Flesz: Kto jest kim w Konferencji LeBr… Wschodniej

15
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Dopiero wraz z jego przenosinami do Los Angeles Lakers dobiegł końca okres ośmioletniej dominacji LeBrona Jamesa w Konferencji Wschodniej. Przez osiem kolejnych sezonów ani Celtics Doca Riversa, ani nowi Celtics Brada Stevensa, ani Bulls Thibodeau i Derricka Rose’a, Pacers Paula George’a i Roy’a Hibberta nie potrafili go pokonać. James zwalniał trenerów, doprowadzał generalnych menedżerów do frustracji, a inne gwiazdy zachęcał do przenosin na Zachód. Już przed dwoma lata zaczęliśmy otwarcie pisać o Konferencji Wschodniej “Konferencja LeBrona Jamesa”. Ostatnim i być może najbardziej imponującym akcentem tego ośmiolecia było przeciągnięcie w 2018 roku przedostatniej w NBA obrony Cleveland Cavaliers przez finały Wschodu z Celtics i decydujący mecz nr 7 w Bostonie.

Tylko popatrz raz jeszcze na to zdjęcie wykonane tuż po jego jak się miało okazać ostatnim zwycięstwie dla Cleveland:

Na zawsze zapamiętamy pojedynki Jamesa z Indianą, czy mecz nr 6 w Bostonie przy stanie 2-3 w 2012 roku, ale właśnie te dwa miesiące zeszłej wiosny, tych osiem meczów na minimum 40 punktów (w tym trzy przeciwko Celtics), te cztery triple-doubles wyniosły go w wielu prywatnych rankingach na sam szczyt najlepszych koszykarzy w historii NBA. I choć oczywiście te zażarte dyskusje toczyły się będą jeszcze przez kolejne dziesięciolecia, i choć sam James nie powiedział przecież jeszcze ostatniego słowa, to osiem ostatnich lat dominacji Jamesa sprawiło, że nawet uważając się za skromnego historyka ligi już bez żadnego zająknięcia i zawahania piszę o nim – Król. Bo w końcu to również z jego powodu powstała najbardziej bogata w talent drużyna w historii NBA.

Po jego odejściu na Wschodzie wyłaniają się przed nami nowe czasy. Nowe, całkiem ekscytujące czasy. Czasy, gdy o zdobyciu mistrzostwa Konferencji Wschodniej myśleć może co najmniej sześć drużyn. Oczywiście, podobnie jak na opisywanym tydzień temu Zachodzie mamy całkiem wyraźnego faworyta, mamy jednego dosyć wyraźnego kontendera, mamy zespół-zagadka z być może najlepszym two-way graczem konferencji, ale za Bostonem, za 76ers i Raptors mamy jeszcze co najmniej trzy zespoły, w których szatniach za cel zawodnicy postawią sobie grać w profesjonalną drużynową koszykówkę aż do połowy czerwca.

Przez dwa następne miesiące usłyszysz jeszcze wielokrotnie, że “każdy może wygrać Wschód”. Jest jednak też rewers, prawda, o której nie chcesz słyszeć. Praktycznie połowa konferencji znajduje się w różnym stadium przebudowy, 80% najlepszych zawodników gra na Zachodzie i bez LeBrona Jamesa na wiosnę przyszłego roku playoffom po tej stronie kontynentu zabraknąć może błysku.

Bo jak mocno będziesz podekscytowany parami Washington-Indiana, Toronto-Detroit, 76ers-Milwaukee czy Boston-Charlotte w pierwszej rundzie? I na pojedynki zwycięzców tych par? Tylko finały Wschodu, i to pod warunkiem, że staną się rewanżem za ostatni pojedynek z półfinałów, mogą przywrócić przed ekrany tych, którzy playoffy na Wschodzie oglądali tylko dla meczów LeBrona Jamesa.

