LA Clippers najciekawszym kierunkiem w przyszłorocznej wolnej agenturze

23

Jeżeli wszystko pójdzie po myśli włodarzy Los Angeles Clippers, to w przyszłe wakacje ekipa z Miasta Aniołów będzie miała możliwość zaoferować nawet dwa maksymalne kontrakty dla zawodników będących wolnymi agentami. Anonimowy, wysoko postawiony oficjel jednej z drużyn twierdzi, że w tym momencie Clipppers to dla zawodników dużo ciekawsza opcja od Los Angeles Lakers, gdzie teraz króluje LeBron James:

Żaden z dostępnych wolnych agentów nie chce zostać chłopakiem, który nosi kije za LeBronem. W Clippers mają szansę stać się najlepszymi zawodnikami w historii klubu, który jest zarządzany w świetny sposób i jest jednym z największych rynków w lidze. Czy to nie jest wystarczająco interesująca opcja?

W przyszłym roku wolnymi agentami zostaną: Kevin Durant, Kawhi Leonard, Jimmy Butler, Kyrie Irving, Klay Thompson, DeMarcus Cousins i inni.

Co ciekawe, kilka dni temu Kawhi Leonard przyznał, że nigdy nie był fanem Lakers i nie widzi siebie grającego w ich barwach. Wtóruje mu Jimmy Butler, który nawet w tym momencie preferuje wymianę do Clippers, aniżeli do Lakers, gdyż jak można dowiedzieć się z anonimowych ligowych źródeł “nie che żyć w cieniu LeBrona”.

 

84

KOMENTARZE

    • Bunch of pussies bo nie chcą grać z LBJ? A to dobre, powiedz to Boshowi albo Miłości.
      Pussies to by właśnie byli jakby tam poszli zrobić super hiper mega ekstra team “not one, not two…not 8”.

      Lubię to: 9
      • Czyli Durant jest ultimate pussy lol.

        Jimmy Butler powiedział, że dla niego liczy się wygrywanie i poddał kilka teamów gdzie chce grać. Gdzie chce wygrywać? W Knicks? W Nets? Clippers? Proszę Cię.
        Paul George to samo. OKC?

        Lubię to: 3
        • Dla Ciebie ktoś jest pussy, bo nie chce robić superteamu z Lebronem…hmmm. W takim razie MJ, Bird, Magic i inni to dopiero były pizdeczki, że nie zmontowali sobie jednego zespołu…. nie mam więcej pytań.

          Lubię to: 9
          • MJ bez Pippena nie wygrał nic. Magic grał z Kareemem, Worthym etc. Celtics mieli kilka napakowanych allstarami zespołów z Birdem na czele.
            To były superteamy, inaczej konstruowane, ale to było 30 lat temu… równie dobrze mogło być to w średniowieczu.
            Dziwne, że do Warriors się tak nie przysrywasz.

            Lubię to: 5
          • I tu widzisz sam sobie odpowiedziałeś kto jest bunch of pussies – INACZEJ KONSTRUOWANE. Kiedyś się największe gwiazdy nie zgadywały kto z kim gdzie zagra i za ile mniej ewentualnie, tylko chcieli wygrać z tym co zostało zbudowane u nich/dla nich i pokazać reszcie kto rządzi.
            Ty teraz piszesz o Top graczach, że są pizdeczki bo nie chcą iść do papcia Lebrona i w jego cieniu pomóc mu w JEGO legacy. Dobre, heheh.
            Może chcą być najważniejsi w SWOIM zespole, może wiedzą jak wygląda kariera Bosha, Love’a, może wiedzą czemu tak naprawdę Irving od niego spierdolił. Chuj wie, ale wyobraź sobie że na pewno wiedzą jednak więcej niż Ty czy ja i to nie jest przypadek że nie chcą iść do LAL.

            Co do NYK, Nets czy Clipps i OKC… Jak na razie wszyscy oprócz Knicks (bez Porzingisa) są lepsi niż Lakers. Także hold your horses.

            Mówisz o Warriors? Zbudowali wszystko sami? Zbudowali. Spuścili wszystkim wpierdol? Spuścili. Za to ich polubiłem bo to piękna historia. Warriors byli zajebistym zespołem już przed KD bo sami to wszystko stworzyli. Jeśli nie widzisz tu żadnej różnicy to nie mamy o czym w ogóle gadać.
            Dodali później KD? Dodali. I to już jest chujowe pod kątem tworzenia superteamów. Ale to kwestia KD i tego że nie chciał z nimi rywalizować będąc w OKC. Skoro chciał u nich grać to mieli mu powiedzieć żeby spierdalał tak? Fuck logic. Każdy by go łyknął z pocałowaniem stópek.

