Dniówka: Zranione uczucia. Sixers szykują się na wysoki small-ball


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 6 lipca 2018
fot. Chris Szagola / Newspix.pl

fot. Chris Szagola / Newspix.pl

Tyler Ulis był małym (dosłownie, bo tylko 178-centymetrowym) objawieniem końcówki swojego debiutanckiego sezonu 2016/17, kiedy w ostatnich 20 meczach zaliczał średnio prawie 15 punktów i 8 asyst. Po tym obiecującym początku kariery, w swoim drugim roku dostał więcej minut i szansę pokazania się w roli startera (43 mecze), ale nie sprostał tym oczekiwaniom. Jego brak centymetrów był problemem i to nie tylko w obronie, jego skuteczność z gry spadła poniżej 39%, za to wzrósł wskaźnik strat. To przyczyniło się do decyzji Phoenix Suns, którzy tuż przed otwarciem wolnej agentury zwolnili Ulisa, aby pozbywając się jego niegwarantowanego kontraktu zyskać dodatkowe wolne środki na zakupy. Nie była to decyzja, która wzbudziła większe zainteresowanie, ale już pierwszego lipca stała się tematem wśród kolejnych doniesień o nowych kontraktach, ponieważ Shams Charania z Yahoo Sports poinformował o niezadowoleniu Devina Bookera ze zwolnienia swojego przyjaciela.

Booker i Ulis znają się jeszcze z czasów szkoły średniej, a zaprzyjaźnili się podczas roku spędzonego wspólnie na uczelni Kentucky. Potem Booker przeszedł do NBA, a kiedy jego kolega rok później zgłosił się do draftu miał przekonywać Suns, żeby wybrali go z 34 numerem. Nie wiemy na ile jego sugestie odegrały tutaj rolę, ale faktycznie Suns pozyskali Ulisa. Znowu byli w jednej drużynie, mieszkali obok siebie, dlatego nic dziwnego, że Devin nie był teraz zadowolony tym, że po dwóch latach jego przyjaciel opuści Phoenix.

Ale to nie sam fakt zwolnienia Ulisa był tym, co najbardziej zdenerwowało młodego gwiazdora Suns. Kluczowy był brak komunikacji ze strony władz klubu. Booker był sfrustrowany, że nie dostał wcześniej uprzedzony o planach drużyny. A to nie była nagła decyzja, ponieważ Suns najpierw szukali możliwości transferu, tak więc przygotowywali się do pozbycia Ulisa. Oczywiście management nie musi informować o swoich zamiarach, ale Booker mógł tego oczekiwać, ponieważ GM Ryan McDonough jeszcze nie tak dawno temu przekonywał, że jest on twarzą Suns, dlatego chcą aby miał wpływ na ważne decyzje i był partnerem w procesie budowy zespołu.

Mimo tych zapewnień, widać że komunikacja w Phoenix nadal szwankuje. I to jest niepokojące, ponieważ nic się nie poprawia, a Suns w ostatnich latach zapracowali sobie na miano jednej z najgorszych organizacji. W końcu nikt nie miał do czynienia z tyloma niezadowolonymi zawodnikami żądającymi wymian, co oni – Goran Dragić, Markieff Morris i w minionym sezonie Eric Bledsoe.

Booker nie będzie kolejnym, przynajmniej nie w najbliższym czasie i cała ta sytuacja z Ulisem nie wpłynęła na rozmowy o przedłużeniu jego kontraktu. Maksymalne $158 milionów to wystarczający argument, żeby wybaczyć Suns ten malutki zgrzyt w ich współpracy. Ale ta sytuacja to sygnał dla Suns, żeby mocniej popracować nad poprawą fukcjonowania swojej organizacji i nie popełniać kolejnych takich błędów, które mogą popuść relacje z ich najważniejszym zawodnikiem. Teraz to są małe rzeczy, o których zaraz zapomnimy, ale jeśli będą się powtarzały, a do tego w najbliższych latach Suns będą mieli kłopoty ze zbudowaniem wokół niego silnej drużyny, nie obejrzymy się, a Booker będzie następną gwiazdą żądającą transferu. Wtedy historie opisujące jego frustracje mogą zaczynać się od wakacji 2018, kiedy to Suns pozbyli się jego przyjaciela, co było pierwszym elementem domina…

Bo mimo że to jest bezwzględny biznes, co na każdym kroku wszyscy podkreślają, to jest to też życie i uczucia, przede wszystkim te zranione, mają swoje istotne znaczenie, wpływając na losy organizacji. I w perspektywie czasu często okazuje się, że takie małe rzeczy mogą odegrać swoją rolę. Kiedy Gordon Hayward przenosił się do Bostonu nie ukrywał, że zapamiętał Jazz, że kilka lat wcześniej sami nie zaproponowali mu maxa i musiał szukać tej oferty na rynku. Paul George tymczasem wskazywał, że Pacers pokazali brak lojalności kiedy przehandlowali Danny’ego Grangera i pozbyli się Roy’a Hibberta, dlatego on nie zamierzał kierować się lojalnością i zostać w Indianie. Można też przypomnieć, że kiedy LeBron opuszczał Miami pojawiły się doniesienia o tym, że nie był zadowolony, że Heat wykorzystali amnestię pozbywając się jego dobrego kolegi Mike’a Millera, co pogorszyło jego relacje z klubem.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

43

Komentarze

  1. mka13

    6 lipca 2018 o 18:04

    Koleś co gra 3 sezony w NBA ze średnią pkt na poziomie 6 ma więcej do zaoferowania niż Ilyasova? Bzdura niepoparta żadnymi argumentami.

    “Sixers szykują się na wysoki small-ball” -> który już raz widać na tej stronie ten sam tytuł? długo jeszcze chcesz ten temat ciągnąć?

    Lubię to: 0
  2. TVBorek

    7 lipca 2018 o 09:49

    “Smart także grał mimo kłopotów zdrowotnych, wrócił szybciej w playoffach, żeby pomóc drużynie” – wszystko super, uwielbiam Smarta…ale autor chwaląc Marcusa zapomniał dodać w jakis sposób został kontuzjowany :/ (i wyjdzie nam caly obraz pana Marcusa)

    Lubię to: 9

Skomentuj