FAWORYT: Boston Celtics

Nie daj wciągnąć się w pułapkę, w którą od miesiąca wpada coraz więcej kibiców i analityków. Kłopot bogactwa Celtics na obwodzie nie będzie problemem dopóki trenerem jest Brad Stevens. Jest to znany mechanizm: jeśli nie można powiedzieć nic nowego, to będę tym odważnym, który stanie i głośno powie coś przeciwnego, chociaż sam nie do końca w to wierzę. W końcu jest to obecnie najlepiej płatna praca w dziennikarstwie sportowym.

Celtics prawdopodobnie zabrakło tylko Kyrie’ego Irvinga, żeby w Finałach NBA znaleźć się już w czerwcu. Żwawiej niż Irving do formy wraca w sierpniu Gordon Hayward, którego każdy postęp jest telewizjonowany, Al Horford po cichu zmierza za to do Hall-of-Fame, w składzie został Smart, Jaylen Brown i Rozier na pewno będą tylko lepsi, podobnie jak rewelacyjny w debiutanckim sezonie Jayson Tatum, który może stać się poważnym problemem w matchupowaniu się z nim w playoffach.

Droga do Finałów NBA po ośmiu latach znowu prowadzić będzie przez Boston. A ja z kolei wciągam się w pułapkę myślenia o tym, że Celtics nie są wcale na straconej pozycji w czerwcu.

Wszystko przed nimi. Zobaczmy jak to ułożą.

KONTENDER: Philadelphia 76ers 

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

48

KOMENTARZE

    • Daj spokój, Maciek ma ogromną słabość do tego gracza stąd taka teza.

      Przez całą swoją karierę, Hans nie zagrał nawet 100 spotkań w NBA.
      Przepraszam, łącznie z playoffami 102 :)
      Wg paszportu ma 24 lata, a tak naprawdę pewnie pod 30.
      Taki kolos na glinianych nogach trochę, do potwora mu raczej daleko.
      Potworem to był Shaq, który w jego wieku (tym oficjalnym) miał już na koncie 5 występów w AllStar.

      W ogóle traktowanie Filadelfii jako kontendera … to trochę żart.
      Drużyna, która dopiero co gasiła ogromny pożar w swoim menedżmencie, z liderem żartownisiem, który gra limitowane minuty i drugim, który nie potrafi rzucać i rozpocznie dopiero swój drugi sezon, no nie wiem … :)

      Lubię to: 45
      • Taka siła wschodu:). Ale jest tam też kilku niezły zadaniowców i coach.

        Wiem, że nie Ty powoływałeś się na Antka – ale z jego rzutem też chyba ciągle nie ma rewelacji (oczywiście wiedza nie poparta weryfikacją statystyk – poprawcie mnie jeśli się mylę).

        czepianie się lidera żartownisia trochę kłuje w oczy przy umieszczaniu na piedestale wcześniej Shaqa.

        Lubię to: 3
        • Co do Giannisa:
          Oczywiście, on jest o ten swój kiepski rzut od stania się graczem elitarnym.
          Przynajmniej próbuje rzucać za 3 (marne 30%) i w porównaniu do Simmonsa nieporównywalnie lepiej rzuca z linii co jest kluczowe przy jego stylu gry.
          Wyraźna poprawa u Antka może szybko nie nastąpić, tym bardziej, że w bieżące wakacje postawił chyba głównie na wzmacnianie sylwetki.

          Co do Shaqa:
          Nie przypominam sobie żeby O’neal w swoich pierwszych sezonach zachowywał się tak prowokacyjnie w stosunku do przeciwników na boisku, ośmieszał ich i drwił z nich przed publicznością.
          Wydaje mi się, że było w nim wiele pokory dla przeciwników, szczególnie weteranów. Oczywiście robił sobie ciągle jaja w rozmowach z dziennikarzami, w szatni i na treningach, ale to chyba raczej co innego.