            Poza tym moje sympatie czy antypatie nie mają nic do rzeczy w dyskusji o tym kto jest bunch of pussies.
            A w tej nie masz żadnego argumentu i wyjeżdżasz z KD i później z Warriors.
            Powiedz mi w takim razie czemuż to oni są bunch of pussies że nie chcą iść do LA? Tylko tak konkretnie, a nie że kiedyś to było albo nie było i to inne czasy, albo teraz to są warriors i kd i w ogóle. Konkrety. W temacie, a nie naokoło jak do tej pory. Proste pytanie.

            Lubię to: 11
    • E tam, ja tam się nie dziwie ze nikt niby nie chce grać z 34 letnim nie broniącym przebrzmiałym królem, zwłaszcza ze nie licząc pierwszego sezonu z nim Wade-a w Miami, każda kolejna gwiazda dodawana po to żeby Król miał łatwiej, musiała oddać większość swojej gry na rzecz Lebrona. Który to mając mając przy swoim boku świtę pierwsza klasa od czasów odejścia z cavs, zdobył raptem 3 mistrzostwa na 8 możliwych. Niech żyje KRÓL !!!

      Lubię to: 7
        • Co za różnica kto więcej, nikt, curry ma tyle samo i dużo większy wpływ na drużynę niż lbj obecnie, ale nie o to chodzi. Chodzi o to ze obecnie grając z królem się traci nie zyskuj. Jak mówiłem król nie broni już od conajmniej 2-3 lat. A co za tym idzie ktoś musi za niego zapierdalac😎 rola ludzi grających z nim sprowadza się do rzucania za 3 i czekania w rogu na piłkę ( bosh, love) wade próbował ale kontuzje go zjadły, irving uciekł bo miał dość albo mu psycha przy królu siadła. Ktokolwiek dojdzie do króla ten straci, chyba ze jesteś średnim słabym grajkiem jak javale to król cię podciągnie 😊

          Lubię to: 4
          • O ile dobrze liczę w ostatnich 13 finałach w 10 grał James. To jest nieważne? To co jest ważne? Nie broni w RS. Zgoda. Ma 34 lata za moment, musi się oszczędzać. Wpływ ma Curry większy? Moze w RS, w playoffach to albo Iguodala albo Durant ukradli mu show. James nie gra w systemie, on jest systemem.

            Lubię to: 5
          • Jeden lubi śledzie, a drugi jak mu z japy jedzie ;)
            Dla jednego jest ważne bycie w finałach kosztem własnej kariery (i może nawet czasem wygranie) dla drugiego budowanie własnego legacy, a nie bycie cieniem i marnowanie się przy LBJ. I właśnie to że jest systemem jak piszesz to jak widać aktualnie odpycha, a nie przyciąga. Tak trudno to dostrzec?

            @rdnc – w pełni się zgadzam

            Lubię to: 3
  1. Warriors wygrali 1 tytul przed przyjściem Duranta. JEDEN. Z Cavs bez Love i Irvinga. Durant uratował ich dynastie.
    Ile tytulow maja Nets, Knicks i OKC? Razem 2? Wow. Ile razy grali w ost latach chociaz w finalach konferencji? 2? Wow. Hold your horses po 10 meczach? Lol.
    Irving pokazal, że można grac i błyszczeć w teamie z Lebronem. Love tez mial swoje 5 minut. Ma tytuł, myślę że nie żałuje.

    Lubię to: 3
    • Gdybać to sobie może każdy.
      Ile tytułów wygrali Cavs z LBJ, Irvingiem i Love’m? JEDEN. – to nie jest żaden argument. Co to ma do rzeczy, lol :D
      Piszesz o sukcesach i historii a nie o tym kto jest lepszym teamem aktualnie (a aktualnie tylko knicks są gorsi). Czyli rozumiem, że według Ciebie to ile zespół ma na koncie tytułów obrazuje czy jest dobry czy nie i czy da się w nim wygrywać czy nie? OK. Haha, nie no, komedia.
      Tak dokładnie, hold your horses po 10 meczach, bo na razie wyniki są jakie są, a dyskusja jest teraz a nie na koniec sezonu.
      A ile razy Lakers grali ostatnio w finałach (nawet konferencji)?

