Kajzerek: Gość kochał kosza

4
AP Photo

Oglądanie rywalizacji z pierwszego rzędu Moda Center było dla niego najczystszą formą radości z życia. Uwielbiał koszykówkę przede wszystkim ze sportowego punktu widzenia i w konsekwencji zostawia za sobą konkretną spuściznę. Jednak mimo całego serca, jakie Paul Allen wkładał w Portland Trail Blazers, po śmierci właściciela los drużyny został powierzony ludziom, którzy nie czują tego samego i nie mają jeszcze pewności, czy opłaca im się kontynuować. To w pewnym stopniu niepokojące.

Właścicielem Blazers jest Vulcan Inc. założone przez zmarłego miliardera. Finansowe wspieranie Blazers było więc warunkowym obowiązkiem korporacji, która bez liczenia strat po prostu stanowiła dla ekipy z Portland zaplecze. Allen się na to godził, bo uwielbiał społeczność pracującą przy drużynie. Za wszelką cenę chciał stworzyć formę rodziny, która przez wiele lat będzie wspólnie rywalizowała o najwyższe cele. Był mocno przywiązany do generalnego menadżera – Neila Olsheya. Jeszcze na początku października rozmawiał z nim o meczach pre-season.

Zatem cała organizacja patrzy w przyszłość, która nagle stała się rozmazana. Vulcan Inc. bardzo ostrożnie wypowiada się na temat dalszego wsparcia drużyny. Niewykluczone, że spróbują Blazers sprzedać, a to w skrajnym przypadku stwarza zagrożenie przeniesienia organizacji w nowe miejsce. Utrata fan-base’u Portland Trail Blazers byłaby ciosem dla całej ligi i komisarz Adam Silver zapewne dołożyłby wszelkich starań, by do tego nie dopuścić. Pojawiły się jednak przypuszczenia, że znacząco skrojony zostanie budżet, a to może oznaczać brak miejsca na przedłużenia i walkę na rynku wolnych agentów.

Wiele do powiedzenia w kwestii Blazers będzie miał Chris McGowan, szef Vulcan Inc.

– To nie czas, by rozstrzygać takie sprawy, teraz wspieramy rodzinę Paula w tych ciężkich chwilach – mówił. – Będziemy kontynuować pracę, którą nam powierzył. Na ten moment nie planujemy żadnych drastycznych zmian. – Po jakimś czasie na pewno spotkamy się i ustalimy, co może się wydarzyć. Na razie jednak przeżywamy śmierć naszego przyjaciela.

Allen kupił Blazers w 1988. Dotąd Olshey egzekwował swoje decyzje poprzez wysłanie maila informacyjnego do Allena. Właściciel zazwyczaj ufał instynktowi swojego generalnego menadżera. Teraz? GM dostanie zapewne wolną rękę, ale jakie będą jego możliwości twórcze w oparciu o budżet? To kwestia do rozwiązania. Blazers mają w gruncie rzeczy gotowy skład na sezon 2018/2019, więc McGowan i Olshey mogą przesunąć na jakiś czas rozmowy o tym, jak zarząd Blazers będzie funkcjonował dalej.

Olshey wierzy, że w Portland jest wystarczająco wielu miłośników kosza, którzy pomogą organizacji ułożyć wszystko według zasad, jakimi kierował się Allen. Jego optymizm jest uzasadniony. Na ten moment nie ma potrzeby, by martwić się o losy zespołu w kontekście najbliższej przyszłości. Blazers chcą włączyć się do walki o play-offy zachodu i sto procent energii zespołu jest skupiona właśnie na tym celu. Allen nie doczekał się z Blazers mistrzostwa, ale były sezony, w których ekipa walczyła m.in. z Bulls Jordana.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

33

KOMENTARZE

  1. Jeśli Blazers byliby sprzedawani razem z halą to przenosin nie należy się spodziewać. Jeśli bez hali, to i tak mają kontrakt na grę w Moda jeszcze na 5 lat. Ergo, ryzyko przenosin do innego miasta jest bardzo małe (zresztą po co przy takim fanbase ktoś miałby to robić). Seattle podobno do dziś nie ma hali spełniającej standardy NBA.

    Lubię to: 5
  2. ja go zapamietalem z meczu GSW, jak Steph rzucil pierdyliard punktów w dogrywce i na koncu byla zdziwiona twarz pana Allena. To sie nawet formalnie nazywa jako Stunned Paul Allen.

    RIP Paul

    Lubię to: 3
  3. Świetny gość. Natomiast śmierć Paula Allena, jakkolwiek makabrycznie by to nie brzmiało, była śmiercią spodziewaną. Sądzę, że Paul odpowiednio przygotował i zabezpieczył szczegółowymi zapisami testamentu “dalsze życie Blazers” mające na uwadze dobro jego ukochanego klubu.

    Lubię to: 0