Dniówka: Decyzja, która popsuła NBA. Dlaczego Knicks chcą teraz zwolnić Noaha?


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 10 sierpnia 2018
fot. AP Photo

fot. AP Photo

Tegoroczną wolną agenturę zapamiętamy nie tylko jako moment, kiedy LeBron James przeniósł się do Los Angeles, a Paul George wolał zostać w Oklahomie, ale też moment, w którym na rynku NBA było wyjątkowo mało pieniędzy i dominowały krótkie, roczne umowy. W sumie tylko 11 zawodników podpisało kontrakty na co najmniej cztery lata. To były trudne wakacje dla wolnych agentów, tylko nieliczni zainkasowali naprawdę duże wypłaty, większość musiała zaniżyć swoje oczekiwania i pocieszać się nadzieją na gorący offseason 2019, kiedy sytuacja finansowa na rynku powinna się znacząco poprawić.

To wszystko sprawia, że po raz kolejny przypominamy sobie offseason 2016, kiedy drużyny szastały pieniędzmi przepłacając zawodników, co na kolejne lata zapchało wiele salary cap i zepsuło rynek. Tamto szaleństwo wydatków wydarzyło się, ponieważ do ligi wpłynęły wtedy ogromne pieniądze z nowej umowy telewizyjnej, ale też było możliwe ponieważ rok wcześniej Związek Zawodników podjął decyzję, która zostanie zapamiętana jako jeden z największych błędów w historii ligi.

W lutym 2015 roku szefowa Związku Michele Roberts ogłosiła, że zawodnicy odrzucili propozycję odnośnie wygładzenia wzrostu salary cap. NBA chciała uniknąć jednorocznego, ogromnego skoku salary cap w związku z napływem pieniędzy z umowy telewizyjnej, dlatego zaproponowali rozłożenie tego procesu na kilka lata i stopniowe podwyższanie płacowych pułapów. W 2015 salary cap wynosiło $70 milionów i według propozycji ligi miało być podwyższane o $10 milionów w każdym kolejnym roku (co nadal byłoby bardzo dużym wzrostem), tak aby w 2018 osiągnąć poziom $100 milionów. Ale jako, że Związek nie przystał na to, zamiast wzrostu do $80 milionów, w 2016 roku mieliśmy skok aż o $24 miliony (do $94mln). W ten sposób ogromnie zyskali zawodnicy, którzy wówczas znaleźli się na rynku, ale już rok później wolni agenci nie mogli liczyć na równie wysokie wypłaty, a tegoroczni mogą wręcz czuć się ofiarami całej tej sytuacji, bo dla nich zabrakło pieniędzy. Co więcej, tamten skok otworzył również furtkę Golden State Warriors do podpisania Kevina Duranta, co zniszczyło rywalizację i dało nam murowanego faworyta do tytułu.

Z perspektywy czasu widać, że brak wygładzenia wzrostu salary cap był bardzo dużym błędem, ale w 2015 roku nikt nie był świadomy jakie mogą być tego konsekwencje i nie było nawet wielkich negocjacji w tej sprawie między Związkiem i NBA. Władze ligi przedstawiły swoją propozycję, Związek ją odrzucił i na tym się skończyło. Według najnowszych doniesień Tima Bontempsa z Washington Post, Związek po swojej decyzji oczekiwał kontrpropozycji, ale nie doczekali się już żadnej innej oferty. NBA widziała sens w wygładzeniu, ale nie było wielkiej determinacji, żeby to przeforsować. Pogodzili się z decyzją Związku.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

44

Komentarze

  1. Olej

    10 sierpnia 2018 o 14:00

    Luol Deng to jeden z przypadków, kiedy facet ma generalnie wszystko, ale nie pozwalają mu robić tego co naprawdę kocha – grać w kosza. To tak jakby Małyszowi zabrać narty albo Kubicy bolid. Nawet bycie multimilionerem pewnie z czasem powszechnieje, a do pasji wrócić nie może. Oglądał tylko młodzież, która i tak była sukcesywnie wyprowadzana z klubu (Clarkson, Nance Jr., Russell, Randle)

    Lubię to: 13
    • Lanfaust

      11 sierpnia 2018 o 07:42

      Chrzanienie z tą miloscią. Nie ma żadnego sygnału od Denga żądania wymiany, buyoutu itd.
      Raczej powiedziałbym, że Danny Ferry miał rację (a właściwie ten scout który go oceniał).
      Gdyby do czegoś sie nadawał to by grał, chociazby po to aby podbic jego wartość transferową. Gracze 3 and D sa bardzo poszukiwani. Gdyby byl naprawdę dobry to jakis gracz potrzebujacy jego uslug przelknal by jego kontrakt.

      Lubię to: 4
  2. Olej

    11 sierpnia 2018 o 10:18

    Z tym przełykaniem wysokiego kontraktu w razie potrzeby skorzystania z usług to dzwoń do Ryana Andersona ;)

    Lubię to: 6

Skomentuj