      I właśnie dlatego Irving spierdolił wręcz kategorycznie mówiąc, że nie będzie z nim grał, bo tak bardzo kochał przy nim błyszczeć. Love miał nawet dużo więcej minut, tylko że w rogu boiska. Dopiero w ostatnim sezonie jak w Cavs była totalna padaka, to próbowali zwiększyć jego rolę. Porównując tę właśnie rolę z jego rolą w Socie to w sumie nie ma nawet o czym rozmawiać. A o czym myśli Love i czy żałuje czy nie – nie masz zielonego pojęcia.

      Poza tym nadal nie podałeś ŻADNEGO argumentu dlaczego top gracze są bunch of pussies bo nie chcą grać w LAL. Czyli co? Nie ma żadnego? Tylko żal d… ściska po prostu że LBJ nie ma 2 innych supergwiazd, tylko bandę młodzików i wyrzutków? Czy znajdziesz może chociaż jeden sensowny?

      Lubię to: 4
  2. Ograniczasz się do minimum, a właściwie “żadnimum”… ale argumentów, bo postów nastukane najwięcej na stronie. To po co piszesz w ogóle, skoro tak naprawdę nic sensownego nie piszesz, ani nie odpowiadasz na pytanie? Byleby tylko rzygnąć sobie/komuś znowu Warriors lub KD.

    Jak już wspomniałem gdzieś wyżej, moje sympatie czy antypatie, a tym bardziej to czy mam dziewczynę, czy chłopaka, czy nie mam to nie Twój interes. Więc jeśli chcesz coś do mnie napisać, to napisz odpowiedź na pytanie, a nie wycieraj sobie “japy” osobistymi wycieczkami.
    Skoro nie podałeś nawet jednego argumentu to zakładam, że po prostu według Ciebie są bunch of pussies, bo wielki Pan BigTeppa, hejter warriors i fanboj LBJ tak po prostu twierdzi i nie musi się z tego nikomu tłumaczyć. Bo tak dokładnie wygląda “dyskusja” z Tobą jak do tej pory. Pokazałeś tylko że potrafisz opluć jadem jedną stronę, a drugą wychwalać za wszelką cenę. Ale w tym swoim zacietrzewieniu nie zauważyłeś nawet że nijak ma się to do tematu który poruszyłem pod Twoim postem, bo powiedz mi szczerze, co to bycia bunch of pussies odnośnie dołączenia do LAL przez niektórych graczy mają Warriors lub KD? Zejdź na ziemię, hejt jest niezdrowy. Nie potrafisz o niczym przez to normalnie porozmawiać.

    Lubię to: 3
    • Odezwał się wszechwiedzący Stacz, który tylko z sensem pisze. Pisałem, że prowadzę auto i że później się odniosę, czego tu nie można zrozumieć?
      Co do tekstu z jadem, hejterstwem, fanboyizmem, naprawdę, darujmy sobie, bo z ciebie taki sam hejter i fanboy jak każdy na tym forum wg twojej logiki = ktoś ma inne zdanie, jest hejterem i pluje jadem. Zieewam. Poza tym ty zaczałęś odnosić się do mnie per persona, że żal mi dupe ściska etc. Odbiłem piłeczkę.

      I gdybyś czytał moje komentarze czasem, to wiedziałbyś, że daleki jestem od rzygania ciągle komuś o Warriors. Choć nie przeczę, że zdarza mi się czasem, ostatnio w playoffach kilka postów napisałem w takim tonie.

      Do meritum. Napisałem bunch of pussies, bo uważam, że Lakers są najbardziej dominującą organizacją wszechczasów (ok, jednym z 2). Gra dla nich, a tymbardziej gra z najlepszym koszykarzem świata to wyzwanie. Jeśli ktoś woli gracz za przeproszeniem w chujowych Nets, Clippers lub OKC, w klubach bez większej historii wygrywania i grać sobie bez presji, proszę bardzo. Ale ja mogę sobie to skomentować, że się po prostu boją oczekiwań, dużego miasta, gry z Lebronem etc, dużego miasta etc. Ta liga zrobiła się soft. Skoro jest dużo superteamów, nie wygrasz grając z Allanami Crabbami i Ronami Bakerami tej ligi. I Lebron mógł dołączyć do Houston np, do Philly i grać mając lepszych graczy. Wybrał najtrudnieszy teren, bo teraz w LA, tytuł albo będziesz rozczarowaniem. Widocznie teraz zawodnicy topu, przynajmniej część z nich ma inne cele. Dużo kasy, słońce, niekoniecznie wieczna drama, jaka na pewno jest w Lakers. Ale poczekajmy do lata.
      Tyle i tylko tyle.

