Kajzerek: Znaczenie Reggiego Millera


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 4 czerwca 2018
AP Photo/Mike Conroy

AP Photo/Mike Conroy

Historia Stepha Curry’ego jest wyjątkowa także ze względu na idoli, jakich sobie wybierał. Na drodze po miano najlepszego strzelca wszech czasów, w meczu numer dwa pobił rekord finałów trafiając dziewięć trójek. Tłumaczył po wszystkim, że to wyłącznie efekt uboczny; że nie wstaje każdego ranka i nie wybiera sobie kolejnego rekordu, który stanowi problem dla jego ambicji. Steph koszykarsko dojrzewał szukając wzorców m.in. u Reggiego Millera i Raya Allena. Trzy lata temu został przewrotnie spytany, którego z tych zawodników wybrałby do rzutu na zwycięstwo.

– To nie mogę być ja? – chciał się upewnić. – Reggie Miller był moim ulubionym zawodnikiem, gdy dorastałem, ale… Ray Allen ma na swoim koncie najwięcej trójek w historii NBA, dlatego wybrałbym jego. Nie da się jednak dokonać w tym wypadku wyboru, który byłby bardziej odpowiedni. Bez względu na to, komu podałbym piłkę, byłbym przekonany o naszym zwycięstwie – dodał.

Dwójka legendarnych strzelców jest bardzo stosowną perspektywą w porównaniach z liderem Warriors. Curry spuściznę obu stara się przebić i jak dotąd jest na dobrej drodze. Jego powiązania z Reggie Millerem dotyczą w głównej mierze skali trudności, z jaką gracze mierzyli się oddając te wszystkie chore rzuty z zuchwałych pozycji. Trafienia nad rękami Kevina Love’a z meczu nr 2 skłoniły mnie do pewnych refleksji. Postanowiłem nadrobić zaległości z lat, których nie mogę pamiętać. W efekcie trafiłem na kilka interesujących interpretacji oraz wspomnień tego, jak swój charakter oraz mechanikę kształtował Reggie Miller.

Miller był niezwykłym pracusiem. Między innymi dlatego tak dobrze rozumie fenomen Stepha. Wszystkie rzuty, przy których kręcimy głową z niedowierzaniem, dla Curry’ego są odbiciem jego treningu. Reggie w swojej karierze trafiał równie szalone próby, jak dwie trójki z play-offów 95’ przeciwko New York Knicks. Natomiast Steph rzuca po koźle w tył, jakby całował żonę w policzek…

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

35

Komentarze

  1. Araggorn

    4 czerwca 2018 o 23:26

    Spike Lee powinien napisać scenariusz o Reggie’m w Madison Square Garden :)

    Szkoda, że brakuje mu pierścienia ;)

    Lubię to: 2
  2. krog

    4 czerwca 2018 o 23:30

    Jak zwykle bardzo dobry artykuł. Warto dodać, że Reggie, kojarzony głownie z meczami vs Knicks i Bulls, nawet u schyłku kariery potrafił zaskoczyć nie tylko szaloną i celną trójką z 10-11 m na wyrównanie w ostatniej sekundzie regular ale również …. dunkiem nad 3 zawodnikami w ostatniej sekundzie dogrywki. I to wszystko w jednym decydującym, niestety w sumie przegranym, meczu play-off
    https://www.youtube.com/watch?v=s39MSwM7lKc

    Lubię to: 3
  3. michcio

    6 czerwca 2018 o 13:59

    Ewinga tak nie mijał! To fotomontaż albo o zgrozo photoshop.

    Lubię to: 3

Skomentuj