          Lubię to: 5
          • Kurde, mi się wydaje, że Shaq właśnie chciał jechać po uznanych graczach z jego pozycji (np. Ewing) i chciał każdemu udowodnić, kto jest nowym samcem alfa (oczywiście na parkiecie + wywiady, mediów społecznościowych nie było) – ale tak czytając biografię Kobasa, Michaela, obserwując najlepszych (inne sporty: Bolt) wydaje mi się że ogromna pewność siebie, potrzeba rywalizacji i udowadniania na każdym kroku kto jest lepszy jest immanentną cechą najlepszych. I tego nie uważam ze śmieszkowatość -a poza parkietem to poza parkietem (swoją drogą póki co wydaje się, że Joel jest mnie zaabsorbowany sprawami poza koszykówka niż Shaq).

            Co to Simmonsa – w mojej ocenie to nie poziom Antka, ale lepiej dobrany support (sporo gości potrafi tam rzucać) pozwala schować słaby rzut – w PO vs Boston to jednak nie przejdzie.

            Let’s go Markelle!

            Lubię to: 3
      • 76 jako kontender to zart z wszystkich wyzej wymienionych powodow. Nie zapominajmy jednak o najwazniejszym – w play offach sie zesrali 😄
        Przyznaje od razu raz jesxcze ze jestem hejterem, ale mam naprawde ogromna nadzieje ze to nie bedzie tak ze po latach budowania kultury przegrywania nagle robisz “switch” i wygrywasz. Patrzac, a przede wszystkim sluchajac ich – na razie pozal sie boze – liderow, jestem coraz bardziej spokojny ze sie to nie wydarzy. Moim zdaniem co najmniej Toronto i Bucks lepsi. A Joel i Ben mam nadzieje przejma paleczke obsranych play offowych gaci.

        Lubię to: 2
  1. Dla mnie i tak Konferencja Wschodnia to kwintesencja NBA! Jakoś nie trawię części zachodniej. Trzymam kciuki za kilka ekip na Wschodzie, ale faktycznie tylko Boston może cokolwiek ugrać w wielkim finale , a przynajmniej nie przegrać do zera. Paradoksalnie odejście Lebrona na Zachód spowodowało, że wschodnie wybrzeże jest o wiele ciekawsze w nadchodzącym sezonie. Ja bym nawet zaryzykował i wytypował finał Boston-Indiana. Jest może na Szóstym Graczu jakiś fajny artykuł omawiający przyczyny dlaczego Wschód tak bardzo odstaje sportowo od Zachodu. Tylko nie piszcie, że chodzi o wielkie aglomeracje w stanach. Ohlahoma, Minnesota, Utah, Portland. Wszystkie te ekipy grałyby w play-off na Wschodzie a nie są wielkim rynkiem medialnym.

    Lubię to: 2
  2. Dla mnie PO na wschodzie będą o bardziej interesujące niż te na zachodzie. Uważam, że będą bardziej wyrównane i z taka “napiętą atmosferą”. Celtics, 76ers, Raptors, Wizards, Bucks, Pacers jakikolwiek zestaw tych drużyn w parach będzie dla mnie interesujący bardziej niż na zachodzie GSW i Hou, które pewnie będą się przechodzić po rywalach.

    Lubię to: 6
  3. W jednym akapicie autor piszę ze James wygraniem z Cavs w tym roku na wschodzie mistrzostwa przez wielu zaczął być postrzegany jako gracz nr 1 w historii nba. W kolejnym ze 80 procent najlepszych graczy gra na zachodzie. Wydaję się ze ta druga informacja przeczy tej pierwszej. W końcu, nie odbierając Jamesowi znakomitego osiągnięcia,ale oceniając go w kontekście oceny czy jest najlepszym graczem w historii ligi, to jednak Cavs byli lepsi od zespołów gdzie liderami byli kolejno Oladipo DeRozan i Horford. A w poprzednich sezonach Cavs czy Miami rywalizowali tez z takiej klasy zeapolami podczas gdy na zachodzie grali SAS GSW czy Oklahoma. Doceniajmy osiągnięcia Jamesa ale oceniajmy je jednak w kontekscie sily jego zespołu i siły przeciwników.

    Lubię to: 4
  4. Zwolnienie przez Raptors Caseya było dla mnie głupie od samego początku.Teraz z czasem jawi mi się jako najbardziej pojebany ruch odnośnie trenera od bardzo dawna.

    Lubię to: 2