      I uzupełnienie.
      1). Tak, to ile tytułów ma zespół, jest ważne (vide Lakers, Celtics, Spurs) Tym buduję się markę.
      2). Jak wyglądała kariera Bosha? Ekhm, 2 tytuły, 4 finały.
      3). Irving ci powiedział na ucho dlaczego odszedł z Cavs?
      4). Argument o tym, że Knicks, Nets, Clippers, OKC są lepszym miejscem do gry, bo mają TERAZ lepszy bilans, uważam za inwalidę.
      5). Nie wytarłem sobie japy wycieczką osobistą, nie napisałem nic o tobie ani twojej dziewczynie. Stwierdzenie zachowaj to dla swojej dziewczyny jest semantyczne. Nie zawiera te zdanie żadnych epitetów.

      Lubię to: 4
      • Nie jestem wszechwiedzący, ale jak ktoś mi zadaje pytanie to na nie odpowiadam, a nie piszę, że ładna dzisiaj pogoda i jadę samochodem, ktoś tam ma jakieś tytuły, a tak w ogóle to i tak Warriors/KD to chuje i cupcake’s

        Ktoś kto ma inne zdanie nie jest dla mnie hejterem, ale ktoś kto rzyga co chwilę o GSW i KD jest. I właśnie dlatego, że zdarza mi się czytać Twoje komentarze uważam że jesteś hejterem i przy okazji fanbojem LBJ.
        Jeśli dla Ciebie to jest czasem, to nie chciałbym zobaczyć hejterstwa zgodnego z Twoją definicją.

        To że LAL są najbardziej dominującą wg. Ciebie organizacją nie jest żadnym argumentem jak widać. Nawet PG który jest z okolic LA miał to głęboko w d….
        Wyzwaniem jest nawet bardziej bycie twarzą organizacji, jej głównym motorem napędowym i budowanie własnej historii, nie w cieniu czyjejś. Chujowi Nets i Knicks są rozumiem Radomiem USA tak? Gra tam nie wiąże się z żadną presją (o wielkości rynku finansowego może nie będę się rozpisywał). Poza tym w ciągu kilku ostatnich lat Lakers są chujowsi niż Nets, Knicks, o OKC i LAC nie wspominając. Lakers nie są najlepszą drużyną w LA od dawna. (polecam sprawdzić bilanse z kilku ostatnich lat).
        A ja mogę to sobie skomentować, że nie chcę grać z LBJ bo chcą grać jako pierwszoplanowe postaci, nie chcą stać się Boshem czy Love’m, nie chcą patrzeć jak ich niszczy “Pan system”.
        Skoro jest dużo superteamów, to zróbmy więcej, jebać pozostałe 20 kilka zespołów, jasne, brzmi logicznie. A potem tylko nie zapomnijmy popłakać jaka to liga nudna, zepsuta i ta dominacja i się nie chce oglądać i w ogóle foch for ever.
        I rozumiem, że też LBJ Ci powiedział, że właśnie dlatego dołączył do LA? Nie miało znaczenia, że wielki rynek, wielka kasa, ma tam biznesy, jest cieplutko, synek idzie do szkoły itp itd. Ok, rozumiem, że tylko LBJ jest taki boski, że sobie cały czas utrudnia drogę, że nie było przenoszenia talentów wraz z innymi do Miami, że finały z Dallas to mu germański oprawca zabrał, że nie było transferu po Love’a w CAVS. Rozumiem. Rzeczywiście heroiczny i biedny ten Lebron. Dobrze, że LBJ nie ma w LA dużo kasy i słońca.

        Uzupełnienie ode mnie:
        1. Użyłeś argumentu wywalczonych tytułów odnosząc się do mojego stwierdzenia kto jest lepszy. Tytuły nie świadczą w ogóle o tym kto w danym momencie jest lepszy, tylko kto był najlepszy w przeszłości. Marka a bycie lepszym/najlepszym to dwie inne rzeczy.
        2. Swoją karierę zawodową też oceniasz przez pryzmat tego ile otrzymałeś dyplomów, albo tytułów pracownika miesiąca? Tytuły, finały to nie wszystko. Nie wiesz co Bosh, Love tak na prawdę na ten temat uważają. W swoich zespołach byli GWIAZDAMI pełną gębą, przy LBJ zostali stojącymi w rogu pachołkami. Fajnie? Może dla Ciebie, może dla nich też…a może też nie. Nie wiadomo. Na pewno przestali być GWIAZDAMI swoich organizacji i swoje legacy odstawili w cień legacy Lebrona.
        3. Tak, dzwonił wczoraj. Widzę, że lubisz sobie dopowiadać coś czego ktoś nie powiedział. Co do Irvinga, to jego styl pożegnania z Cavs i LBJ mówi sam za siebie jak zachwycony był.
        4. Niee no, bo LAL to mają teraz cud, miód i orzeszki. Tylko ciekawe czemu nikt tam nie chce iść, hmmmm….
        5. Stwierdzenie semantyczne? Wiesz w ogóle co to jest semantyka?

