a Malone’a, bo drużyna nie grała w ofensywnym stylu, jakiego oczekiwał właściciel. Historia się powtórzy? Tak byłoby takie Kings.

Nie mogą po prostu cieszyć się z dobrych wyników, które wreszcie przyszły. Nawet w tej sytuacji muszą się do czegoś przyczepić, bo nie jest to zgodne z wyobrażeniami władz klubu. Gdyby Marvin Bagley był poza rotacją i tylko śladowo pojawiał się na parkiecie można by się tego czepiać, ale gra regularnie i średnio ponad 20 minut. Czy rookie od razu musi dostawać rolę startera, po 30 minut i zaliczać puste cyferki w porażkach, żeby wyrosnąć na gwiazdę? Dla jego rozwoju lepiej, że jest częścią drużyny, która walczy i coś wygrywa, a on musi zapracować na swój czas gry. Większych minut jeszcze doczeka się w drugiej części sezonu, kiedy już rzeczywistość Konferencji Zachodniej wyrzuci Kings z wyścigu o playoffy. To samo dotyczy Harry’ego Gilesa czy Skala Labissiere’a. Oni na razie grają niewiele, ale Giles wraca po straconym roku, więc też trzeba dać mu czas i powoli go wprowadzać, a Skal miał już swoje okazje w poprzednim sezonie i skoro teraz nie jest w stanie wywalczyć miejsca w rotacji, widocznie musi bardziej się postarać.

Poza tym, po coś Vlade Divac podpisał Nemanję Bjelicę, więc dlaczego trener miałby z niego mniej korzystać, skoro pomaga on drużynie? Już Zach Randolph siedzi na ławce, żeby nie przeszkadzać. Generalnie dobrym pomysłem jest wymieszanie weteranów z młodzieżą, a teraz też to wreszcie działa tak jak powinno. De’Aaron Fox jest liderem zespołu, Buddy Hield drugim strzelcem, ale ważne rolę odgrywają też Bjelica i Iman Shumpert. W poprzednim sezonie George Hill był nieporozumieniem, nie chciało mu się grać i wtedy można było mieć pretensje, że niepotrzebnie zabiera minuty Foxowi. Albo, że Willie Cauley-Stein musi dzielić parkiet z Z-Bo, przez co brakuje mu przestrzeni pod koszem. Teraz ten zespół wreszcie nabrał sensownych kształtów i Kings powinni czuć dużą satysfakcję, że nie tankują dla Celtics, tylko budują młody zespół, który pokazuje charakter.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

21

KOMENTARZE

  1. “Teraz największa nadzieja właśnie w Divacu, że on zapewni potrzebną stalinizację.”

    Oby nikt tego nie poprawiał bo to zdanie ma potencjał, żeby przejść do historii. :)
    W sumie rozumiem, że w Kings potrzeba rządów silnej ręki ale to już chyba przesada.

    Lubię to: 33