        Lubię to: 4
        • 1. Użyłem argumentu tytułów, bo mają one znaczenie dla graczy. Tytuły (dużo=dobra organizacja, kultura etc).
          2. Tytuły, finały to nie wszystko. No shit. Love był gwiazdą w Minnesocie, przyszedł do Cavs i się trochę obsrał, widocznie nie był tak dobry, proste. Zresztą Minnesota ani razu nie powąchała playoffów. Kyrie bez Lebrona to samo. Byli takimi gwiazdami, że bez Lebrona mieli jakieś bilanse typu 2-20. Kyrie nie był pachołkiem, oglądałeś finały? I jakie legacy miał Love przed Cavs? Bilans 41-41 czy tam 40-42? Please. Teraz miał szansę pociągnać zespół, jak zwykle się posypał, a nawet jak grał, to eeee.
          3. Ty też snujesz domysły to i ja mogę. Styl pożegniania? Masz jakieś inside newsy o co dokładnie poszło? Ja nie. Jeśli masz, podlinkuj.
          4. Znowu skąd wiesz, że nikt tam nie chce iść? Domysły. Zobaczymy w lecie.
          5. Point taken, użyłem nie tego słowa.
          6. Tak, Knicks są Radomiem USA w znaczeniu chujową organizacją.

          Życzę miłego wieczora.

          Lubię to: 3
          • 1. No właśnie Ci podałem jakie mają znaczenie. Chociażby dla PG, który wolał zostać w OKC z Westbrickiem niż iść do LA z LBJ
            Jasne, bo Chicago np. ma tak koazcką kulturę i dobrą organizację, że “idź Pan w chuj”
            To że drużyna kieeeedyś tam zdobyła dużo tytułów ma się nijak do tego jak dobrzy/chujowi teraz są i jaka mają szansę na ponowny tytuł. Przeszłość nie równa się teraźniejszość, rozumiesz już teraz?
            2.Był gwiazdą i nie się trochę obsrał, tylko go obsrali najpierw. Sprowadzili go ro roli spot-up shootera. Ciężko tak stać w rogu i się w końcu nie obsrać. Był dobry, ale przestał być w CLE – przypadek? nie sądzę. Bosh też nagle się okazało że jest cienki bolek? Nie. To Pan System i znów – zepchnięcie do małej roli, może nie aż takiej jak Love, ale jednak. Teraz to Love jest już warzywem, więc nie wiem czego od niego oczekiwałeś. Że wróci do 20+pts/Naście+ REB? Proszę Cię.
            3. Snuć to zacząłeś Ty. Ja tylko powiedziałem, że najprawdopodobniej gracze, szczególnie znajomi Irvinga, wiedzą lepiej niż ja czy Ty i to też może być powód dla którego nie pchają się w ramiona LBJ. Styl odejścia z Cavs dla mnie jest tylko potwierdzeniem tej tezy i tego jak cudownie się tam Irvingowi przy Bronie błyszczało.
            4. YYyy, może stąd że nikt tam nie poszedł (PG wręcz zrezygnował), a jak na razie m.in. Butler i Kawhi mówią że nie chcą???
            6. Mówiłeś o wielkości miasta i braku presji – jakie to LA wielkie i straszne. W momencie jak Ci to wypunktowałem nagle mówisz, że chodzi o chujową organizację. Słabiutko. Tak to sobie można rozmawiać od usranej śmierci jak co chwilę będziesz się łapał czegoś innego. Zdecyduj się.

            Również takiego życzę.

            Lubię to: 0
    • No to smuteczek ;)
      Niee, bardzo wątpię znając moje szczęście. Już wystarczająco wybitnie się daje golić z kasy w kopanym fantasy. Z resztą co to za pociecha byłaby dla Ciebie jakbyś był przedostatni ;)

      Lubię to: 1